Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DREAM HOME

DREAM HOME

Dom marzeń

ocena:7
Rok prod.:2010
Reżyser:Pang Ho-Cheung
Kraj prod.:Hong Kong
Obsada:Josie Ho, Eason Chan, Norman Tsui , Derek Tsang, Lawrence Chou, Michelle Ye
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

In a crazy city, lf one is to survive, he's got to be more crazy.
/ cytat z filmu/

Cheng Lai-Sheung jest młodą, samotną kobietą, która od dzieciństwa marzy o własnym mieszkaniu z widokiem na morze. Ciężko pracuje na dwa etaty: w banku i w sklepie obuwniczym, odmawia sobie wszelkich rozrywek i odkłada pieniądze na mieszkanie. Gnieździ się w małym mieszkanku z młodszym bratem i chorym na raka płuc ojcem. Wdaje się też w romans bez perspektyw z żonatym mężczyzną, licząc na jego finansowe wsparcie. W końcu jej wytrwałość zostaje nagrodzona i Cheng udaje się trafić na luksusowe lokum (oczywiście, z widokiem na morze) w okazyjnej, choć wcale nie małej, cenie. Sytuacja na rynku nieruchomości jest jednak niestabilna i nagle ceny zaczynają niebotycznie rosnąć. Sprzedawca, para Chińczyków, żąda dwa razy więcej od Cheng. Ta jest kompletnie załamana, ponieważ nie ma tyle pieniędzy. Kumulowana w Cheng frustracja znajduje gwałtowne ujście w zbrodniczym planie, które kobieta postanawia zrealizować. Wkracza do budynku, w którym miała mieć własne mieszkanie i systematycznie, w okrutny sposób morduje lokatorów, których było stać na kupno mieszkanie, o którym marzyła Cheng.

Niech żyje Category 3!– chciałoby się zawołać po seansie „Dream Home” Pang Ho-Cheunga. Horror ten reklamowano jako pierwszy rasowy slasher z Hongkongu, a tymczasem ma ono bardzo niewiele wspólnego z tą konwencją. Za to bardzo wiele ze schematem rodzimych filmów przynależnych do nurtu Category 3 (Cat. III). Nurt ten to hongkońska odmiana kina eksploatacji, której najbardziej znanymi przedstawicielami są skrajnie brutalne obrazy wyreżyserowane przez Hermana Yau, „The Untold Story” i „Ebola Syndrome”. Z konwencją slashera łączą bowiem „Dream Home” jedynie dwa elementy: zamknięta w budynku grupa osób masakrowana przez mordercę oraz niezwykle krwawe, makabryczne sceny uśmiercania kolejnych ofiar. Wspólnych cech ze schematem rodzimej eksploatacji jest jednak znacznie więcej i dlatego można potraktować obraz Ho-Cheunga jako spadkobiercę tradycji takich filmów jak wspomniany „The Untold Story” czy „Dr Lamb”. Przyjrzyjmy się zatem wzajemnym zależnościom między „Dream Home” a filmami z Category 3.

Bohaterami filmów Cat. III są zazwyczaj ludzie wywodzący się z klasy robotniczej lub zubożałej klasy średniej, którzy pragną uszczknąć coś dla siebie z cudu gospodarczego, jaki w drugiej połowie XX w. stał się udziałem Hongkongu. Awans społeczny, nawet po trupach, stał się życiowym celem bohatera „The Untold Story”. W kategorii awansu społecznego można rozpatrywać także obsesyjne pragnienie Cheng zakupienia atrakcyjnego apartamentu, mimo iż jest on poza finansowymi możliwościami bohaterki. Kobieta nie waha się zabić ciężko chorego ojca, by brakujące pieniądze pokryć z ubezpieczenia rodziciela. Cheng uzbierała tyle pieniędzy, że mogłaby wybierać w tańszych mieszkaniach, ale nie wiązałoby się to ze społecznym prestiżem i choćby namiastką awansu w społecznej hierarchii.

Warto w tym miejscu uczynić drobną dygresję. Hongkong ma jedną z najwyższych średnich gęstości zaludnienia na świecie - 6200 osób na km kw. (miejscami dochodzi nawet do 43 tysięcy osób na km kw). Fakt ten sprawia, że ceny nieruchomości są szaleńczo wysokie, co przekłada się rzecz jasna na cenę mieszkań. To właśnie w Hongkongu, w 2009 r. padł światowy rekord, jeśli chodzi o cenę za mieszkanie w przeliczeniu na metr kw. Anonimowy kupiec za apartament o powierzchni 500 m. kw. zapłacił – uwaga! – 56 mln amerykańskich dolarów (co daje 100 tys. zł za metr kw.!). Z napisów początkowych dowiadujemy się natomiast, że w 2007 r. (w tym czasie rozgrywa się akcja filmu) dochody Hongkończyków wzrosły o 1 proc. a ceny mieszkań o 15 proc.. Przytaczam te dane, ponieważ nadają one historii opowiedzianej w „Dream Home” głębszego sensu. Okazuje się po pierwsze, że na kupno niezwykle drogich mieszkań stać nielicznych, po drugie zakup wymarzonego własnego kąta wymaga nie tylko wielkich pieniędzy, ale także determinacji i zwykłego szczęścia (w filmie jest mowa o tym, że upatrzonym przez Cheng mieszkaniem interesuje się wielu chętnych – dostanie je ten, kto najwięcej zapłaci). Po trzecie własne lokum uważane jest za synonim prestiżu i wysokiej pozycji w społeczeństwie. Czy tego pragnęła Cheng? W moim odczuciu – tak. Zwracam uwagę na ten aspekt społeczny, ponieważ elementem konwencji filmów należących do Category 3 jest obecność w fabule ważkiego komentarza do społecznej rzeczywistości.

Choć twórcy podrzucają widzom także inne tropy (np. obietnica kupna własnego mieszkania dana zmarłej matce czy subtelnie sygnalizowany wątek psychopatologiczny) decydujący wpływ na obsesyjne pragnienie posiadania lokum ma związek z „ambicjami społecznymi” Cheng. Gdy jednak okazuje się, że tych ambicji bohaterka nie będzie mogła zaspokoić, załamuje się, wpada we frustrację, w końcu zaczyna mordować. Niestety nie udało się Ho-Cheungowi w przekonujący sposób uzasadnić tak gwałtownej reakcji na utratę wymarzonego mieszkania. Cheng nie tylko zabija niewinny ofiary, nie wahając się uśmiercić kobiety w ciąży, ale na dodatek zabija je w wyjątkowo okrutny sposób. Ponadto zabija z rozwagą i na zimno, a zatem – mimo sugestii choroby psychicznej – nie działa pod wpływem nie dających się kontrolować emocji. Na dobrą sprawę nie wiadomo dlaczego wyrżnęła jedenaście osób (jedna nie zginęła z jej ręki)? Mogłaby poczuć się sfrustrowana tym, że mieszkanie o które tak bardzo zabiegała, nie trafiło do niej, lecz w żaden sposób nie uwierzę, że frustracja popchnęła ją do metodycznego szlachtowania kolejnych lokatorów.

Za to elementem, który udał się znakomicie i bez żadnych zastrzeżeń to sceny przemocy. Filmy hongkońskiej eksploatacji, jak przystało na ten rodzaj kina, zasłynęły z niezwykłej brutalności i szokującego łamania tabu (dotyczącego głównie nietykalności kobiecego ciała i przemocy wobec dzieci). W „Dream Home” mamy więc scenę duszenia kobiety w ciąży (taktownie jednak ściemnioną) oraz mnóstwo zaskakujących swą drastycznością scen gore. Cheng mordując poszczególne osoby korzysta bowiem z tego co mam pod ręką. W uśmiercaniu pomocny okazuje się młotek, pilnik, żelazko, nóż kuchenny a nawet wyrwana z łóżka deska. Wymyślne sposoby mordowania nie są mi obce – widziało się wystarczająco dużo, ale i tak kilka makabrycznych pomysłów autentycznie mnie zdumiało. Mam na myśli choćby scenę ze pilnikiem, który Cheng wbija w tył głowy jednej ofiar z taką siłą, że koniec narzędzia wychodzi okiem, a gałka oczna wypada z oczodołu. Drastyczna, choć przez swą groteskowość, nieco zneutralizowana jest z kolei scena z wbijaniem w usta leżącej dziewczyny deski. Oczywiście to tylko dwa najbardziej zaskakujące patenty na pozbawienie kogoś życia. Niemniej wszystkie sceny gore wypadają imponująco, krwawo, makabrycznie i są pełne inwencji. Twórcy filmu okraszają ponadto sceny mordowania elementami czarnego humoru (diler z rozprutymi wnętrznościami, który zaciąga się skrętem).

Na koniec słów kilka o jeszcze jednym, niewątpliwym atucie filmu - kreacji Josie Ho w roli głównej bohaterki. Graną przez nią Cheng można spokojnie dopisać do listy największych skośnookich psychopatek – Dary z „Macabre”, Bood z „Meat Grinder”, Yi-hwa z „Black House”, Panor z „Art of the Devil” i mamuśki z „Organ”. Josie Ho, którą mogliśmy oglądać m.in. w znakomitym „Horror Hotline …The Big Head Monster” oraz w „Dead or Alive: Final” Takashiego Miike została za rolę Cheng nagrodzona na prestiżowym festiwalu filmów grozy w Stiges. Dodajmy, że wyróżnienie zasłużone, choć gdyby scenarzyści bardziej się przyłożyli, rola Ho mogłaby być jeszcze bardziej efektowna i wiarygodna.

Z pewną „taką nieśmiałością” oceniam „Dream Home” na siedem „czaszek”.

Screeny

HO, DREAM HOME HO, DREAM HOME HO, DREAM HOME HO, DREAM HOME HO, DREAM HOME HO, DREAM HOME HO, DREAM HOME HO, DREAM HOME HO, DREAM HOME HO, DREAM HOME

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znakomita realizacja
+ sceny uśmiercania
+ ważki komentarz do społecznej rzeczywistości
+ Josie Ho w roli Cheng
+ czyżby renesans hongkońskiej eksploatacji spod znaku Cat. III?

Minusy:

- to nie jest slasher!
- nieprzekonująca umotywowane zachowanie bohaterki
- retrospekcję niewiele wnoszą
- trafiają się dłużyzny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -