Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HUSH

HUSH

Hush

ocena:5
Rok prod.:2009
Reżyser:Mark Tonderai
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:William Ash, Christine Bottomley, Stuart McQuarrie
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Snajperem nie musi być żołnierz. Może nim być kierowca ciężarówki...
(wypowiedź jednego z internautów)

Związek Zakesa i Beth przechodzi bardzo trudne chwile. Podczas podróży do Manchesteru co i rusz dochodzi między nimi do kłótni. Podczas jednej z nich Bath oznajmia Zakesowi, że nie chce mieć już nim nic wspólnego. Zdenerwowany mężczyzna początkowo bagatelizuje odejście dziewczyny. Później jednak przypomina mu się bardzo dziwne wydarzenie, którego oboje byli świadkami, jadąc autostradą kilka godzin wcześniej. Otóż Zakes w niedomkniętej ciężarówce zauważył uwiezioną kobietę. Na jeden ze stacji benzynowych zaniepokojony bohater postanawia odnaleźć Beth i przeprosić ją. Rzecz w tym, że dziewczyna znika. Coraz bardziej zdenerwowany Zakes wdaje się w bójkę z ochroniarzami obiektu. Zdesperowany ucieka im i kradzionym samochodem zaczyna gonić podejrzaną ciężarówkę. Jego tropem podąża policja. W międzyczasie bohater dowiaduje się też, iż jest podejrzany o morderstwo.

Scenarzysta i reżyser filmu „Hush”, Mark Tonderai, postanowił opowiedzieć historię o tym, jak przypadek może diametralnie zmienić życie człowieka. Na skutek pewnego zbiegu okoliczności (nieuważna jazda samochodem, złe warunki atmosferyczna, irytacja wywołana kłótnią) główny bohater, początkujący pisarz zmagający się z brakiem weny twórczej, dostrzega coś, czego nie powinien był widzieć. O wszystkim powiadamia policję, jednak sam również postanawia sprawdzić, dlaczego w zakratowanej ciężarówce ktoś przewozi uwięzione kobiety. Kiedy wreszcie i jego dziewczyna zostaje porwana, bohaterowi nie pozostaje nic innego, jak wyruszyć w pościg za psychopatą.

Zamierzeniem twórców było zapewne stworzenie emocjonującego i krwawego thrillera, który widza będzie trzymał w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. I do momentu, w którym mężczyzna rusza w pościg za swoją dziewczyną, film Marka Tonderai rzeczywiście intryguje i przykuwa uwagę. W krótkim odcinku czasu jednak, by jeszcze bardziej podkręcić napięcie, twórcy zsyłają na bohatera taką liczbę nieszczęść, iż film całkowicie traci na wiarygodności. Zakes będzie musiał zmagać się nie tylko z kierującym ciężarówką psychopatą, lecz także z ochroną stacji benzynowej, policjantami, pijanymi kibolami oraz sadystyczną pomocnicą porywacza (tak mi się wydaje, bo wątek ze wspomnianą kobietą jest tak niejasny, iż trudno jednoznacznie wyrokować o jej tożsamości oraz intencjach). Jakby tego było mało między jedną a drugą heroiczną pogonią, bohater dowiaduje się o bardzo niechlubnej przeszłości dziewczyny, którą z narażeniem życia próbuje ratować.

Powyższe stężenie niepowodzeń, z jakimi będzie musiał zmagać się nasz heros (przypominam, początkujący pisarz, który wraz z rozwojem wypadków zaczyna zachowywać się niczym komandos z elitarnej jednostki) to tylko czubek góry lodowej bzdur, nielogiczności oraz nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności zakrawających wręcz na nadnaturalne interwencje (w sztuce zwane deus ex machina. W pewnym momencie straszliwie poraniony bohater nie tylko dokonuje ekwilibrystycznych cudów, by uratować porwaną przez psychopatę dziewczynę, lecz także przygotowuje misterny plan unicestwienia zakapturzonego złoczyńcy. W drugiej połowie seansu początkowo intrygująca historia przez stek niedorzeczności zamienia się w infantylną produkcję w stylu „zabili go i uciekł”.

Niewątpliwie Mark Tonderai swój film postanowił zrobić na wzór słynnego i wręcz kultowego (jak najbardziej słusznie) „Duel” Stevena Spielberga. Podobnie jak w dziele sprzed trzydziestu lat zwykły, niczym niewyróżniający się bohater zmagający się z życiowymi perturbacjami, na skutek dziwnej koincydencji musi samotnie stawić czoła kierującemu ciężarówką psychopacie. Podobnie jak u Spielberga, w „Hush” nie dowiemy się, kim jest porywacz. Nie zostaniemy również wtajemniczeni w jego intencje. W „Duel” ów zabieg był zaletą filmu, bowiem Spielberg wpadł na genialny pomysł, by skonfrontować ze sobą zdanego na siebie everymana (świetna, bo wielowymiarowa rola Dennisa Weavera) z obłąkanym kierowcą ciężarówki. Z racji, że jego obłędu nie mogliśmy spersonalizować, ów wydawał nam się jeszcze bardziej przerażający. U Marka Tonderai napięcia wywołanego przestępczą działalnością czarnego charakteru nie ma za grosz. Nie tylko dlatego, iż sposób jego prezentacji „zerżnięty” został od Spielberga, ale nade wszystko u Brytyjczyka jest po prostu zwykłym kidnaperem porywającym kobiety dla tylko sobie wiadomych celów. U twórcy „Jaws” gość był prawdziwym demonem przemierzającym swym piekielnym pojazdem bezkresne jankeskie autostrady w poszukiwaniu ofiar.

Wytrwałym i mającym ocean wolnego czasu film Marka Tonderai od biedy mogę polecić. Inni niech sobie darują.

Screeny

HO, HUSH HO, HUSH HO, HUSH HO, HUSH HO, HUSH HO, HUSH HO, HUSH HO, HUSH

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ początek intryguje
+ niezłe tempo
+ raczej nie nudzi

Minusy:

- mnóstwo bzdur, nielogiczności i niezwykłych zbiegów okoliczności
- rozczarowujący czarny charakter
- mało satysfakcjonujący finał
- „nadludzka” moc głównego bohatera

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -