Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEATH TUBE a.k.a X gêmu

DEATH TUBE a.k.a X gêmu

Death Tube

ocena:5
Rok prod.:2010
Reżyser:Yōheia Fukuda
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Shochi Matsuda, Wataru Kaoru, Ishino Atsushi, Tsukamoto Sanae, Namikawa Hajime
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:3
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Techno-horror to odmiana filmu grozy, w którym źródłem zagrożenia staje się technologia. Najsłynniejsze techno-horrory zrealizowali Japończycy – „The Ring-Krąg”, „Nieodebrane połączenie” czy „Pulse”. Z tym ostatnim łączy recenzowany film Yôheia Fukudy, “Death Tube” komputer, a konkretnie Internet. Przypomnijmy, że w horrorze Kiyoshi Kurosawy tajemnicza internetowa strona okazywała się być w istocie portalem przez który do świata śmiertelników przenikali zmarli. W „Death Tube” tytułowa strona oferuje możliwość śledzenia w realnym czasie scen zabijania ludzi. Ale widzowie powinni mieć się na baczności. Ponieważ w każdej chwili mogą znaleźć się po drugiej stronie internetowych łączy i z obserwatorów stać się uczestnikami tego makabrycznego widowiska.

Inouye jest młodym mężczyzną, który zachęcony przez znajomego odwiedził tajemniczą stronę w Internecie Death Tube. Można na niej podglądać zamkniętych w pokojach ludzi, których zmusza się do wykonywania na czas różnych zadań. Jeśli któryś z uczestników nie będzie w stanie wykonać określonego zadania w wyznaczonym czasie, zostaje na oczach internautów brutalnie zamordowany. Inouye jest przerażony tym, co zobaczył, lecz gdy następnego dnia budzi się, okazuje się, że jest zamknięty w niewielkim pomieszczeniu. Nie wiem jak się w nim znalazł ani dlaczego. Z włączonego laptopa dowiaduje się, że wbrew swojej woli stał się uczestnikiem Death Tube. Dzięki komputerowi może kontaktować się także z pozostałymi „zawodnikami”, którzy – tak jak on - zostali porwani i zamknięci w pokojach. Inouye nie ma jednak czasu na roztrząsanie swej sytuacji – musi wykonać pierwsze zadanie. W ciągu dziesięciu minut musi ułożyć kostkę Rubika tak by napisane na niej litery ułożyły się w jedno zdanie. Jeśli odmówi wykonania lub nie zmieści się w limicie czasu zginie. Z zadania udaje mu się wywiązać, podobnie jak sześciu pozostałym osobom. Ale to dopiero początek gry, w której stawką jest życie uczestników. Każdy następny etap gry jest coraz trudniejszy, wymaga wspólnego działania, a jednocześnie grę może ukończyć tylko jedna osoba.

Scenariusz do „Death Tube” powstał na podstawie powieści „Real Oni Gokko” Yamady Yusuke, która z kolei została zainspirowana niezwykle popularnymi w Japonii telewizyjnymi programami, tzw. batsu game („gry kary”). Batsu game to kolejny kulturowy fenomen z Kraju Kwitnącej Wiśni, zważywszy na powodzenie tej specyficznej odmiany teleturniejów wśród Japończyków. Istota tego rodzaju widowiska polega na tym, iż zwycięzca rywalizacji ma prawo „ukarać” przegranego, czyli żądać od niego wykonania jakiejś nieprzyjemnej czynności (np. zjeść wasabi z dodatkiem dżdżownic). Najsłynniejszym batsu game show jest emitowany od 1989 r. „Gaki no Tsukai”. Po co o tym wszystkim wspominam? Ponieważ po seansie filmu Fukudy nasunęło mi się skojarzenie z amerykańską serią „Piła”. W cyklu o Jigsaw`ie mamy również do czynienia z motywem gry, w której uczestniczy grupka osób, a w której stawką jest ocalenie ich własnego życia. I choć odniesienia do „Piły” nie wydają się całkowicie pozbawione sensu, to najwłaściwszym adresatem zawartych w filmie aluzji są popularne japońskie batsu game. Być może to dlatego „Death Tube” po dwóch krwawych scenach z początkowych partii filmu w dalszej części pozbawiony jest przemocy, której można by oczekiwać po producentach „Grotesque” Koji Shiraishiego. Niektóre konkurencje sprawiają wrażenie bardziej absurdalnych niż brutalnych – niczym na szkolnych zawodach, gdzie organizuje się biegi w workach czy wspinanie się po linie. Tak więc „Death Tube” jest przede wszystkim makabryczną satyrą na japońskie teleturnieje, a dopiero gdzieś na dalszym miejscu filmem, w którym grozę wyzwala technologia (w tym przypadku Internet).

Wiemy już czym jest obraz Fukudy, a zatem zapytajmy czym nie jest? Niestety, ale nade wszystko nie jest udanym horrorem. Mimo obiecanej w początkowych scenach przemocy i nawiązań do poetki snuff movies, większość ekranowego czasu wypełniają mało brutalne a czasem wręcz idiotyczne (kręcenie hula hoppem) zadania oraz mało efektowne metody uśmiercania (większość bohaterów ginie otruta). Nie, nie wcale nie tęskno mi za przemocą, ale tęskno za mocnymi wrażeniami, których po horrorze należy oczekiwać. Emocje są natomiast średnie, ponieważ film jest za długi, kolejne zadania kompletnie nieefektowne a bohaterowie głośno szeleszczą papierem. Dzieje się co prawda dużo, jednak niekoniecznie z sensem. Można wszystkie te niedociągnięcia zrzucić na karb małego budżetu, ale twórcy tajlandzkiego „13 Beloved” też nie dysponowali milionami dolarów a nakręcili filmu, który wręcz eksploduje emocjami. Tak naprawdę chodzi o to, że mimo pozorów atrakcyjnej fabuły „Death Tube” jest filmem nieciekawym. Choć niewątpliwie Fukuda zdradza nim ambicje. Obserwujemy wszak grupę osób w sytuacji ekstremalnej (gdyby tylko twórca dał nam ją poczuć). Czy zwycięży egoizm czy grupowa solidarność? Czy zaufać własnemu instynktowi czy zdać się na innych? Co zrobić by przetrwać? To nie są głupie pytania, szkoda jednak, że odpowiedzi na nie za bardzo nie obchodzą widza.

I dlatego jedyna rzecz, która udała się Fukudzie bez zarzutu to niezwykle trafne ukazanie mentalności anonimowych internautów. Podczas całej gry, gdy bohaterowie walczą o życie na ekranie wyświetlają się na bieżąco komentarze widzów. „Nudna ta gra, idę do kibla”, „ona jest słaba”, „nuda”, „zabij go!” itp. itd. – każdy kto miał styczność z jakimkolwiek forum lub stroną, gdzie można zostawić swój komentarz doskonale wyczuje „ducha” tego rodzaju wypowiedzi. Bezpieczni w swoich domach, ukryci za anonimowymi nickami internauci bezdusznie komentują czyjeś nieszczęście, ponieważ nie dotyczy ono ich osobiście. W tej materii „Death Tube” ma ostrzeżenie dla wszystkich, którzy czują się lepiej, gdy inni mają gorzej. Uważaj – ty też możesz znaleźć się po drugiej stronie, tobie też może przytrafić się nieszczęście. Okazuje się bowiem, że znieczulica nie dotyka już tylko społeczeństw w realnym świecie, ale także w wirtualnym. Ważna przestroga, szkoda jednak, że obudowana tak mało wyrazistą, emocjonalną historią.

Screeny

HO, DEATH TUBE a.k.a X gêmu HO, DEATH TUBE a.k.a X gêmu HO, DEATH TUBE a.k.a X gêmu HO, DEATH TUBE a.k.a X gêmu HO, DEATH TUBE a.k.a X gêmu HO, DEATH TUBE a.k.a X gêmu HO, DEATH TUBE a.k.a X gêmu

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jak na kino niskobudżetowe przyzwoita realizacja
+ pomysł na grę, w której stawką jest życie jej uczestników
+ dużo się dzieje
+ krwawy początek
+ trafne oddanie mentalności internautów
+ potencjał…

Minusy:

- …niewykorzystany, niestety
- mało efektowny
- mało brutalny
- kompletnie nieefektowne zadania, które muszą wykonać uczestnicy gry
- mało emocji
- bohaterowie
- za długi

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -