Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND

GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND

Lewa ręka Boga, prawa diabła

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Shusuke Kaneko
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Asuka Shibuya, Tsubasa Kobayashi, Ai Maeda, Momoko Shimizu
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Seryjni mordercy to już dzisiaj temat niezmiernie wyeksploatowany. Choć trzeba przyznać, że i tak cieszący się niezmiernym zainteresowaniem zarówno twórców filmowych, jak również widowni. Co takiego można znaleźć w tych obrazach? Co nas do nich przyciąga? Brutalność negatywnego bohatera? A może chęć zrozumienia jego postępowania, jego mordów? Pamiętajmy jednak, że przecież znakomita większość tego typu produkcji dotyczy postaci wymyślonych, dodatkowo w horrorach często posiadających ponad naturalne siły. Czy jednak ciągle można oglądać taką samą brutalną siłę zabijającą nic niepodejrzewającą młodzież? Warto przyjrzeć się przypomnieć sobie jednak nieco zmodyfikowany typ zabójcy – Freddiego Krugera, bohatera „Koszmaru z ulicy Wiązów”, zaopatrzonego w rękawice z ostrzami zamiast palców. W odróżnieniu od wielu innych psychopatycznych morderców czyha na swoje ofiary podczas ich snu. Na tym przykładzie dobrze widać, jak niewielka modyfikacja całkowicie zmienia postać. Psychopata bowiem nie czai na nas za rogiem, ale w momencie, kiedy jesteśmy najbardziej bezbronni, czyli gdy znajdujemy się w objęciach Morfeusza. Na dosyć podobny pomysł wpadł Kazuo Umezu w swojej mandze „God's Left Hand, Devil's Right's Hand”, pierwowzoru recenzowanego horroru.

Bohaterem „Lewej ręki Boga, prawej diabła” jest sześcioletni Sou, który w swoich snach widzi brutalne morderstwa młodych kobiet. Nie wie jednak kto jest zabójcą, a to, co widzi wpływa także na stan jego zdrowia. W trakcie kolejnego takiego snu chłopiec doznaje ran podobnych jak jedna z ofiar. Ledwie żywy trafia do szpitala. Jedynym ratunkiem dla niego jest odnalezienie psychopaty. Policja nie ma jednak żadnych tropów. Dzięki wizjom chłopca jego siostra trafia na ślad, prowadzący ją do innego miasta, tam poznaje dziewczynę poszukującą swojej zaginionej przyjaciółki. Nastolatki postanawiają działać razem, co również na nie sprowadza śmiertelne niebezpieczeństwo.


Mangi Kazuo Umezu to już dzisiaj przemysł filmowej grozy. Może to słowa nieco na wyrost, ale coś w tym jest, zważywszy na fakt, jak olbrzymia część jego twórczości doczekała się przeniesienia na srebrny ekran. Powód jest prosty potencjał jego komiksów. Także reżyser recenzowanego obrazu - Shusuke Kaneko, to postać znana fanom azjatyckich produkcji. Choćby z jednej trzech z miniatur zawartych w „Necronomicon: Book of The Dead” (1993). Japończyk w latach dziewięćdziesiątych, w postaci filmowej trylogii, przypomniał widzom Gamerę - legendarnego, latającego, prehistorycznego żółwia, który pierwszy raz dał się poznać w ostatnim czarno – białym japońskim monster movie w 1965 roku. Warto nadmienić, że kariera Gamery rozwijała się równolegle z Godzillą, choć nie była tak okazała. Jednak najbardziej znane produkcje Shusuke Kaneko przypadają na nowe milenium. Na początek reżyser wraca do potworów w „Godzilla, Mothra i Król Gidorah” (2001). W 2006 roku powstają trzy filmy – adaptacje japońskich komiksów – recenzowana „Lewa ręka Boga, prawa diabła” oraz dwie części głośniej trylogii „Death Note” (ostatni odcinek wyreżyserował Hideo Nakata).

Niewątpliwie adaptacje mangi Tsugumi Oba i Takeshi Ibata przesłoniły recenzowany horror. Jednak czy zasłużenie? Niestety tak. Olbrzymi potencjał mangi został nieco roztrwoniony przez scenariusz. Choć także efekty specjalne spotkają się w daleszej części recenzji z zarzutami. Pierwszym poważnym zarzutem są bohaterowie drugiego planu. Policja, która, aby nie nabrała nadmiernego znaczenia dla rozwoju wypadków, została w stosunkowo prymitywny sposób zmarginalizowana, czyli ich śledztwo toczy się wolniej niż powinno. Dlaczego? Bo nie zawsze doświadczeni detektywi odpowiednio kojarzą fakty. Z drugiej strony, nie we wszystkich scenach można rozpoznać, czy toczą się na jawie, czy we śnie. Po prostu wyszło japońskie efekciarstwo – atrakcyjność tego, co widzimy na ekranie, przed logiką i spójnością wydarzeń.

Scenariusz nie pogrzebał jednak oryginalnej opowieści. Trzeba przyznać, że fabuła wciąga. Młody bohater i jego starsza siostra wprowadzają w dziwny świat. To, co im się przydarza - czyli balans pomiędzy rzeczywistością nastolatki a snem chłopca, to oś fabuły, ale nie jedyny wątek. Równocześnie twórcy prezentują mężczyznę samotnie wychowującego niepełnosprawną córkę. Właściwie te momenty, pełne dramatu, powinny się znaleźć w nieco innym filmie, gdyby nie to, że opiekuńczy ojciec rysuje dziewczynce przedziwne opowieści, które przedstawiają sceny brutalnych morderstw, tych samych zresztą, które prześladują małego Sou we śnie.

Kazou Umezu stworzył ciekawą mangę, a scenariusz, choć z błędami, interesująco prezentuje losy bohaterów. Niestety jego wady nie są jedynymi. Czasami można odnieść wrażenie, że reżyser oglądał zbyt wiele nisko budżetowych horrorów, bo niektóre sceny rażą kiczem, choć może są pastiszem znanych sposobów budowania grozy. Przykładem jest scena w podziemiach szpitalu – straszenie z wychodzącymi spoza kadru dużymi nożycami, dziwnymi ujęciami, dźwiękami i sztampową, „horrorową” muzyką. Takich momentów jest więcej. Prawdziwym nieszczęściem jednak są efekty specjalne. Krew - za mało gęsta. Odrąbane głowy – chyba wypożyczone z rekwizytorni obrazów z lat pięćdziesiątych poprzedniego stulecia.

Chyba właśnie sposób kreowania grozy jest największą wadą, ale może także zaletą obrazu. Po prostu nie prezentuje nic nowego. To samo straszenie, przy pomocy takich samych środków jak w wielu innych horrorach ostatnich trzydziestu lat. Niezbyt oryginalna muzyka, odrąbywanie głów, duszenie. Choć nie ma długowłosych zjaw. Pozytywne wrażenie pozostawia jednak swobodne podejście twórców do swojej pracy. Wspomniane nożyczki mogą irytować, ale z drugiej strony to niezły pastisz „Koszmaru z ulicy Wiązów”. Groteskowe podejście często towarzyszy widzowi w trakcie seansu. Przy czym nie służy ono rozbawieniu widza, a efekciarstwu lub zaskoczeniu dziwnym, często bardzo krwawym i brutalnym widokiem. Choćby intrygująca scena tortur z tortem, której samo przywołanie (bez podawania szczegółów), mam nadzieję, skutecznie pobudzi apetyt na „Lewą rękę Boga, prawą szatana”.

Screeny

HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND HO, GOD'S LEFT HAND, DEVIL'S RIGHT HAND

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysłowa fabuła
+ seryjny morderca
+ wciąga
+ groteska

Minusy:

- scenariusz
- czasem kiczowatość
- niezbyt oryginalne rozwiązania

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -