Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ACOLYTES

ACOLYTES

Akolici

ocena:4
Rok prod.:2008
Reżyser:Jon Hewitt
Kraj prod.:Australia
Obsada:Joel Edgerton, Belinda McClory, Michael Dorman, Sebastian Gregory, Hanna Mangan Lawrence, Joshua Payne
Autor recenzji:Olga Piech
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:3.67
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Australijski horror charakteryzuje się unikalnym klimatem, o ile nie jest współtworzony wraz z USA. Mroczne a zarazem zakurzone pyłem i spalone słońcem pustkowia, jakie możemy zaobserwować w „Wolf Creek”, czy też „Mrocznej Plaży”, zdają się być doskonałą scenerią dla krwawej makabry. W australijskim mieście dzieje się też akcja horroru/thrilleru „Akolici” w reżyserii Jona Hewitta, którego bohaterowie (trójka nastolatków) snują się po wyludnionych obszarach miasta. Sam tytuł jest słowem stworzonym na podstawie starogreckiego czasownika „akóloutheo” – „iść za kimś, naśladować, towarzyszyć”. Na oryginalnym tytule niestety kończy się oryginalność produkcji.

Bohaterami „Akolitów” jest dwóch nastoletnich przyjaciół Mark i James oraz obiekt uczuć ich obu, dziewczyna Jamesa, Chasely. Mark, który zdaje się być od początku szczególnie eksponowany w filmie, jest świadkiem zakopywania zwłok młodej kobiety. Wraz z przyjaciółmi postanawia odnaleźć mordercę oraz ciało, gdyż podejrzewają oni, że może być to ich zaginiona znajoma. W ten sposób trafiają na trop seryjnego mordercy. Swoje odkrycie chłopcy postanawiają jednak wykorzystać dla własnych celów: zemsty na oprawcy z dzieciństwa.

Sprowadzenie bohaterów do roli naśladowców wydaje się być trochę niestosowne. Zarówno morderca, który używa słowa „akolita”, jak i twórcy obrazu, równają pragnienie odwetu na osobie, która niezwykle skrzywdziła chłopców w dzieciństwie z pozbawianiem życia bezbronnych turystek. Jest to niezrozumiałe w kontekście filmu i nieadekwatne do fabularnych rozwiązań. Obraz z resztą posiada wiele nieścisłości i pomimo wielkich chęci i aspiracji reżysera jest pozbawiony psychologicznej głębi, czy też jakże pasjonujących w kinie kwestii psychologicznych rozgrywek między oprawcą a ofiarą. Ciekawy pomysł młodzieńczej traumy, (chociaż wnioskując po prezentacji sylwetek Marka i Jamesa, niepogłębionej gruntowną fachową psychologiczną lekturą), nie został w pełni wykorzystany.

Dużą ujmą dla produkcji, jest także fakt, że nie jest ona zbyt krwawa, praktycznie nie widać momentów zbrodni. Zubożenie horroru o makabryczne momenty byłoby wytłumaczalne, gdybyśmy mieli do czynienia z filmem igrającym z emocjami widza i trzymającym w napięciu. Niestety nie mamy. Gdyby, zatem twórcy ograniczyli swoje ambitne plany i pofolgowali sobie w ukazywaniu wykwintnych scen morderstw, znalazłyby one dobry grunt w nawet dosyć ciekawie zarysowanej w filmie sylwetce mordercy, „zwykłego mężczyzny” i jego rodziny.
Także krzywdziciel chłopców nie wydaje się zbyt przekonywujący, kiedy motywuje swoje postępowanie stwierdzeniem: „Bo mogłem”. W filmowej rzeczywistości „Akolitów”, brak wyraźnego opresyjnego klimatu, przerażenia okrutną rzeczywistością, toteż postawa oprawcy jest po prostu dziwna i niezrozumiała.

Także kwestia inicjacyjna i seksualna przewijająca się przez film, mogłaby zostać ciekawiej rozwinięta i dookreślona. Bowiem właśnie seksualność jest dominantą filmu, tym co stara się nadać mu, pomimo wszelakich braków, logiczny wymiar. Fascynacja erotyczna Marka Chasely, wulgarne podejście Jamesa do związku z dziewczyną, rana z dzieciństwa, w końcu tajemnica zniknięcia koleżanki Chasely, są zdominowane przez wątek „gry z mordercą”. Utrudnia to zarówno odbiór jak i dostrzeżenie podjęcia w filmie tematu krzywd seksualnych, będących źródłem rozstroju emocjonalnego bohaterów i motoru ich działań.

Warto jednakże zwrócić uwagę na plastyczną oprawę filmu, jego kolorystykę i chociaż sporadyczną, ale ciekawą grę światłem, przedostającym się przez leśne gałęzie. Bohaterowie poruszają się w zaskakująco mało zaludnionej przestrzeni lasu, kryjówkach i ulicach. Niestety jest to tylko zalążek budowania klimatu w obrazie.

„Akolici” nie są filmem, od którego wymagałoby się doskonałej gry aktorskiej, czy poruszających dialogów. Psychologiczna rozgrywka byłaby mile widziana, ale przy ciekawie zbudowanym klimacie, tajemnicy i typowych dla produkcji grozy scenach z dreszczykiem, nie musiałaby być na wysokim poziomie. Niestety „Akolici”, nie są filmem godnym zapamiętania. Pomimo fabularnego potencjału, to produkcja przeciętna, której liczne wady, trzymają przez całość seansu przed szklanym ekranem jedynie konesera gatunku.

Screeny

HO, ACOLYTES HO, ACOLYTES HO, ACOLYTES HO, ACOLYTES HO, ACOLYTES HO, ACOLYTES

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ temat młodzieńczej seksualności
+ budowanie klimatu (a raczej próba) poprzez grę barw i światła

Minusy:

- płytkość psychologiczna sylwetek
- wiele nielogiczności fabularnych
- słaba gra aktorska
- niewielka ilość „scen z dreszczykiem”
- brak ciekawie ukazanej rozgrywki emocjonalnej, bądź umysłowej, miedzy głównymi oponentami

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -