Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CLINIC, THE

CLINIC, THE

Clinic, The

ocena:5
Rok prod.:2010
Reżyser:James Rabbitts
Kraj prod.:Australia
Obsada:Tabrett Bethell, Freya Stafford, Andy Whitfield, Clare Bowen, Sophie Lowe, Boris Brkic, Marshall Napier
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Kino australijskie nadal w ofensywie. Cieszę się z tego faktu bardzo, bo ten kraj jest jednocześnie i pociągający geograficznie i na tyle nieznany, że sama możliwość zwiedzania go wespół z bohaterami filmu znakomicie podsyca chęć sięgnięcia po dany tytuł. Z uwagi na ogromne połacie niezamieszkanych obszarów niejednokrotnie odnoszę wrażenie, że cały kontynent to jedna wielka terra incognita, o której w zasadzie nic nie wiemy. Ten fakt z pewnością ułatwia twórcom horrorów zaludnianie tego kraju wszelkiej maści maniakami, którzy czyhają na przejezdnych pośród pustkowi. Podejrzewam, że rzeczywistość australijska nie należy do sielskich, ale nie jest to zasługą całych tabunów szaleńców i psychopatów, ale surowej i niechętnej człowiekowi przyrody. Dlatego radzę, aby jadąc tam w odwiedziny nie rozglądać się za grasującymi wokół mordercami z gatunku homo sapiens, a raczej patrzeć pod nogi wypatrując węży czy skorpionów. Ciekawe kiedy twórcy kina grozy zaserwują nam historię o armii zmutowanych skorpionów pożerających Sydney?

Nie powiem, że sam fakt nie bycia filmem amerykańskim czyni dane dzieło interesującym, ale filmy pochodzące z krajów niemających rozległego portfolio dzieł z gatunku horroru są obiecujące choćby dlatego, że mają szansę podejść do tematu nietuzinkowo i bez próby udowadniania czegokolwiek. Długo było tak z horrorami iberyjskimi, azjatyckimi, brytyjskimi czy australijskimi właśnie. Szkoda jednak, że wszystko toczy się potem utartym schematem: po kilku dobrych filmach pojawia się stagnacja, wypalenie i odcinanie kuponów. Boję się, że twórców z Australii powoli dopada ten właśnie etap.

Fabuła The Clinic jest niezwykle prosta i mogłaby się rozgrywać wszędzie. To największy zarzut jaki mam do twórców filmu: zupełnie nie wykorzystano tu potencjału Australii jako dzikiego i nieujarzmionego kraju, a zamknięcie akcji na wąskim wycinku terenu dodatkowo odcięło filmowi dopływ świeżego powietrza. Młodzi narzeczeni, Beth i Cameron, jadą przez Australię na Wigilię do matki dziewczyny. Beth jest w końcowej fazie ciąży i oboje narzeczeni wydają się bardzo szczęśliwi. Ponieważ czeka ich jeszcze kawał drogi postanawiają zanocować w przydrożnym motelu. Jest to dość obskurne miejsce, a jego właściciel nie przypada obojgu do gustu (szczególnie Cameronowi). Dzień mija jednak spokojnie. Nocą Cameron nie może zasnąć i udaje się na poszukiwanie jedzenia (to dość dziwna decyzja zważywszy na porę i fakt, że zostawia żonę w obcy miejscu samą). Po powrocie nie zastaje Beth w pokoju. Próby wyjaśnienia sytuacji z policją i dość otwarte sugerowanie, że zamieszany jest w to właściciel motelu powodują, że Cameron zostaje aresztowany. Tymczasem Beth budzi się w nieznanym miejscu. Szybko zauważa, że jej brzuch jest zaszyty, a dziecko zostało wyjęte przez cesarskie cięcie. Przerażona i otępiała próbuje dowiedzieć się, co się stało i niebawem orientuje się, że znajduje się w nieczynnej rzeźni. Kompleks jest bardzo rozległy i nie ma z niego drogi ucieczki, bo kilkaset metrów od jego bramy Beth natrafia na ogrodzenie z siatki. Dalsze próby zrozumienia swojej sytuacji owocują spotkanie trzech innych kobiet, którym też „wycięto” dzieci. Dalsze wyjaśnianie sytuacji odbywa się już wspólnymi siłami i wkrótce okazuje się, że ktoś prowadzi z kobietami okrutną grę. Gdy ginie jedna z nich wychodzi na jaw, że grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. Tymczasem Cameron ucieka z rąk policji i wymusza na właścicielu motelu wyznanie, co stało się z Beth. Próba przybycia z ratunkiem kończy się jednak wypadkiem samochodowym. Beth i dwie pozostałe kobiety muszą zmierzyć się ze ścigającą je zabójczynią i koszmarem, w którym się obudziły.

Jakie są wrażenia po projekcji? Przede wszystkim takie, że nienajgorszemu pomysłowi zabrakło solidnego wykonania. Fabuła, która z początku nie oferowała żadnych kluczy i wyjaśnień zaczyna z czasem rozmieniać się na drobne w nadmiernie rozwleczonych scenach, które bardzo szybko stają się przewidywalne i schematyczne. Większość scen rozgrywających się wewnątrz rzeźni wykorzystuje schemat łowca-ofiara i wiadomo niemal od początku, że kobiety będą umierać jedna po drugiej, a przy życiu może zostać tylko jedna. Aktorkom brak także przekonania do odegrania paniki czy totalnej dezorientacji (tutaj zdecydowanie więcej zaangażowania wykazują aktorzy męscy), co czyni postaci mało wiarygodnymi i nie pozwala nam wejrzeć w ich psychikę czy się z nimi utożsamić. Jest to o tyle drażniące, że tematyka poruszana w filmie jest poważna i zasługuje na potraktowanie w sposób bardziej dosłowny. Gdy się jednak wreszcie dowiadujemy o co w tym wszystkim chodzi, spotyka nas kolejne rozczarowanie. Pomysł na handel dziećmi powiązany z eugeniką (selekcjonowanie dzieci pochodzących od najsilniejszych matek) jest tak mało realistyczny, że aż trudno uwierzyć, aby takie coś miało szanse powodzenia. Absurdalność wywodzenia wartości biologicznej dziecka na podstawie zachowania matki, która musi walczyć o przetrwanie, nie dowodzi przecież niczego, a już na pewno nie tego, że dany osobnik jest lepszy genetycznie od innego. Do tego dochodzi papierowość postaci opartych na dychotomii czarne-białe: ofiary są bezwzględnie dobre i skrzywdzone, a oprawcy jednoznacznie źli i pozbawieni cech ludzkich. Rozumiem, że to tylko fikcja, ale posługiwanie się tak budowanymi postaciami trąca pójściem na łatwiznę i tanią demagogią. Ja takiego upraszczania bardzo nie lubię i zawsze uważam, że odbiera to wiele nawet dobrym filmom.

Dzieło pana Rabbittsa traci także wiele na poziomie nielogiczności i niekonsekwencji. Rany po cesarskim cięciu są zrobione w taki sposób, że nie byłoby możliwe wyjęcie przez nie dziecka (nawet maleńkiego). Do tego każda kobieta nosi na koszuli pionowy ślad po wyciekającej z rany krwi. Jest to zupełnie zwyczajne, ale dlaczego każdej z nich wylała się taka sama ilość i ani kropli więcej, nawet w czasie wysiłku fizycznego? Absurd. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że nie ma możliwości, aby kobieta po takiej operacji była w stanie samodzielnie funkcjonować zaraz po zabiegu, a już na pewno nie biegać czy walczyć o życie. Na sam koniec tej listy zostawię wygląd dzieci: pokazane w filmie noworodki mają co najmniej kilka miesięcy i nie ma możliwości, aby właśnie się urodziły. Możecie oczywiście uznać, że się czepiam, ale dla mnie film musi zachowywać wewnętrzną spójność i minimum logiki.

I to tyle. Nie ma w filmie żadnej głębi czy ukrytych przekazów. Mamy do czynienia z prostą i dość nieudolnie poskładaną historią o handlu dziećmi, które są sprzedawane rodzinom zagranicznym za ciężkie pieniądze. Jedynym kryterium wyboru dziecka jest determinacja z jaką jego matka walczyła o życie. Mnie to nie przekonuje i jest tak całkowicie pozbawione sensu, że film nie jest się w stanie obronić jako opowieść, która robi jakiekolwiek wrażenie. Dla wrażliwych pozostaje oczywiście utożsamianie się z bólem matek, którym odebrano dzieci, co jest chwytem tyleż mocnym, co tanim. Sam zostałem niedawno ojcem i nie powiem, żeby wyobrażenie sytuacji, gdy ktoś odbiera matce dziecko wbrew jej woli, a potem je sprzedaje, pozostawiało obojętnym. Samo to jednak nie wystarczy, aby uratować ten film, który jest tak przeciętny i schematyczny, że aż żal ściska. Oby to była na długo ostatnia wpadka Australijczyków. Na zachętę zakrzyknę na modłę stadionową: „Aussie, Aussie, Aussie! Oi, Oi, Oi”.

Screeny

HO, CLINIC, THE HO, CLINIC, THE HO, CLINIC, THE HO, CLINIC, THE HO, CLINIC, THE HO, CLINIC, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeśli ktoś naprawdę lubi kino grozy z Australii
+ i tak jest to lepsze od większość gniotów z USA

Minusy:

- mocny temat, który rozbił się o niedopracowane detale
- przewidywalny i zbyt schematyczny
- brak logiki i konsekwencji
- za dużo uproszczeń
- mało wiarygodni bohaterowie, których tragedii nie daje się odczuć

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -