Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LYNCH MOB

LYNCH MOB

Lynch Mob

ocena:3
Rok prod.:2009
Reżyser:Byron Erwin
Kraj prod.:USA
Obsada:Tony Darrow, John J. Cornetta, Michael H. Cole, Paul Borghese, Dolan Wilson
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:6
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

We are NOT cannibals! You kill and eat people - you ARE a cannibal!

Szczerze wyznam na wstępie, że niemal dwa dni szukałem inspiracji do napisania tej recenzji. Postanowiłem, że jedyną nadzieją na jej pomyślne ukończenie będzie zawarcie maksimum treści w minimum słów, bo zaprawdę nie da się wiele napisać o tym gniocie. To jeden z tych filmów, gdy zadajemy sobie nie tylko pytanie, dlaczego w ogóle dotrwaliśmy do końca, ale także o źródło inspiracji do jego powstania. Co może siedzieć w głowie człowieka, który postanawia zrealizować taką szmirę, a jeszcze ciekawsze jest to, że znajdują się tacy, którzy chcą to rozpowszechniać. Szkoda wielka, że od tak wielu lat gatunek zwany horrorem zamienia się w przechowalnię dla wszelkiej maści miernot, którym się zdaje, że świat będzie o nich pamiętał. Do rzeczy jednak.

Rzecz rozgrywa się w całkowicie zapuszczonym i zapomnianym miasteczku Lynchburg (nazwa tyleż sugestywna, co budząca zastanowienie przez zastosowaną tu końcówkę). W mieście mieszka całe 12 osób, które utrzymują się przy życiu jedząc ludzkie mięso. Polują na przypadkowych turystów czy przejezdnych, których ślepy los zaprowadził na to nieszczęsne odludzie. Poza zjadaniem ludzi mieszkańcy Lynchburg nie zajmują się właściwie niczym. Tajemnica miasteczka zaczyna się nieco klarować, gdy w ramach programu ochrony świadków, FBI umieszcza tam niejakiego Weasela – przestępcę i pedofila, wynajmowanego przez mafię do wydobywania zeznań z ofiar. Weasel jest ewidentnie typem psychotycznym, który z niewiadomych przyczyn posługuje się akcentem kojarzącym się z rosyjskim. Jego pojawienie się w Lynchburgu umożliwia reżyserowi odmalowanie historii tego miejsca. Otóż okazuje się ono przeklęte, gdyż w XIX wieku doszło tu do zbiorowych linczów i mordów na czarnych niewolnikach. Jedna z wieszanych niewolnic rzuciła klątwę na mieszkańców, skazując ich na żywienie się wyłącznie ludzkim mięsem i niemożliwość opuszczenia granic miasta. Klątwę można zdjąć dopiero wtedy, gdy biała kobieta połączy się cieleśnie z czarnym mężczyzną (prawda, że to wysublimowana forma zdejmowania przekleństwa?). Z uwagi na fakt, że Weasela ściga mafia, która chce go zlikwidować za zeznania, jakie złożył w obecności agentów FBI, miasteczko Lynchburg przeżyje niebawem prawdziwy najazd wiktuałów. W mieście dochodzi do prawdziwej rzezi mafiosów, a Weasel staje się na krótko bardzo poważaną personą. Film kończy się w przewidywalny sposób: giną właściwie wszyscy, klątwa zostaje pozornie zdjęta, ale zakończenie filmu wyraźnie sugeruje, że na tym nie koniec. Wybaczcie, że zdradzam aż tyle, a zapewniam, że ratuję jedynie Wasze biedne mózgi przed koniecznością katowania się tym „wybitnym” dziełem filmowym.

Film jest fatalny pod każdym względem. Pomieszanie bardzo przeciętnego pomysłu na kanibalizm z imitacją wątku kryminalnego nie przynosi żadnych rewelacji: oba wątki nie przystają do siebie, a Weasel, który miał je łączyć jest w zasadzie figurantem, który nie otrzymuje od scenariusza żadnej możliwości ujawnienia swoich psychotycznych zachowań. Cały jego pobyt w Lynchburgu to nieustanne wysłuchiwanie durnowatych dialogów wymawianych z rosyjskim akcentem. Amatorszczyzną trąci tu właściwie wszystko: aktorstwo, scenografia, ale prawdziwą nędzę przynosi popis sztuki operatorskiej reżysera, który ucieka się do kuriozalnych zabiegów. Co i rusz widzimy przebitki na obrazy z przeszłości, które chwilami doprowadzają do rozpaczy, bo jedynie rozpraszają daną scenę. Reżyser stosuje także zupełnie niezrozumiałe zbliżenia na całkowicie nieistotne przedmioty, nie potrafi zbudować dramaturgii. Ciosem śmiertelnym dla filmu okazuje się jego niewielki budżet, który uwypukla miałkość i miernotę fabuły. Zastosowanie sposobu filmowania podobnego do kręcenia dokumentalnego „na żywo” powoduje, że sposób przedstawiania scen i poziom aktorstwa pasuje do filmów porno. Nuda i męka podczas oglądania tego gniota jest tak wielka, że osobiście radzę zapomnieć, że film w ogóle powstał.

Całkowite dno.

Screeny

HO, LYNCH MOB HO, LYNCH MOB HO, LYNCH MOB HO, LYNCH MOB HO, LYNCH MOB HO, LYNCH MOB

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nie zanotowałem ani jednego – no, może napisy końcowe...

Minusy:

- całość filmu mieści się w kategorii „minusy”

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -