Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEVIL

DEVIL

Diabeł

ocena:6
Rok prod.:2010
Reżyser:John Erick Dowdle
Kraj prod.:USA
Obsada:Chris Messina, Logan Marshall-Green, Jenny O’Hara, Bojana Novakovic, Bokeem Woodbine, Geoffrey Arend, Matt Craven, Jacob Vargas
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6.25
Głosów:8
Inne oceny redakcji:

I wybuchła walka w niebie: Michał i aniołowie jego stoczyli bój ze smokiem. I walczył smok i aniołowie jego, lecz nie przemógł i nie było już dla nich miejsca w niebie. I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie.
Objawienie św. Jana 12:7-9

Nie wiem jak przyjmiecie informację, że w stworzeniu filmu maczał palce M. Night Shyamalan. Dla niektórych na tej planecie jest on zapewne guru od tworzenia niecodziennych i nietuzinkowych fabuł filmowych, które romansują z grozą, światem duchów, mitami i sferą nadnaturalną. Inni znowu widzą w nim jedynie błazna, który ośmiesza się sam własnymi filmami, opowiadając nieprawdopodobne bajki, które nie trzymają się kupy i szybko wywołują rozbawienie bądź politowanie. Swoją opinię pozostawię w tym miejscu dla siebie, ale nadmienię, że dla tych, którzy uważają pana Shyamalana za synonim ckliwej tandety, film będzie potwierdzeniem tezy, że należy go spisać na straty.

Zdaję sobie sprawę, że film nakręcił ktoś zupełnie inny, ale cały kręgosłup fabularny opiera się na opowieści stworzonej przez M. Night Shyamalana. Spotkałem się z opiniami, że po ostatniej serii zaiste nędznych filmów (Ostatni władca wiatru i Zdarzenie), udało się facetowi napisać zajmującą i naprawdę mroczną historię. Zachęcony tymi osądami postanowiłem sięgnąć po Diabła. Już na etapie zapoznawania się ze streszczeniem fabuły mój apetyt na tę opowieść rósł. Mamy oto bowiem minimalistyczną opowieść rozgrywającą się w znakomitej części wewnątrz windy, czyli szalenie ograniczonej przestrzeni. Pozostała część filmu zamyka się w zasadzie w jednym kwartale ulic, który otacza budynek, gdzie znajduje się wspomniana winda. Lubię takie zagrywki: mała przestrzeń, zredukowana liczba bohaterów, skupienie na wydarzeniach bez przeskakiwania z lokacji do lokacji. Dobrze dobrani aktorzy i wiarygodnie budowane napięcie potrafią stworzyć bardzo dramatyczne widowisko w najbardziej nawet ograniczonej przestrzeni. A jak to wyszło panu Dowdle?

Film zaczyna się od mocnej sceny: za plecami człowieka czyszczącego podłogę przelatuje samobójca, który wyskoczył z okna w wielkim wieżowcu biurowym. Byłoby to dla policji zupełnie zwykłe wydarzenie, gdyby nie dwa aspekty: samobójca trzymał w ręku różaniec, a samochód na który spadł odjechał od miejsca jego skoku o dobre kilkaset metrów. Policja zaczyna badać miejsce zdarzenia i bystrość jednego z nich doprowadza ich do miejsca rzeczywistego samobójstwa: po samo wejście główne do wielkiego biurowca. Mniej więcej w tym samym czasie do windy wewnątrz tegoż biurowca wsiada pięć osób: dwie kobiety i trzech mężczyzn. Pozornie przypadkowi pasażerowie zostają uwikłani w nietypową sytuację, gdy winda zatrzymuje się nagle między piętrami. To, co zrazu zdawało się typową awarią, szybko okazuje się pułapką, gdy awaria oświetlenia ujawnia przerażający fakt: w windzie jest ktoś jeszcze. Zaczynają dziać się niezrozumiałe zjawiska: po każdym zgaszeniu światła w windzie jedna z osób zostaje zaatakowana i poraniona. Atmosfera zaufania pomiędzy pasażerami natychmiast znika, a winda zamienia się w klatkę dzikich zwierząt, które wiedzą, że muszą przygotować się na atak, ale nie mają pojęcia, jak się przed nim bronić. Wszystko to obserwuje na monitorach dwóch bezradnych pracowników ochrony. Jeden z nich, Ramirez, jest bardzo religijnym człowiekiem. Wpatrzony w monitor widzi nagle twarz, która pojawiła się na ekranie przed przerwaniem zasilania. Przekonany, że widział diabła, Ramirez mówi o tym swojemu koledze. Ten zbywa jego opowieść jako religijny bełkot i wzywa policję. Pojawienie się policji wydaje się wprowadzać jakiś porządek, ale nagle wszystko się zmienia: w widzie ginie jedna z osób. Policjanci są przekonani, że mordercą jest jeden z pasażerów, ale nie potrafią określić który. Wgląd w przeszłość każdego z nich ujawnia ciekawy fakt: czworo pasażerów ma za sobą przestępczą przeszłość. Tylko jeden z nich pozostaje anonimowy. Rozpoczyna się wyścig z czasem i logiką, a w windzie trwa walka o przetrwanie. Wszystko zmieni się dopiero wtedy, gdy jeden z policjantów wsłucha się głębiej w opowieść Ramireza i zrozumie, że nikt z uczestników tych wydarzeń, a w tym on sam, nie znalazł się tu przypadkiem.

Przedstawiłem jedynie zarys fabularny. W filmie dzieje się o wiele więcej i wiele aspektów relacji między bohaterami nakłada się na siebie, tworząc mozaikę zależności i powiązań. Wszystkie postaci w filmie są niezbędne do prowadzenia opowieści i każda ma do odegrania swoją rolę. Mimo tych zapętleń cała historia idzie po sznurku i rozwiązanie może być tylko jedno, czyli jest to klasyczna „fabuła liniowa”. Struktura wiązania ze sobą faktów i budowania całego obrazu jest typowo policyjna i to właśnie policjant musi tę zagadkę rozwikłać. Dzięki temu reżyser zgrabnie łączy opowieść grozy z policyjnym thrillerem, który dodatkowo rozgrywa się w wieżowcu i jednej z jego wind, co znakomicie podsyca atmosferę niepokoju i wyścigu z czasem. Cały zamysł dramatyczny działa tu bez zarzutu i widz bardzo szybko wciąga się w tę nieco klaustrofobiczną opowieść o pięciorgu ludzi, którzy tkwią w windzie-pułapce. Od samego niemal początku filmu towarzyszy nam narracja wprowadzająca nas w klimat opowieści. Przyznam, że wywołuje to dysonans, ponieważ nieuchronnie zdradza kolejne etapy opowieści i odbiera im nieco siły wyrazu. Jest to jednak czysto subiektywne wrażenie i z całą pewnością nie stanowi szczególnego problemu. Mówiąc krótko na poziomie strukturalnym film jest bardzo dobry: minimalistyczny, zwarty, wciągający i zdecydowanie efektowny, ponieważ trudno oprzeć się wrażeniu, że z pułapki, jaką stała się winda, nie ma w zasadzie wyjścia. Stajemy się biernym obserwatorami wydarzeń, nad którymi nikt nie ma żadnej kontroli. I gdyby na tym duet Dowdle-Shyamalan poprzestał, byłoby pysznie.

Film kręgosłup przetrąca właśnie to, co zapewne miało stanowić jego największą siłę: warstwa nadnaturalna. Odwołanie się do postaci Diabła to wprawdzie nic nowego, ale można z tego zrobić solidną i wgniatającą w fotel opowieść o starciu z siłami Zła. tego w tym filmie niestety nie doświadczymy. Dostaniemy za to odpustową opowiastkę religijną, która wpisuje się idealnie w amerykańską religijność – mocną ludową, żarliwą i bardzo pokazową. W filmie cały czas przywoływana jest opowieść, jaką babcia opowiadała wnukowi: o tym, jak to samobójca otwiera na krótko wrota do piekieł i zaprasza Diabła na świat, i o spustoszeniu, jakie to ze sobą niesie. Odczytywanie filmu na tej płaszczyźnie sprowadza go do infantylnej przypowieści, idealnie skrojonej na potrzeby nauczania o złym Diable i dobrym Bogu, który nas obroni. Im bardziej w nią brniemy, tym bardziej film się upraszcza. Jakby tego było mało, dostajemy tu opowieść o odkupieniu win i mierzeniu się z własnym sumieniem. Każdy z pasażerów windy ma coś na sumieniu, a i sam policjant nie pojawia się w opowieści przypadkowo. Dziwne to wszystko, bo nie przypominam sobie, aby w filmach grozy Diabeł przychodził z odkupieniem, a raczej aby siać chaos i zniszczenie. Doceniam próbę walki z tak schematycznym podejściem do dychotomii dobro-zło, ale w filmie wypada to nieprzekonująco i odbiera mu siłę. W momencie odsłonięcia kart fabuła nie ma już nic do zaproponowania i wyraźnie widać, że nie było dobrego pomysłu na zakończenie całej opowieści. Z mojego punktu widzenia film nie ma zakończenia, a został po prostu urwany. Bardzo zgrabną i emocjonującą historię łączącą thriller z horrorem podlano jarmarcznym sosem odpustowej religijności w wydaniu amerykańskim, co w efekcie dało mdły i rozczarowujący efekt. Nie wiem właściwie do kogo film jest adresowany i jakie przesłanie miało z niego wynikać: jeśli miało być to pseudo-religijne nauczanie o odkupieniu win, to wybrano złe medium, a jeśli uniwersalna opowieść o ingerencji Diabła w nasze życie, to widywałem lepsze.

Dawno nie widziałem filmu, który tak dobrze się zaczynał i tak fatalnie kończył. Wielka szkoda.

Screeny

HO, DEVIL HO, DEVIL HO, DEVIL HO, DEVIL HO, DEVIL HO, DEVIL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ doskonale zbudowana atmosfera osaczenia i bezradności
+ wiarygodnie budowanie zmian w nastawieniu bohaterów
+ solidna i minimalistyczna opowieść o sytuacji bez wyjścia
+ co najmniej połowa filmu to bardzo konkretna opowieść grozy
+ umiejętne połączenie thrillera z horrorem

Minusy:

- fatalne zakończenie, a w zasadzie jego brak
- odpustowo-świąteczna opowiastka religijna, która trafia w próżnię
- brak jasnego przesłania w filmie i konsekwencji w budowaniu warstwy symbolicznej

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -