Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ROBO-GEISHA

ROBO-GEISHA

Robo-geisha

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Noboru Iguchi
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Aya Kiguchi, Hitomi Hasebe, Takumi Saito, Etsuko Ikuta, Asami Kumakiri
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Gejsze to bodaj najbardziej wyrazista wizytówka Kraju Kwitnącej Wiśni. Z bladymi, upudrowanymi twarzami, w bogato zdobionych kimonach i pełen gracji i elegancji przez wiele wieków stanowiły nieodzowny element japońskiej kultury. Termin „geisha” pochodzi o dwóch słów „gei” – „człowiek” oraz „sha” – „sztuka”, a zatem gejsza to „człowiek sztuki”. I rzeczywiście gejsze są mistrzyniami w sztuce konwersacji, tańca, śpiewu i gry na tradycyjnych instrumentach japońskich, zwłaszcza na shamisenie - trzystrunowym instrumencie szarpanym.. Zajmują się też kaligrafią, ikebaną i innymi sztukami japońskimi. Są także ekspertkami w dziedzinie ceremonii herbacianej, cha-no-yu. Krótko mówiąc uosabiają wyrafinowanie i egalitaryzm japońskiej kultury. A co uosabiają robo-gejsze? Może bezlitosną, szyderczą drwinę z japońskiej pop kultury, która wcisnęła dystyngowane damy w pięknych kimonach w kulturową papkę i turystyczną tandetę?

Kikuyakko i Yoshie są siostrami. Ale to ta pierwsza jest szanowaną, wysoko wykwalifikowaną gejszą, ta druga zaś marzy o tym, by pójść w ślady starszej siostry, choć wątpi by kiedyś udało się osiągnąć poziom Kikuyakko. Nieoczekiwanie podczas występu dostojnej siostry przed przystojnym prezesem koncernu metalowego Kageno, Hikrau, Yoshie przypadkowo zwraca na siebie uwagę. Wściekła i serdecznie nienawidząc siostry Kikuyakko musi pogodzić się z tym, że na zaproszenie Hikrau ma przybyć do siedziby koncernu z Yoshie. Na miejscu dziewczyny zostają zaatakowane i uwięzione. Okazuje się, że Hikaru oraz jego ojciec Kenzan szkolą dla własnych militarystycznych potrzeb prywatną armię gejsz-zabójców. Obie siostry zostają poddane brutalnemu treningowi. Nawet jednak w tak trudnym położeniu nie przestają ze sobą rywalizować. Ponieważ Yoshie jest zdolniejsza, Kikuyakko decyduje się ulepszyć swe ciało korzystając z mechanicznych udogodnień. Młodsza siostra również poddaje swe ciało robotyzacji i wkrótce obie bohaterki mają w sobie tak wiele mechanicznych części, że przestają być ludźmi. Stają się za śmiertelnie niebezpieczną bronią, które udając uległe gejsze zabijają kolejnych konkurentów klanu Kageno. Yoshie posłusznie wykonuje wszystkie zlecenia, ale odmawia, gdy jej celem stają się rodziny porwanych dziewczyn, siłą wcielonych do armii gejsz-morderczyń. Postanawia pomóc ofiarom i wystąpić przeciwko Kageno, którzy pragną zniszczyć całą Japonię.

Noboru Iguchi jest pucołowatym Japończykiem, któremu absurdalnego, anarchistycznego poczucia humoru mogliby pozazdrościć członkowie Monty Pythona. Gdy Iguchi zabiera się za niezwykle popularny gatunek kina erotycznego kręci film o nastolatce, która z dumą obnosi między udami gigantycznego penisa („ SDMS-725 Hypertrophy Genitals Girl”), gdy zabiera się za splattera wychodzi mu szalona „The Machine Girl”, a gdy sięga po fantastyczne kino akcji realizuje „Robo-Geishe”. Filmy Iguchiego są zabawne, ale nie w znaczeniu „czeskim” – ciepłego, lirycznego humoru. Humor Iguchiego jest szyderczy, okrutny, bezlitosny, złośliwy i przypomina szaleńczy rechot. Ten rechot pobrzmiewa także w omawianym filmie.

„Robo-Geisha” to kolejny przedstawiciel „nowej fali” japońskiego gore, która zrodziła takie obrazy jak „Tokyo Gore Police”, „Samurai Princess” czy „Vampire Girl vs Frankenstein Girl’. Dwie cechy „nowej fali” wydają się najważniejsze: szalony mariaż wszystkiego czego się da oraz zdecydowanie niepoważny, prześmiewczy ton. „Robo- Geisha” na tle wymienionych i nie wymienionych horrorów prezentuje się specyficznie, co niekoniecznie oznacza lepiej. Zwłaszcza dla miłośników kina grozy. Horror znaczy bowiem swą obecność w obrazie Iguchiego nader skromnie jak na standardy „nowej fali”, bo kilkoma krwawymi scenami i…to właściwie tyle. „Robo-Geisha” to przede wszystkim kino science-fiction z mnóstwem akcji, pojedynków na miecze i inne narzędzia, strzelanin, pościgów i ucieczek. Jest to smutna wiadomość dla tych, którzy tak jak ja liczyli na groteskową makabrę w ilości nie mniejszej niż w „The Machine Girl”. Tymczasem muszą nas zadowolić sceny wbijania krewetek w oczy, tudzież wgniatania w brzuch głowy. No i trochę tryskającej krwi a`la Yoshihiro Nishimura, ale bez typowej dla tego rodzaju efektu spektakularnej obfitości (krwawy deszcz).

Fabularnie „Robo-Geisha” jest filmem znacznie bardziej rozbudowanym niż kultowa „Maszynowa dziewczyna”. Obok stanowiącego oś intrygi wątku rywalizacji dwóch sióstr, pojawia się wątek gejsz- skrytobójczyń, wątek szaleńców pragnących zniszczyć świat oraz wątek walki rodzin porwanych dziewczyn z koncernem Kageno i wiele pomniejszych. Zastanawiam się, czy nie jest tego za dużo? Siła tkwi w prostocie, a Iguchi porusza za wiele strun i nic ani ciekawego ani znaczącego nie wynika z nich dla filmu. Chodzi bowiem znowu o złośliwe przedrzeźnianie japońskiej kultury, czyli z grubsza o „głębszy sens” większości filmów „nowej fali” gore, która sięga do kulturowego śmietnika. Karykaturalnie zniekształca, groteskowo wyolbrzymia popularną estetykę masowej kultury, jej elementy a nawet uczestników. Kicz, tandeta a często zwyczajny idiotyzm fabuły „nowej fali” jest zamierzony. Celem tych filmów – także „Robo-Geishy” – jest obnażanie głupoty popkultury i jej niszczącego wpływu na indywidualizm jednostki. Ponieważ jednak chodzi o przedrzeźnianie, a nie dogłębną, poważną krytykę filmy te mają charakter szalonej, beztroskiej zabawy zakrapianej obficie tandetną krwią – rozwodnioną farbą lub komputerowymi do bólu sztucznymi efektami (tak jak w „Robo-Geisha”). Iguchi w radosnym tonie szczeniackiej zgrywy rozprawia się z gejszami, ninja, z kultem gynoida – kobiecego androida, mitologią (mityczna postać Tengu), filmami o wielkich potworach kajiu, filmami o superbohaterach –tokosatsu, melodramatem, motywem „dobrej” i „złej siostry”, szalonymi naukowcami, a nawet z własnym filmem „The Machine Girl” i …”Matrixem” braci Wachowskich. Ta zgrywa momentami imponuje pomysłowością: gejsza- czołg, tryskająca krew z niszczonych domów, groteskowe bronie umieszczone w różnych dziwnych miejscach na ciele gejsz (np. między pośladkami) i wiele innych, istniejących niestety często samych dla siebie surrealistyczno – dziwacznych pomysłów.

A jednak „Robo-Geisha” wypada gorzej niż „The Machine Girl” i „Vampire Girl vs Frankenstein Girl”. Choć film tryska dynamiczną akcją, zabrakło temu obrazowi poczucia całkowitego szaleństwa, które towarzyszyło wymienionym tytułom. To odczucie subiektywne, ale z „Robo-Geishy” nie promieniuje ta wyzywająca, ostentacyjna energia żywiołu kina uwolnionego z krępujących estetycznych więzów, konwencji i stylów. Mimo wszystko miłośnicy zakręconego, absurdalnego kina śmietnikowo-totalnego powinni czuć się jak ryba wodzie podczas tej opowieści o zabójczych gejszach-robotach.

Screeny

HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA HO, ROBO-GEISHA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kino śmietnikowo-totalne
+ jest absurdalnie, groteskowo, karykaturalnie
+ dynamizm akcji
+ prześmiewczy
+ kilka krwawych momentów
+ absurdalne poczucie humoru

Minusy:

- mało horroru
- gorszy niż „The Machine Girl” i „Vampire Girl vs Frankenstein Girl”
- mogło być bardziej szalenie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -