Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit

VAMPIRE PARTY a.k.a Les dents de la nuit

Zęby nocy

ocena:5
Rok prod.:2008
Reżyser:Stephen Cafiero, Vincent Lobelle
Kraj prod.:Francja
Obsada:Patrick Mille, Frédérique Bel, Julie Fournier, Vincent Desagnat, Sam Karmann, Hélène de Fougerolles, Antoine Duléry
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Groza francuska ostatnimi czasy często kojarzy się z takimi twórcami jak Alexandre Aja, który z powodzeniem rozwija swoją karierę po drugiej stronie oceanu, a także z różnymi ekstremalnie okrutnymi i krwawymi produkcjami. Spośród wielu warto wspomnieć choćby o „Bladym strachu” Aji, „Frontier(s)” (Xavier Gans) i „Inside” (Alexandre Bustillo, Julien Maury). W nieco bocznym (komercyjnie) nurcie pozostają bardziej ambitne pozycji, właściwie pozbawione brutalności, bez hektolitrów krwi, takie jak: „Głód miłości” Clare Dennis, czy „Oni” Davida Moreau, Xaviera Paluda. Choć i tak w ostatnich latach największym sukcesem francuskiej grozy było „Braterstwo wilków”, które cieszyło się sporym zainteresowaniem, wychodzącym znacznie poza horrorową społeczność. Zadziwia jednak fakt, że w ojczyźnie Louisa De Funesa i Andre Bourvilla tak niewiele produkuje się grozy niepoważnej. Francuzi wyraźnie oddają w tym zakresie pola choćby Brytyjczykom. „Vampire Party” to niestety jeden z nielicznych przykładów, że smakosze żabich udek również potrafią rozśmieszać. Wykorzystują przy tym dosyć ograny arsenał środków rozśmieszających i tych mających wzbudzić grozę. Nie zawsze jednak z dobrym efektem.

Sam Polisatokoniminsky i jego dwie przyjaciółki – Alice i Prune to typowy przykład ludzi żyjących właściwie w jednym celu – imprezowaniu. Któregoś wieczoru w trakcie wspólnej zabawy w jednym z paryskich lokali zdobywają zaproszenia na tajemniczą, a zarazem renomowaną imprezę. W wyznaczonym terminie pojawiają się przed jednym z wieżowców. Zostają zabrani na dach, z którego odlatują razem z innymi gośćmi do odległego zamku. Z początku zabawa wydaje się spełniać ich wyrafinowane gusta zatwardziałych imprezowiczów. Świetna muzyka, doborowe towarzystwo, stylowe wnętrza i morze alkoholu. Czy coś więcej jest potrzebne do dobrej zabawy? Szybko jednak okazuje się, że w zabawie uczestniczą dwie kategorie gości. VIP-y, czyli goście właściwi - wampiry oraz ich przekąski, do których zaliczają się także Sam, Alice i Prune. Czy ktokolwiek z ludzi jest w stanie przetrwać taką imprezę?


Zamczysko i wampiry, stylowe zaproszenia na balangę i jatka na niej. Czy to wam coś przypomina? Na pewno. Właściwie można wymieniać bardzo wiele produkcji. Zwłaszcza tych amerykańskich, w których bawiąca się w jakimś odludnym miejscu młodzież pada ofiarą zwyrodniałego mordercy, Jasona Voorheesa, a może Pinheada, albo jeszcze kogoś innego. Dziwnym trafem skojarzyłem recenzowany film z pewnymi rozwiązaniami fabularnymi z „Hellraiser: Hellworld”. W ósmej odsłonie serii grupa przyjaciół otrzymuje zaproszenia na imprezę. Świetna muzyka, zagadkowe pomieszczenia i czyhający na nastolatków Pinhead i jego świta. Podobnie jest w „Zębach nocy”. Z tą różnicą, że zarówno główni bohaterowie, jak i postacie drugoplanowe nie mają już kilkunastu lat. Również wystrój wnętrz jest nieco bardziej stylowy, choć muzyka, taniec, roznegliżowane kobiety i morze alkoholu podobne. Różnic jest oczywiście więcej. Fabuła toczy się w starym zamczysku odległym od cywilizacji, a ludzi atakują wampiry. W tym momencie przywołam skojarzenie z innym znanym obrazem, czyli „Nieustraszeni łowcy wampirów” Romana Polańskiego. Przy czym porównanie opiera się nie tylko lokacji z krwiopijcach, ale także na groteskowo zbudowanej fabule.

„Vampire Party” to stosunkowo prosta fabuła, jak już wcześniej zaznaczyłem, bez nowatorstwa, oparta na wielu znanych szablonach, z wieloma cytatami filmowymi. Posiadająca jednak pewien potencjał, niestety zmarnowany przez dwóch reżyserów i aż czterech scenarzystów. Sam i jego przyjaciółki to przecież przerysowane karykatury, przedstawiciele współczesnego społeczeństwa, które zawsze idzie na łatwiznę, żyje codziennością, nie zastanawia się nad przyszłością. To wszystko się jednak zmienia, kiedy chodzi o rozrywkę. Wtedy potrafią użyć najbardziej wyrafinowanych metod, by dostać się na upragnioną imprezę, a przede wszystkim dostosować wszystkie swoje codzienne zajęcia tylko w tym celu. Na imprezach zaczyna się cała ich ambicja i na imprezach kończy. Trójka głównych bohaterów to pewna mentalna kalka społeczeństwa, zapewne nie tylko francuskiego. Co ciekawe postacie te łączy wieloletnia przyjaźń, lecz różnią ich ścieżki zawodowe i stan majątkowy. Schematycznie przedstawieni ludzie, do których zaliczają się także inne postacie występujące w filmie, takie jak choćby stomatolog, czy polityk, zmierzą się z groteskowymi krwiopijcami. Twórcy świadomie odrzucają znaczną część klasycznych praw determinujących egzystencję wampirów. Często po to, by znaleźć podstawę do stworzenia gagów. Dobrym przykładem jest działanie czosnku na wampiry – on nie wyrządza im krzywdy. Niby nic nowego, choć sprzecznego z klasyczną naturą krwiopijcy, ale we francuskim obrazie to dobry powód, by wyśmiać działanie czosnku na potomków Nosferatu. Sprzeczność? Jeżeli postanowicie obejrzeć ten film, to się przekonacie, że jednak możliwa i przede wszystkim zabawna. Niestety, czworo scenarzystów to zapewne pomysły pochodzące z czterech głów. I to właśnie chyba było główną przyczyną wszelkich możliwych wad „Zębów nocy”. Z jednej strony ciekawa komedia z krwawym dreszczykiem, która jednak zbyt wiele kopiuje. Z drugiej część twórców wyraźnie chciała nakręcić czysty pastisz w amerykańskim stylu. To kolejny problem. Rodacy Louisa De Funesa powinni postawić przede wszystkim na dobre wzorce francuskie (których w obrazie jest za mało), zamiast tego starali się nakręcić podróbkę „Drakuli: Wampiry bez zębów” Mela Brooksa z nieodżałowanym Leslie Nielsenem. Na domiar złego część skeczów została żywcem wyciągnięta z show Benny Hilla, często niezbyt udanie. Na szczęście obok tego występują świetne sytuacyjne żarty. To nie tylko wspomniany fragment z czosnkiem, ale choćby parodia w kilku fragmentach najbardziej romantycznej sceny „Titanica”. Zapewne nie muszę tłumaczyć, o który fragment obrazu Jamesa Camerona chodzi.

Niezbyt oryginalna fabuła nie przeszkodziła jednak twórcom w zbudowaniu stosunkowo dynamicznej i wciągającej fabuły. Co nie udałoby się gdyby nie przyzwoite kreacje aktorskie. Choć postacie zagrane przez odtwórców głównych ról pozostawiają wiele do życzenia. Jeżeli przypomnimy sobie wspomnianych wcześniej „Nieustraszonych pogromców wampirów” oraz „Drakulę – wampiry bez zębów”, to wyróżnia je nie tylko aktorska brawura, ale także bohaterowie znacznie „wyróżniający się z tłumu”. W wypadku francuskiego obrazu, to postacie zwykłe, to my sami, tylko w karykaturze. Takie podejście przy nawet bardzo utalentowanych aktorach nie przyniosło najciekawszego rezultatu. Po prostu są one za mało intrygujące.

Obrazowi francuskich twórców należy się bardzo wiele krytycznych słów, więcej niż te, które napisałem. Jednak film posiada także szereg mocnych stron. Oprócz tych już wymienionych na uwagę zasługuje szczególnie prezentacja wampirów. Nie tyle ich rys psychologiczny, ile wygląd – coś jak skrzyżowanie klasycznego wampira z zombie. Wypada to naprawdę ciekawie, podobnie jak efekty specjalne, które doskonale wpisujące się w fabułę i przede wszystkim są dobrze skonstruowane. „Vampire Party” to komedio – horror dobry na seans w towarzystwie, niezbyt wymagający intelektualnie, czasem zabawny, jednak po kilku dniach prawdopodobnie wiele z detali fabuły odejdzie w zapomnienie.

Screeny

HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit HO, VAMPIRE PARTY  a.k.a Les dents de la nuit

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ obsada aktorska
+ muzyka
+ efekty specjalne
+ pomysł

Minusy:

- scenariusz
- zmarnowany potencjał
- prostacki humor

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -