Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BRAIN DEAD

BRAIN DEAD

Martwy mózg

ocena:5
Rok prod.:2007
Reżyser:Kevin S. Tenney
Kraj prod.:USA
Obsada:Andy Forrest, Chad Guerrero, Elizabeth Lambert, Greg Lewolt, Dennis Michael Tenney
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Gdyby wśród miłośników kina grozy zrobić ankietę z pytaniem, dlaczego oglądają horrory, zapewne większość odpowiedziałoby, iż robią to dla specyficznego klimatu, nietuzinkowych historii, ciekawych postaci lub dreszczyku emocji, kiedy jakieś straszydło oglądane jest w ciemnym odosobnieniu. Wielu jednak widzów bez kozery stwierdziłoby, iż na horrory patrzy przede wszystkim dla tandetnego, ale bardzo krwawego, gore, nie do końca poważnych, mocno „zalatujących” kiczem fabuł oraz cycków (najlepiej bardzo dużych) i innych kobiecych atrybutów zwanych rozrywkowymi. Im bez wątpienia spodoba się najnowsza produkcja Kevina Tenney’a („Witchboard”, „Night of the Demons”, „Witchtrap”) zatytułowana „Brain Dead”.

Sens niektórych filmów wyraża już sam tytuł. Nie inaczej jest z obrazem Tenney’a. Opowiada on bowiem historię wędkarza, w którego podczas połowów pstrąga w głowę uderza meteoryt. „Trafiony-zatopiony” zamiast przykładnie zginąć, zamienia się w bestię, po czym zabija swojego wędkarskiego druha. Następie rzężący i ociekający różnymi wydzielinami potwór dziarsko rusza w poszukiwaniu kolejnych ofiar. Jego głównym celem staje się domek letniskowy, w którym na skutek licznych perypetii znalazło się sześcioro niezbyt lubiących się ludzi.

Oglądaliście „Braindead” Petera Jacksona, “Night of the Living Dead” Romero i “The Evil Dead” Raimiego? Jeśli tak, to możecie sobie wyobrazić, jak wygląda kino, które wręcz “na żywca” kopiuje fabularne schematy z wyżej wymienionych produkcji, a oprócz tego okrasza je absurdalnym humorem będącym drwiną z chwytów, którymi dzisiaj autorzy horrorów straszą nastoletniego widza. Zresztą cały „Brain Dead” w bezceremonialny sposób parodiuje filmy, w których znajdująca się na jakimś cywilizacyjnym zadupiu grupa ludzi musi stawić czoło krwiożerczym zombie/kanibalom/psychopacie/kosmitom/zmutowanym szparagom (niepotrzebne skreślić). Dlaczego obraz Tenney’a znajdzie tyleż samo gorących zwolenników jak i zdegustowanych przeciwników?

Każdy, kto choć kilka razy widział nisko budżetowe produkcje zaliczane do tzw. B-movie, wie czego po takim kinie można się spodziewać. Trudno ganić reżyserów za niedoskonałości fabularne, dziwne przejścia montażowe, drewniane aktorstwo czy „kwadratowe” dialogi, bowiem w większości przypadków, zwłaszcza w kinie posiłkującym się konwencją grozy, powyższe niedociągnięcia to świadomy zabieg reżyserski mający na celu przyciągnięcie pewnego kręgu widzów lubujących się w tego typu obrazach. Nie inaczej jest w przypadku „Brain Dead” Kevina Tenney’a. Wszak twórca ten chociażby filmem „Witchboard” udowodnił, iż potrafi zrobić horror, który nie będzie tylko i wyłącznie tanią oraz pełną kiczu grą z konwencją. W swoim najnowszym filmie twórca „Night of the Demons” nie bawi się we wprowadzanie widza w niuanse fabuły, a od razu serwuje mu bardzo prostą, lecz także szybką i pełną wybuchających głów akcję. Bohaterów poznajemy tylko pobieżnie. Tenney’owi nie chodzi bowiem o to, abyśmy dopingowali im w starciu z opanowanymi przez komiczne pasożyty monstrami. Zapewne bardziej zależało mu na tym, aby odbiorcy jego filmu delektowali się tym, w jaki sposób jego bohaterowie są mordowani. Nic więc dziwnego, iż w „Brain Dead” skrupulatnie pokazanych obrzydliwości nie brakuje. Miłośnicy tego typu scen powinni być usatysfakcjonowani, ponieważ biorąc pod uwagę nieduży budżet wszystkie sceny „ręka, noga, mózg na ścianie” zostały wykonane w sposób profesjonalny i realistyczny (czyt. przy minimalnej pomocy komputerów).

A reszta? Reszta jest milczeniem, bo cóż można powiedzieć o idiotycznych dialogach, aktorstwie rodem z pierwszych polskich reklam czy przejściach montażowych „zapożyczonych” z uczniowskich filmików tworzonych na Movie Makerze. Ale w przypadku filmów typu „Brain Dead” nie ma sensu mówić o ich wadach. Umiejący patrzeć na tego rodzaju kino widz nie tylko wychwyci wszystkie jego zalety (wyłuskiwane z głów mózgi, okazałe biusty bohaterek, brak dłużyzn), lecz także będzie doskonale bawił się patrząc na nierozgarniętych mieszkańców jakiegoś położonego na zadupiu amerykańskiego miasteczka. Czyż w tandetnych horrorach właśnie to nie jest najważniejsze?

Screeny

HO, BRAIN DEAD HO, BRAIN DEAD HO, BRAIN DEAD HO, BRAIN DEAD HO, BRAIN DEAD HO, BRAIN DEAD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jest krwawo
+ są cycki
+ jest zabawa

Minusy:

- dla jednych kicz i tandeta będzie zaletą filmu, dla innych zapewne okaże się czynnikiem przekreślającym obraz Tenney’a

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -