Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:AFTER LIFE

AFTER LIFE

Po życiu

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Agnieszka Wójtowicz-Vosloo
Kraj prod.:USA
Obsada:Christina Ricci, Liam Neeson, Justin Long, Chandler Canterbury
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Człowiek, narodzony z niewiasty, dni krótkich jest, i pełen kłopotów;
Wyrasta jako kwiat, i bywa podcięty, a ucieka jako cień, i nie ostoi się.
Gdy umrze człowiek, izali żyć będzie?

Księga Hioba 14:1-2, 14

Pytanie zadane Bogu przez Hioba pewnego dnia stało się kluczową kwestią z życiu Anny, bohaterki filmu „After Life”. Dziewczyna bowiem, budząc się z dziwnego snu, stwierdza, iż znajduje się w kostnicy jednego z domów pogrzebowych. Jej właściciel, a jednocześnie człowiek zajmujący się przygotowywaniem zwłok do pogrzebu, informuje bohaterkę, iż ta nie żyje. W jego przybytku czeka na pochówek, który odbyć ma się za kilka dni. Dziewczyna jednak nie wierzy mężczyźnie i za wszelką cenę próbuje wydostać się z przerażającego miejsca. Ono jednak okazuje się pułapką. Co gorsza, Anna nie jest jedyną istotą uwiezioną przez tajemniczego Eliota Deacona.

Trudno było polskiemu miłośnikowi kina grozy nie zwrócić uwagi na ten film. Jego reżyserem jest bowiem mieszkająca w USA Polka, Agnieszka Wojtowicz-Vosloo. W rolach głównych wystąpili hollywoodzcy gwiazdorzy - Christina Ricci, Liam Neeson i Justin Long. Za zdjęcia odpowiedzialny był Anastas N. Michos wcześniej współpracujący m. in. z Mikem Newellem i Milosem Formanem, zaś muzykę do „After Life” skomponował Paul Haslinger („Wolfman”, „Underworld”, „Death Race”). Czy z taką ekipą film mógł się nie udać?

Chyba od początku swego istnienia ludzkość nie dawała sobie rady z faktem, iż śmierć oznacza po prostu koniec. Stąd zapewne w najróżniejszych systemach religijnych wzięły się teorie głoszące jakoby życie człowieka wpisane jest w pewien porządek, nad którym pieczę sprawuje taki czy inny bóg (lub bogowie w wersji politeistycznej). W takim kontekście pojmowania rzeczywistości śmierć nie mogła oznaczać definitywnego zakończenia jakiegoś żywota. Będąca tematem tabu, otoczona nimbem tajemnicy i strachu, wreszcie podlegająca najróżniejszym rytuałom stała się punktem zwrotnym w ludzkiej egzystencji, momentem, który kończył jeden jej etap, a zaczynał drugi. Pomimo lęku niektórzy ludzie zawsze pragnęli „złamać” tajemnicę śmierci. Intrygował ich zarówno sam proces umierania, jak również to, co znajduje się za kurtyną symbolizującą granicę dwóch światów. „After Life” Wojtowicz-Vosloo jest jeszcze jedną wizją tego, jak człowiek wyobraża sobie „życie po życiu”.

I o ile wizja ta może wcale najgorsza nie jest, o tyle sam film jako mające wzbudzić niepokój widowisko zupełnie nie przekonuje. Jego scenariusz osadza się na tym, aby do ostatniej chwili utrzymywać widza w niepewności co do stanu głównej bohaterki. Wiemy bowiem, iż Anna miała wypadek samochodowy, po którym znalazła się w zakładzie pogrzebowym Eliota Deacona. Szukający jej chłopak dociera do policyjnych dokumentów, stwierdzających jednoznacznie, iż umarła na skutek odniesionych w katastrofie ciężkich obrażeń wewnętrznych. Dziewczyna jednak pewna jest tego, że stała się ofiarą szaleńca, który nie tylko ją uwięził, lecz także stara się jej wmówić, iż nie żyje i za kilka dni jej ciało zostanie pochowane na pobliskim cmentarzu. Na pytanie dlaczego ciągle może z nim rozmawiać, Deacon odpowiada, iż posiada dar, dzięki któremu może konwersować ze zmarłymi przed ich pochówkiem.

Polska reżyserka cały czas komplikuje intrygę i coraz bardziej manipulując przekonaniami odbiorów zmierza od efektownego, w jej mniemaniu, zwrotu akcji wieńczącego film. Niestety, po którymś sygnale, iż raz jeden, a raz drugi z antagonistów ma rację, cała niby misternie skonstruowana historia zaczyna nużyć. Powoli zaczynamy bowiem dochodzić do wniosku, iż twórcy „After Life” tak naprawdę nie mają w swoim filmie nic ciekawego do powiedzenia. Co prawda Wojtowicz-Vosloo stara się ratować sytuację wprowadzeniem niesamowitego dziecka-outsidsera, ucznia głównej bohaterki, lecz szybko się orientujemy, iż to pomysł rodem z „The Others” Alejandro Amenábara mający na celu wywołać w nas współczucie dla odrzuconego przez wszystkich chłopca. Podobnie rzecz się ma z życiową filozofią wyznawaną przez Eliota Deacona. Scenarzyści, nie wierząc w inteligencję widzów, w pewnym momencie ustami bohatera za pomocą wykładu postanowili wprost wyjaśnić, dlaczego ten wobec swoich „podopiecznych” zachowuje się tak, a nie inaczej. Taki zabieg powoduje, iż przestajemy wierzyć w widzianą na ekranie postać. Jest ona bowiem niczym innym jak sztucznym tworem wykreowanym na potrzeby kolejnego przeciętnego filmu.

Nigdy nie ufałem fabułom zbudowanym na fundamencie końcowego, mającego zaskoczyć czy wręcz nawet zaszokować widza, zwrotu akcji. Z perspektywy całości rzadko kiedy bowiem tego typu historie skonstruowane są w sposób przejrzysty i logiczny. Twist co prawda wzbudza emocje, lecz z czasem, patrząc na film chłodnym okiem, stwierdzamy, iż wiele pokazanych w nich sytuacji po prostu nie trzyma się kupy. Aby się o tym przekonać, wystarczy zobaczyć takie obrazy „The Village” M. Night Shyamalana czy „Stay” Marca Forstera. Do tej samej grupy filmów należy też, niestety, „After Life”.

Odpowiadając na pytanie z drugiego akapitu, muszę stwierdzić, iż jednak nie do końca udał się długometrażowy debiut pochodzącej z Polski reżyserce. Chwała jej za to, iż starała się wykorzystać konwencję grozy w ambitniejszym celu, niż tylko pokazanie kolejnego szaleńca mordującego przygłupich nastolatków. Ale oglądając „After Life” miałem wrażenie, iż Agnieszka Wojtowicz-Vosloo nie do końca miała pomysł na wypełnienie 104 minut filmu, przez co momentami bardzo się on dłuży. No i wreszcie ostatnia scena filmu... Tak jak mnie, zapewne innych widzów również sprowokuje do dziwnego grymasu wyrażającego, delikatnie mówiąc, dezaprobatę. Dlaczego? A o tym musicie, choć niekoniecznie, przekonać się sami.

Screeny

HO, AFTER LIFE HO, AFTER LIFE HO, AFTER LIFE HO, AFTER LIFE HO, AFTER LIFE HO, AFTER LIFE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dobrze się ogląda
+ produkcja profesjonalna w każdym calu
+ ciekawa kreacja Liama Neesona
+ świetne zdjęcia Anastasa N. Michosa

Minusy:

- momentami nudzi
- nieprzekonujące zakończenie
- czasami zbyt łopatologiczny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -