Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DARK SIDE OF THE MOON, THE

DARK SIDE OF THE MOON, THE

Ciemna strona księżyca

ocena:8
Rok prod.:1990
Reżyser:D.J. Webster
Kraj prod.:USA
Obsada:Camilla More, Robert Sampson, Wendy MacDonald, Joe Turkel, Alan Blumenfeld
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:1
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Romans kina science-fiction z horrorem nie zaczął się wraz z powstaniem obrazu „Alien” wyreżyserowanego przez Ridleya Scotta. Ten film, jako przykład doskonałego mariażu obu wymienionych wyżej gatunków, co prawda najbardziej wrył się w świadomość kinomanów, jednak już w latach 50., kiedy kino fantastyczno-naukowe w Stanach Zjednoczonych cieszyło się ogromną popularnością, filmowcy lubili straszyć widzów przybyłymi z kosmosu (lub z innego wymiaru) straszydłami. Później wielokrotnie wykorzystywano kosmos jako symbol przestrzeni niosącej człowiekowi śmierć i zniszczenie. Stawał się on miejscem, w którym nie tylko walczono w wojnach międzyludzkich, lecz także przeciwko obcemu najeźdźcy. Wreszcie bezkresną i zimną pustkę zaczęto postrzegać jako siłę samą w sobie, wobec której człowiek nawet z nie wiadomo jakimi usprawnieniami cywilizacyjnymi był tylko drobiną stale poddaną niewyobrażalnemu zagrożeniu. Myślę, że taką atmosferę próbował stworzyć D.J. Webster w pochodzącym z 1990 roku filmie „The Dark Side of the Moon”.

Z niewiadomych przyczyn awarii ulega Spacecore 1, statek umożliwiający modernizację krążących po orbicie okołoziemskiej satelitów. Uszkodzone zostały nie tylko systemy podtrzymujące życie, lecz także łączność oraz napęd jednostki. Składająca się z kilkorga osób załoga ma tylko dobę, by wydostać się z pułapki. Niespodziewanie na ich trasie pojawia się należący do nieistniejącej już NASA wahadłowiec. W nim bohaterowie zaczynają upatrywać szansy na ratunek. Szybko okazuje się, iż w pojeździe ukrywa się… łaknący zemsty na ludziach i Bogu diabeł.

Już z samego streszczenia wynika, na czym polega gatunkowy melanż w filmie Webstera. Z jednej strony mamy dość odległą przyszłość, satelity funkcjonujące dzięki energii atomowej, relatywnie komfortowe warunki podróżowania w przestrzeni kosmicznej, wreszcie roboty do złudzenia przypominające ludzi (Lesli), z drugiej zaś przeciwnikiem człowieka oprócz ekstremalnie wrogiego mu otoczenia, zostaje Szatan, jedna z najczęściej eksponowanych postaci w kinie grozy.

Pomimo tego, iż „The Dark Side of the Moon” nie należy do filmów ani szczególnie oryginalnych, ani urzekających swą warstwą wizualną, ogląda się go z niesłabnącym zainteresowaniem. Co więcej, mimo upływu dwudziestu jeden lat (w kinematografii to wręcz eony) podczas seansu ani razu nie pomyślałem o tym, iż mam do czynienia z filmową ramotką. Już bowiem od samego początku obraz Webstera przykuwa uwagę ponurą atmosferą izolacji i nieufności. Kiedy pojawiają się pierwsze problemy ze statkiem i jasnym staje się fakt, iż podróż na Ziemię może stanowić nie lada kłopot, między członkami załogi natychmiast zaczynają rodzić się animozje, a nieufność przeradza się wręcz w stany paranoidalne. W momencie, gdy na Spacecore 1 pojawia się diabeł, członkowie załogi w ogóle przestają ze sobą rozmawiać. Ich krokami i decyzjami zaczyna kierować strach. Dość szybko orientują się bowiem, iż zły z łatwością może przejąć kontrolę nad dowolnym astronautą.

Obraz D.J. Webstera powinien zainteresować nie tylko miłośników B-movie, lecz także tych, którzy w produkcjach fantastyczno-naukowych bardziej cenią sobie pomysł niż pełen efektów specjalnych rozmach zakończony pompatycznym finałem z obowiązkowym happy endem. Już od początku bowiem razem z członkami załogi Spacecore 1 wędrujemy po ciasnych i pustych korytarzach statku kosmicznego. Towarzyszymy im w niewielkich pomieszczeniach wypełnionych specjalistycznym sprzętem. Presja niebezpieczeństwa towarzyszy im więc nieustannie – nie tylko podczas skrajnie niebezpiecznych napraw satelitów, lecz jak się okazuje, podczas rutynowych czynności na statku. Atmosfera „zagęszcza się” jeszcze bardziej, kiedy na drodze Spacecore 1 pojawia się wahadłowiec. Motyw jego eksploracji wręcz żywcem zapożyczony został z filmów o nawiedzonym domu. Kiedy bohaterowie przedostają się na pokład wahadłowca, jak się później okazuje przez trzydzieści lat niedotknięty stopą człowieka, w napięciu oczekujemy na coś, co całkowicie odmieni ich życie. I tak się staje - w pewnym momencie rzeczywiście ich los zostaje przypieczętowany spotkaniem z samym diabłem.

Mając na uwadze, iż „The Dark Side of the Moon” zrobiony został poza wielkimi wytwórniami, a co za tym idzie za niewielkie pieniądze, nie ma sensu dyskutować o jego niedociągnięciach, nielogicznościach czy uchybieniach natury warsztatowej. Jest ich zresztą niewiele i praktycznie nie wpływają na odbiór dzieła D.J. Webstera. Oprócz jednego, a raczej jednej, bo na myśli mam postać Lesli, kobiecego androida pełniącego funkcję pokładowego komputera na Spacecore 1. Otóż początkowo bohaterka owa to chyba najbardziej intrygująca postać ze wszystkich występujących w „The Dark Side of the Moon”. Jest piękna (przywodzi na myśl Rachael z „Blade Runnera”; z filmem Scotta omawiany obraz łączy jeszcze osoba aktora Joe’go Turkela), posiada faktyczną władzę nad statkiem, wreszcie dysponuje ogromną wiedzą, a jak wiadomo, kto na wyłączność posiądzie źródło informacji, staje się panem sytuacji bez względu na to, gdzie dzieje się akcja danej opowieści. Niestety, postać ta, pomimo drzemiącego w niej potencjału, właściwie nie odgrywa w filmie Webstera żadnej istotniejszej roli. A szkoda, bo w obliczu narastającego wśród członków załogi Spacecore 1 poczucia strachu i nieufności, niepoddająca się emocjom Lesli mogłaby być jeszcze jednym elementem wpływającym na nieprzewidywalność akcji.

„The Dark Side of the Moon” to trochę zapomniany film, a myślę, że nie zasługuje na to miano. Bo mimo nie do końca satysfakcjonującej otoczki wizualnej, choćby w porównaniu do „Event Horizon” Paula W.S. Andersona, to jeśli chodzi o historię i sposób budowania napięcia, obraz D.J. Webstera w tej materii w niczym nie ustępuję o wiele sławniejszemu konkurentowi.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ świetnie opowiedziana historia
+ atmosfera narastającego zagrożenia, paranoi i strachu
+ jak na kino nisko budżetowe, niezła oprawa wizualna
+ tempo akcji
+ bardzo dobre zakończenie

Minusy:

- historię można było opowiedzieć w sposób jeszcze bardziej drapieżny
- niewykorzystanie potencjału drzemiącego w jednej z postaci (Lesli)

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -