Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CORALINE

CORALINE

Koralina i tajemnicze drzwi

ocena:9
Rok prod.:2009
Reżyser:Henry Selick
Kraj prod.:USA
Obsada:Dakota Fanning, Teri Hatcher, Ian McShane, Jennifer Saunders, John Hodgman, Dawn French
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:8.67
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Zawsze się wydaję, że w innym miejscu będzie lepiej
/ Antoine de Saint-Exupéry /

Koralina (nie, Karolina) jest jedenastoletnią, rezolutną dziewczynką o nieprzeciętnej wyobraźni. Wraz z rodzicami przeprowadza się do wiejskiej okolicy i okazałego ponad stuletniego domu. Koralina nie wykazuje szczególnego entuzjazmu z powodu zmiany otoczenia. W dawnym miejscu zamieszkania zostawiła przyjaciół i cudowne jedenaście lat swego życia. W nowym miejscu nie ma żadnych atrakcji, Wybie, chłopak z sąsiedztwa wydaje się być dziwny i nieznośnie gadatliwy, sąsiedzi to dziwacy, a dom jest zaniedbany. Najgorsze, że rodzice są pochłonięci przygotowaniem katalogu roślin i myślą tylko jakby się pozbyć natrętnej córki. Ojciec wymyśla Koralinie zajęcie – ma policzyć wszystkie okna i drzwi. Dziewczynka, z braku alternatywy, zaczyna inwentaryzować okna i drzwi. Odkrywa wówczas w opuszczonej pracowni małe, zamurowane drzwiczki, które nie wiadomo dokąd prowadzą. Rodzice nie zwracają większej uwagi na to odkrycie a i Koralina szybko o nich zapomina. Ale w nocy okazuje się, że nie są one wcale zamurowane, w środku zaś jest tunel, który prowadzi do drugich drzwi. Ciekawska Koralina postanawia sprawdzić co się za nimi kryje. Okazuje się, że jest to przejście do alternatywnego świata, w którym jest ten sam wielkim dom, są rodzice, Wybie, ekscentryczni sąsiedzi a nawet paskudny, czarny kot. Jest jednak mała różnica. Wszystko w tym drugim świecie jest takie jak Koralina chciała, żeby było. Rodzice nie tylko interesują się Koraliną, ale spełniają wszystkie jej zachcianki. Jednym niepokojącym drobiazgiem są guziki zamiast oczu, które mają wszystkie żywe istoty. Czy już wtedy Koralina nie powinna się domyślić, że Drugi Świat z Drugą Mamą i Drugim Tatą jest śmiertelną pułapką?

„Koralina i tajemnicze drzwi” to animowana adaptacja powieści Neila Gaimana, pisarza, scenarzysty, współtwórcy komiksów (seria „Sandman”). Książki niestety nie czytałem, ale osoba reżysera filmowej wersji, Henry Selicka wystarczyła, by wiedzieć czego się spodziewać. Selick jest bowiem współtwórcą „Miasteczka Halloween” (drugim jest Tim Burton) i surrealistyczna, makabryczna wyobraźnia, którą Selick zaprezentował w tej niezwykłej animacji powraca w „Koralinie i tajemniczych drzwiach”. Strona wizualna jest też pierwszą z długiej listy zalet filmu Selicka, aczkolwiek niewątpliwie specyficzny to typ plastycznej wyobraźni. Idealnie jednak współgrający z mroczną treścią. Dodajmy jeszcze, że Sellick i jego ekipa zdecydowała się na „staroświecką” animację poklatkową co okazało się strzałem w dziesiątkę. W dobie szalejącej animacji komputerowej, „Koralina…” wyróżnia się oryginalnością, wykreowana pracą rąk ponad kilkuset animatorów filmowa rzeczywistość wraz z zapełniającymi ją postaciami sprawia wrażenie żywej, pełnej niezwykłego uroku i autentycznej magii. We wspaniały sposób udało się oddać całą gamę uczuć wyrażaną przez twarze bohaterów. Animatorzy przyłożyli się zwłaszcza do Koraliny i jej buzi – posiada ona ponad 207 tys. możliwych grymasów ( twarz Matki – ponad 17, 5 tys.). M.in. dzięki doskonałej animacji Koraliny bohaterka zdobywa serca widzów na dzień dobry. To bardzo ważne. Wszak dziewczynka jest animowana, a więc znacznie bardziej ograniczona w ekspresji niż żywa aktorka. Poza tym jest główną bohaterką i jeśli film ma nas zainteresować, to główna postać musi budzić emocje wśród widzów. A Koralina czyni to bez problemu. Ale na dobrą sprawę, wszystkie postacie przykuwają uwagę i wywołują emocje, które wedle scenariusza miały prowokować. Przeciwniczka Koraliny Druga Matka jest niepokojąca a w końcu straszna i ostatecznie przerażająca.

Z kreacją postaci wspaniale koresponduje sceneria. Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do „Miasteczka Halloween” Selick i jego ekipa znaczą część filmu, rozgrywającą się w prawdziwym świecie, potraktowali z dużym realizmem (choć utrzymanym w tonacji lekko turpistycznej). Z kolei Drugi Świat prezentuje się z początku w sposób świadomie przesłodzony i „ładniutki”, by z czasem odkryć swą mroczną stronę. Ten ponury Drugi Świat najbardziej przypomina uniwersum znane z „Miasteczka Salem”. Zaludniają go maszkarony i straszydła, makabrycznie odmienione, spotworniałe postacie (np. panna Spink i panna Forcible) – słowem kreatury, które mogłyby być mieszkańcami upiornego miasteczka Halloween. Nie sposób nie wspomnieć też o nastrojowej, budującej szczególny rodzaj baśniowo-horrorowej atmosfery muzyce francuskiego kompozytora Bruno Coulaisa („Vidoq”).

A jednak to nie strona audio-wizualna – imponująca i dopieszczona w drobiazgach, lecz treść decyduje o nieprzeciętnej wartości „Koraliny i tajemniczych drzwiach”. Pod tym względem największe brawa należą się Neilowi Gaimanowi, autorowi literackiego pierwowzoru. Jak przyznaje sam pisarz zainspirowała go własna, kilkuletnia córka, która raczyła go zmyślonymi historyjkami. W tych opowiastkach o małych dziewczynkach ich matki porywane były przez złe czarownice, sobowtóry prawdziwych rodzicielek. Gaiman uznał, że to dobry pomysł na książkę. Film (trzymajmy się wersji animowanej) nie jest jednak historią porwania kochanej mamusi, ale posępną baśnią z morałem. I to nie jednym.

Bardzo interesująco wyglądałby film Selicka, gdyby poddać go analizie odwołującej się do klucza Freudowskiego. W „Koralinie” mamy mnóstwo psychoanalitycznych elementów i tropów. Dzieciństwo, sny, relacje dziecko-matka, potęgę podświadomości wyrażającą się w wyobraźni tytułowej dziewczynki, mechanizm obronny w postaci projekcji (Drugi Świat mógłby być projekcją Pierwszego Świata, którego Koralina nie może w pełni zaakceptować) – wszystkie te elementy podnoszą wartość animacji Selicka. Ale jak wspomniałem morał nie jest tylko jeden. Równie interesujący wydaje się temat relacji rzeczywiste-nierzeczywiste czy też wątek dojrzewania Koraliny, która uczy się odpowiedzialności za innych i poznaje smak prawdziwej miłości (znajduje go w poświęceniu za drugiego człowieka). Możemy odebrać ten film także jako opowieść o przewrotnym charakterze marzeń albo jako opowieść o tym, że warto docenić to, co zsyła nam los, jeśli nawet wydaje się, że nam, że jego oferta jest nad wyraz skromna. Przyznajmy, że jak na kino rozrywkowe i na dodatek animowane, obraz Selicka jest zaskakująco bogaty w różnoraką treść.

Czy są jakieś wady? „Koralina i tajemnicze drzwi” idealnie trafiła w moje gusta estetyczne a i potencjałowi intelektualnemu w niej tkwiącemu nie mam czego zarzucić. Jeśli można nazwać to wadą, to wbrew pozorom kina familijnego czy też nawet dziecięcego, animacja Selicka w moim odczuciu nie nadaje się na seans dla bardzo młodego widza. I rzecz nie tylko w tym, że przyszywanie guzików do oczu brzmi makabrycznie albo że Druga Matka przemienia się w odrażającą kobietę-pająka, lecz że cały intelektualny potencjał „Koraliny …” jest raczej nie do ogarnięcia dla dziecka. Chyba, że mamy na myśli „dziecko” ukryte w dorosłym. To „ukryte dziecko” odnajdzie w animacji Henry Selicka własne dziecięce lęki, ale też magię i marzenia.

Screeny

HO, CORALINE HO, CORALINE HO, CORALINE HO, CORALINE HO, CORALINE HO, CORALINE HO, CORALINE HO, CORALINE HO, CORALINE HO, CORALINE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+rewelacyjna poklatkowa animacja
+ strona wizualna
+ kreacja postaci i filmowej rzeczywistości
+ Koralina
+ nastrój
+ groteska i makabra
+ muzyka
+ zaskakująco bogata w ukryte treści fabuła

Minusy:

- pod pozorami dziecięcego filmu skrywa się historia zdecydowanie nie dla dzieci

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -