Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PSYCH 9

PSYCH 9

Psych 9

ocena:6
Rok prod.:2010
Reżyser:Andrew Shortell
Kraj prod.:USA / Wielka Brytania / Czechy
Obsada:Sara Foster, Cary Elwes, Michael Biehn, Gabriel Mann, Colleen Camp
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego artyści wszelkiej maści tak bardzo cenią sobie liczbę 9? Nie? To się chwilę zastanówcie, a ja tymczasem pozwolę sobie na obszerniejszy cytat ze źródła (http://www.foksal.com.pl/archiwum/wibracja-imienia-liczba-9.htm): Dziewiątka przez wielu starożytnych traktowana była jako Doskonałość i Jedność, a także wolność. Tę ostatnią cechę kojarzono z nią w związku z pewnymi możliwościami zastosowań w matematyce. Jeżeli liczbę 9 pomnożymy przez jakąkolwiek liczbę jednocyfrową, to po dodaniu do siebie obu cyfr iloczynu zawsze uzyskamy 9. Na przykład: 9x3=27=2+7=9 ; 9x9=81=8+1=9 ; 9x5=45=4+5=9 i tak dalej. Podobnie, jeśli zsumujemy liczby od 1 do 9 włącznie to otrzymamy 45, co po dodaniu 4 do 5 daje 9 np.: 9, 18, 27, 36, 45, 54, 63, 72 i 81 - to suma wyniesie 405, a 4=0=5=9. Dziewiątka jest wolna od ograniczeń. Jest jednością, ponieważ łączy w jedno wszystkie inne liczby podstawowe. A Doskonałością, bo dziewięć miesięcy to przedurodzeniowy okres życia dziecka. W starożytnym Rzymie na dni targowe mówiono novendinae, ponieważ przypadały na każdy kolejny dziewiąty dzień. Hydra, mitologiczny potwór miała dziewięć głów. Styks okrążał piekło dziewięć razy. Wróżbici w zamierzchłych czasach rysowali magiczny krąg o średnicy dziewięciu stóp i przywoływali duchy zmarłych. Zastanówcie się dobrze, a przekonacie się, że „dziewiątka” jest mocno obecna w wielu dziedzinach sztuki. Wychodzi na to, że horror też nie może się bez niej obejść.

Przyznam, że wiele sobie obiecywałem po filmie pana Shortella. Nie tylko dlatego, że cenię sobie Michaela Biehna już od czasów mojej młodości, ale także dlatego, że szukam usilnie ucieczki od amerykańskich gniotów. Czy film spełnił moje oczekiwania? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. Być może nie oglądałem go w najlepszej dyspozycji psychosomatycznej, ale do tej pory odnoszę wrażenie, że zabrakło w nim tej przysłowiowej „kropki nad i”.

Film ma potencjał bycia dobrym horrorem o zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, ale pada ofiarą dwóch zjawisk: zbytniego rozmycia szczegółów oraz niezdolności do zbudowania trwałego i przekonującego suspensu. Do tego dochodzi sięganie po nieco zbyt typowe rozwiązania, które kojarzą się z wieloma filmami o podobnej tematyce. Przejdźmy jednak do sedna. Film opowiada historię Roslyn, kobiety z historią zaburzeń mentalnych, która zgłasza się do pracy przy katalogowaniu archiwów zlikwidowanego szpitala. Obejmuje nocną zmianę, ponieważ jej mąż jest taksówkarzem i dzięki temu mogą się widywać w ciągu dnia. Traf chce, że w tym samym czasie w tym samym mieście rozpoczyna swojej krwawe żniwo seryjny morderca, którego prasa przezwała „Nocnym Jastrzębiem”. Szpital znajduje się w ponurym miejscu i sam też nie robi zbyt zachęcającego wrażenia, a do tego co chwila giną młode kobiety. W takiej atmosferze Roslyn próbuje zająć się swoimi nowymi obowiązkami, ale aura szpitala zaczyna spychać ją powoli w otchłań paranoi. Kluczem do zagadki okazuje się z czasem przeszłość Roslyn, z której zaczyna się zwierzać dr Clementowi, także pracującemu przy archiwizacji szpitala, w sekcji psychiatrycznej na piątym piętrze. W chwili, gdy zaczynamy mieć wrażenie, że Roslyn popadła w szaleństwo, jej paranoidalne wizje zaczynają sugerować możliwe rozwiązanie. Od tej chwili jawa przeplata się z wizjami, a widz zanurza się coraz głębiej w umysł Roslyn. Witamy w pokoju nr 9 na oddziale psychiatrycznym...

Przyznacie, że tematyka może być smakowita. Problemem filmu jest jednak to, że cały ten potencjał rozmienia się na drobne w szczegółach. Jeśli nawet założymy, że niełatwo przejrzeć zamysł scenariusza od samego początku, to rozwiązanie fabularne pozostawia niedosyt. Przy całym ciężarze gatunkowym przeszłości Roslyn, aż prosi się o coś bardziej mrocznego i zawiłego. Niestety cała opowieść stoi w sprzeczności z prostotą zakończenia filmu co powoduje, że mamy dysonans poznawczy: spodziewaliśmy się czegoś głębszego, a dostaliśmy prostackie i niewiele wyjaśniającego rozwiązanie. Postać Roslyn została na tyle ciekawie zbudowana, że prosi się o zbudowanie wielowątkowej opowieści, gdzie widz zostanie wpuszczony w labirynt przenikających się wymiarów i nie będzie w końcu wiedział, gdzie jest. Taki zabieg zdecydowanie podniósłby wartość tego filmu, która i tak jest dość wysoka, bo reżyser nie ucieka się do fontanny efektów grozy czy durnych i niepotrzebnych zwrotów akcji (gonitwy itd.). Całość filmu sprawia bardzo płaskie i jednowymiarowe wrażenie. Dziwi to tym bardziej, że mamy tu i dosyć złożoną opowieść łączącą trudne dzieciństwo Roslyn, i maniakalnego zabójcę, a wreszcie szpital, w którego archiwach kryją się odpowiedzi na wiele pytań. Akcja filmu rozgrywa się w zasadzie w całości w nocy, a my co i rusz widzimy zniszczone i częściowo splądrowane pomieszczenia, w których lęgną się duchy przeszłości. Sposób aktorskiej interpretacji postaci Roslyn dodatkowo potęguję atmosferę narastającego zagrożenia i lęku. Wszystkie te wysiłki giną jednak w zbyt wielu przydługich scenach, gdzie widzimy twarz Roslyn skąpaną we własnych myślach, a akcja niemal całkowicie ustaje. Wtedy film wytraca cały impet i dramaturgię trzeba budować niemal od początku. Szkoda, że tak to wyszło.

Na niekorzyść dzieła przemawia także w nie do końca powiązanych ze sobą wątkach, które powinny się zazębiać, ale jakby zabrakło reżyserowi wizji, jak to zrobić. W tym kontekście słabo wypada postać policjanta granego przez Biehna, który powiela schematy swoich poprzednich ról i w zasadzie niewiele wnosi do fabuły. On po prostu jest. Filmowi zabrakło siły i konsekwencji w budowaniu złożonej opowieści o mrocznej przeszłości, która prowadzi do tragedii. Szkoda również, że ciekawa wyprawa w głąb umysły byłej pacjentki zakładu psychiatrycznego zamienia się nagle w płaską i jałową opowieść o zemście.

Film broni się natomiast od strony wizualnej. Ujęcia kręcone wewnątrz szpitala są niekiedy kapitalne, a samo miejsce robi naprawdę upiorne wrażenie. Warsztat aktorski (może z wyjątkiem nieco znudzonego Michaela Biehna) także nie pozostawia wiele do życzenia. Wykreowano tu naprawdę solidną i sugestywną atmosferę szaleństwa i dezorientacji, która zmierza do jakiejś konkretnej kulminacji, ale bez rezultatu. Nie ma eksplozji ani mocnego akcentu na koniec. Można się oczywiście spierać, czy zakończenie filmu jest jednoznaczne czy też może jest to kolejna wizyta w umyśle udręczonej Roslyn, ale ja stawiam na dosłowność końcowej sceny. Mogło być tak pięknie, ale wyszło jak zwykle.

Screeny

HO, PSYCH 9 HO, PSYCH 9 HO, PSYCH 9 HO, PSYCH 9 HO, PSYCH 9 HO, PSYCH 9 HO, PSYCH 9

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ mocna i sugestywna atmosfera
+ kapitalnie wykreowany, opuszczony szpital
+ ujęcia we wnętrzach szpitala są niekiedy znakomite
+ dobre i zaangażowane aktorstwo
+ ciekawa opowieść

Minusy:

- niewyzyskany potencjał filmu
- banalne i rozczarowujące rozwiązanie zagadki
- błędem było przehandlowanie opowieści o szaleństwie i mrocznej przeszłości na rzecz historii o zemście sprzed lat

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -