Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RIKA: THE ZOMBIE KILLER

RIKA: THE ZOMBIE KILLER

Rika: The Zombie Killer

ocena:5
Rok prod.:2008
Reżyser:Ken'ichi Fujiwara
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Risa Kudo, Takeshi Yamamoto, Keisuke, Mai Minami, Tsigumi Nagasawa
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Seria „Nihombie” to trzy filmy, które łączy niski budżet, tandeta i kicz, potężna dawka gore oraz uczennice w roli głównych bohaterek. Pierwszy z nich to „Zombie Self-Defence Force” (reż. Naoyuki Tomomatsu, 2006), środkową częścią „trylogii” jest „Undead Pool” (reż. Kôji Kawano, 2007), a zamyka ją „Rika: The Zombie Killer” z 2008 r. w reżyserii Ken'ichi Fujiwary

Rika oraz jej najbliższa przyjaciółka udają się w odwiedziny do dziadka dziewczyny, który mieszka w miasteczku, gdzieś na japońskiej prowincji. Na miejscu okazuje się, że cała okolica jest opanowana przez wygłodniałe hordy żywych trupów. Dzięki pomocy przypadkowo spotkanego chłopaka, Tomoyi dziewczynom udaje się zbiec. Wkrótce trafiają do domu dziadka Riki. Wówczas wychodzi na jaw, że Tomoya jest bratem żony dziadka, Sayaki a „żona” jest niewiele starsza od przybyłych dziewcząt. Ale to nie koniec rewelacji. Sayaka i Tomoya są w rzeczywistości kochankami i zamierzają otruć starszego pana, by przejąć jego majątek. Wydaje się to dziecinnie łatwe, bo dziadek Riki znajduje się w stanie starczego otępienia. Morderczy plan spiskowców nie dochodzi do skutku, ponieważ tłumy żywych trupów wdzierają się do domu. W wyniku ich ataku Rika zostaje ugryziona w rękę. Dziadek dziewczyny, niegdyś znakomity chirurg, odcina kończynę wnuczki i zastępuje ją odciętym ramieniem legendarnego Łowcy Zombie. Rika zyskuje niezwykłą moc i staje się jedyną nadzieją resztek ocalałych Wraz z grupą nie zakażonych wyrusza by zmierzyć się z Królem Żywych Trupów, Grorianem i ocalić świat.

Dokonałem pewnych skrótów w tym streszczeniu, ale nawet bez nich, fabuła nie jest nic a nic mądrzejsza. Mamy bowiem do czynienia z filmowym trashem – filmem, który powstał by podrażnić nasz dobry smak a jednocześnie zabawić, tych którym nie straszna „konwencja śmietnikowa”. Zgodnie z tą konwencją nie jest ważne o czym jest film, ważne jest natomiast by było tandetnie, kiczowato, absurdalnie, groteskowo a i idiotycznie nie zawadzi. Toteż „Rika: The Zombie Killer” to film, w którym jedyny sens sprowadza się do nieskrępowanej zabawy w makabrę. Makabra, dodajmy choć licznie reprezentowana przez gnijące trupy, odcięte kończyny, zjadane ludzkie wnętrzności, latające w powietrzu resztki mózgów, walające się gałki oczne i tym podobne atrakcje, ta makabra nie przeraża, a raczej śmieszy. Twórcy filmu nie kryją się, że odcięte kończyny to plastikowe protezy a „magiczne ramię” doczepione do Riki to gumowy rękaw. Ale to nie wszystko. Fabuła jest przeładowana idiotyzmami (ich zabójcze natężenie następuje pod koniec filmu), pełno w niej ekscentrycznych, dziwacznych postaci (doktor-zombie, fan filmów o zombie, milczący mistrz samurajskiego miecza, nimfomanka, marzącą o seksie z przystojnym zombie itp., itd.). Dialogi są drętwe niczym wypowiedzi Waldemara Pawlaka, montaż zrobił do filmu chyba niewidomy, a muzyka…zaraz? Czy w filmie była muzyka?

„Rika: The Zombie Killer” jest filmem złym, ale złym z pełną premedytacją. Jednak nawet very bad movie może mieć „drugie dno”. Dowodzą o tym „nowe” splattery w rodzaju „The Machine Girl”, „Tokyo Gore Police” czy „Vampire Girl vs Frankenstein Girl”. Za radosnym, krwawym kiczem skrywają one anarchistyczną drwinę z japońskiej popkultury i z jej ogłupiającego charakteru. Filmowi Fujiwary daleko jednak do klasy horrorów Noboru Iguchiego i Yoshihiro Nishimury. Nie tylko trudno się dopatrzyć w „Rika: The Zombie Killer” niezwykle trafnej i zjadliwej ironii „The Machine Girl” i „Vampire Girl vs Frankenstein Girl”, ale obraz Fujiwary – mimo iż w finale wybucha bomba atomowa – nie może się równać pod względem spektakularności z wymienionymi tytułami. Wyjątkowo słabo wypadają sceny masakrowania żywych trupów - tego rodzaju sceny, które widzieliśmy w „Chanabra Beauty” są w „Rika: The Zombie Killer” ledwie ich bladym cieniem. Także na polu makabrycznej groteski horror Fujiwary leży – jednym z nielicznych szalonych, krwawych pomysłów wartych zapamiętania jest wyrywanie języka podczas „namiętnego pocałunku” z zombie. Recenzowany film jest natomiast bliski poziomem horrorowi z „Udead Pool”, ale w końcu nie bez powodu obie produkcje należą do tej samej serii.

Komu zatem polecić? Maniakom azjatyckiego kina bardzo niskobudżetowego, pozostałym odradzam. Wszak nawet zamierzona głupota może w końcu przekroczyć granice świadomego ogłupiania.

Screeny

HO, RIKA: THE ZOMBIE KILLER HO, RIKA: THE ZOMBIE KILLER HO, RIKA: THE ZOMBIE KILLER HO, RIKA: THE ZOMBIE KILLER HO, RIKA: THE ZOMBIE KILLER HO, RIKA: THE ZOMBIE KILLER HO, RIKA: THE ZOMBIE KILLER HO, RIKA: THE ZOMBIE KILLER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przykład kina śmietnikowego
+ dużo gore
+ świadoma tandeta i kicz
+ kilka zabawnych, absurdalnych scen
+ zabawa w makabrę

Minusy:

- filmowy trash i tego konsekwencje
- mało widowiskowy
- mało groteskowy
- wydaje się, że w niektórych momentach głupota przekracza granice zamierzonej głupoty
- końcowe sceny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -