Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:OUTCAST

OUTCAST

Outcast

ocena:7
Rok prod.:2010
Reżyser:Colm McCarthy
Kraj prod.:Wielka Brytania / Irlandia
Obsada:Therese Bradley, Niall Bruton, Claire Catterson, James Cosmo, Kate Dickie, James Nesbitt, Andrew Martin, Ciarán McMenamin
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:4.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Czym byłby świat bez mitów i legend? Dla wielu z nas, wychowywanych przez babcie i dziadków, którzy z racji wieku mieli w zanadrzu całe mnóstwo niezwykłych opowieści, współistnienie świata realnego i magicznego zdaje się niekwestionowane. Ten stan rzeczy doskonale wykorzystuje religia, która potrafi nadbudować nad naturalną ludzką skłonnością do fantazjowania i wiary w świat nadprzyrodzony całą strukturę przekonań religijnych i wiary w istnienie bóstw. Wielu realistów i ludzi ignorujących sferę duchową człowieka może się teraz już uśmiechać z przekąsem, ponieważ moje pytanie brzmi: jaka jest kondycja ludzkiej wiary w mity i legendy u zarania XXI wieku? Czy dziś równie mocno bronimy świata naszych przodków, czy śmiertelnie poważnie opowiadamy historie zaczerpnięte z mitologii, czy gotowi jesteśmy wierzyć równie niezachwianie, że gdzieś tam istnieje zupełnie inny, niedostępny świat? Zastanówcie się nad tym chwilę, nim przeczytacie poniższą recenzję.

W telegraficznym skrócie: film McCarthy’ego opowiada historię krwawego polowania na zmiennokształtnego, które rozgrywa się w czasach nam współczesnych (lokalizacja nie jest jasna, choć akcent wskazuje na Szkocję – Edynburg? Glasgow?). Na jednym z mocno zaniedbanych i szemranych przedmieść miasta (budynki wyglądają na dzielnicę socjalną) ukrywa się matka z synem (Mary i Fergal). Dzięki stosowaniu magii i znaków ochronnych udaje się jej pozostać niezauważoną dla przeciętnego człowieka. Wydaje się, że jedynym celem jej życia jest od dawna ochrona jej syna, który nie jest normalnym nastolatkiem. Wkrótce po wprowadzeniu obojga do dzielnicy zaczynają ginąć kobiety, a wokół narasta atmosfera zagrożenia i niepewności. Tropem obojga uciekinierów rusza dwóch Irlandczyków, którzy biorą udział w pradawnych rytuale „krwawych łowów”. Ich celem jest zabicie matki z synem. W tym celu jeden z nich (Cathal) poddał się rytualnemu tatuowaniu ciała, aby zyskać moce umożliwiające mu kontakt z duchami zwierząt i ludzi, i dzięki temu wytropić swoje ofiary. Nieunikniona konfrontacja myśliwego z ofiarą nie jest jedynym problemem, z którym muszą się zmierzyć uciekinierzy. Okazuje się, że w Fergalu drzemie ukryta bestia, która z nie do końca wiadomych powodów morduje kobiety (najczęściej pod wpływem silnych emocji). Matka chce chronić syna przed nierozważnym zakochaniem się, ale jej wysiłki są próżne: Fergal poznaje młodą Petronellę, a między obojgiem nawiązuje się silne uczucie, które może doprowadzić jedynie do tragedii...

Przyznam, że od pierwszej chwili film wytwarza niezwykle silną aurę tajemnicy i zagrożenia. To jego największa siła: niedopowiedzenia, minimalizm środków użytych do stworzenia opowieści i mnóstwo niewiadomych. Film zaczyna się od rytuału tatuowania „myśliwego” i niewiele z niego zrozumiemy – ktoś coś wprawdzie mówi, ale to są jedynie strzępy informacji. Reżyser stosuje bardzo skuteczny choć ryzykowny środek: postać w filmie wie więcej od widza i nie czuje potrzeby tłumaczyć się z tego, co robi, bo to dla niej oczywiste. Ci po drugiej stronie ekranu nie wiedzą natomiast zbyt wiele i są skazani na mozolne sklejanie rozsypanych tu i tam kawałków układanki. Dlaczego to ryzykowne? Bo takie podejście może skutecznie zrazić i znudzić widza. Skoro mija czas, a my nadal wiele nie rozumiemy, to są tylko dwa wyjścia: wszystko splecie się ze sobą w końcówce, albo znudzi nas nieustanne rzucanie przed oczy ochłapów fabuły. Przez większość filmu jesteśmy pozostawienie sami sobie i musimy powoli sklejać puzzle. Nie jest to jednak aż tak męczące, bo reżyser skutecznie odwraca naszą uwagę światem przedstawionym. Usytuowanie akcji na przedmieściach zamieszkanych przez ludzi, których zwykło się nazywać „społecznie wykolejonymi” to strzał w dziesiątkę. Surowość i szarość okolicy tylko potęguje siłę oddziaływania fabuły. Najprostsze rytuały zyskują na tym tle prymitywną i pierwotną moc, a starcie pomiędzy łowcą i ofiarą może pozostać niezauważone właśnie dzięki temu, że mieszkańców mało co w ogóle obchodzi. Nikt nie zauważa ginących kobiet, ale skryta natura Fergala i Mary nie budzi niczyjego szczególnego zdziwienia. Można od razu założyć, że finalne starcie pomiędzy antagonistami także odbędzie się kameralnie i bez wzbudzania sensacji.

Doskonale wpasowuje się w ten klimat także sposób przedstawienia magii stosowanej przez bohaterów filmu. Są to proste zabiegi: malowanie znaków ochronnych, krótkie formuły magiczne, patroszenie ptaków i wyczytywanie drogi pościgu z ich wnętrzności, czy wyciętego kawałka skóry włożonego w dłoń zmarłego. Prostota czy wręcz prymitywizm tych rytuałów jest bardzo sugestywny i człowiek ma wrażenie, jakby oglądał pojedynek magów, w których prymitywne ludy wierzyły u zarania ludzkości. Kapitalną sceną jest pojedynek mentalny pomiędzy Mary a Cathalem, który można śmiało uznać za jedną z najlepszym scen filmu. Wiele z tych scen podsycanych jest bardzo oszczędną muzyką tła, która jest właściwie zestawem dźwięków, a nie regularną ścieżką dźwiękową. Wszystko to razem wciąga nas bez reszty w mrok tej opowieści i niełatwo nam będzie rozstrzygnąć, czy chcemy właściwie, aby Cathal znalazł swoje ofiary, czy nie.

Film budzi u mnie jedynie dwa zastrzeżenia, ale w moim odczuciu odbierają one filmowi wiele z jego uroku. Pierwsza rzecz to tło fabularne, o którym do końca nie dowiemy się zbyt wiele. Wiadomo, że istnieją jakieś siły należące do innego świata, że zarówno łowcy, jak i ofiary korzystają z jakiejś formy mocy (magii), ale nie jest to osnute wokół żadnej dającej się rozpoznać legendy/mitu. Nie do końca da się określić początek tego polowania – Mary opowiada wprawdzie Fergalowi o dniu, w którym spotkała Cathala i dzięki temu wiemy, że Fergal jest jego synem, ale czy historia zaczęła się 15 lat temu, bo przez tyle lat Mary ukrywa się przed pogonią, czy w odległej przeszłości? Skąd się wzięła klątwa rzucona na Fergala? Jakimi prawami rządzi się świat magiczny, który pokazano w tym filmie? Dlaczego Cathal tak bardzo nienawidzi tych, których ściga? To wszystko w moim odczuciu nie zostało należycie zszyte z sobą i pozostawia niedosyt. Drugą sprawą jest sam Fergal i postać, którą przyjmuje po przemianie. Nie będę się wdawał w szczegóły, ale jego wygląd jest niejednoznaczny. Liczyłem, że może uda się namierzyć podobną postać w mitach i legendach Wysp Brytyjskich, ale na próżno. Wygląda na to, że jest to czysta fantazja zrodzona w głowach twórców filmu. Szkoda, że Fergal dołącza do grona zwykłych potworów, którzy po prostu mordują, bo tak muszą. Brakuje mu dramatycznego tła, które dodałoby jego postaci więcej autentyzmu i rozdarcia. Ma się wręcz wrażenie, że Fergal przed i po przemianie to dwie różne postaci w filmie, których nic nie łączy. Najmniej zrozumiałe jest na pewno to, dlaczego Fergal nie może nawiązywać kontaktu cielesnego z kobietą: czy to wina klątwy? Pewnie tak, ale dlaczego? Nie widać powiązania pomiędzy klątwą a ginącymi kobietami, ponieważ Fergal z żadną z nich nie miał nic wspólnego.

Świetnie zbudowano natomiast tło społeczne dla Petronelli, która uwikłana jest w autentycznie dramatyczną sytuację życiową, a swoje cierpienie skrywa za dobrze skonstruowaną fasadą napastliwości i pewności siebie. Powiedziałbym, że gdyby odjąć filmowi warstwę horroru, byłby to całkiem niezły dramat o życiu na przedmieściach jakiegoś miasta na Wyspach. Równie dobrze ogląda się relację pomiędzy Petronellą a Fergalem, która jest tragiczną parafrazą opowieści o pięknej i bestii, osadzoną w brudnych i zniszczonych blokowiskach, co nadaje jej dodatkowego posmaku uczucia, które jest skazane na zagładę. Minimalizm i bezpośredniość to wielka siła tego filmu, co widać niemal w każdej scenie: sami zobaczcie, gdzie młodzi kochankowie próbują dać upust swoim uczuciom.

Podsumowując film McCarty’ego to bardzo sugestywny dowód na to, że horror nie umarł i ma jeszcze wiele do pokazania pod warunkiem, że znajdzie się ktoś, kto będzie potrafił to pokazać. Nie mamy tu do czynienia z wielkim dziełem, ale na tle uśrednionych propozycji z półki kina grozy Outcast będzie jaśniał mocnym światłem. Warto sięgnąć po niego choćby po to, aby przeżyć dość intymną i cichą podróż do mitów o dawnej magii, które w dzisiejszej rzeczywistości pozostają niezauważone, jeśli nie ignorowane.

Screeny

HO, OUTCAST HO, OUTCAST HO, OUTCAST HO, OUTCAST HO, OUTCAST HO, OUTCAST

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ doskonały klimat podsycany minimalistyczną muzyką
+ ciekawa choć niedopowiedziana historia
+ dobre, oszczędne aktorstwo
+ siła dawnych opowieści o magii, która wprost wyziera z filmu
+ swoisty uniwersalizm opowieści
+ bardzo dobre i przekonujące tło społeczne

Minusy:

- brak spięcia całej historii jakąś klamrą
- wygląd Fergala, ale to sprawa indywidualna

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -