Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEAD SPACE: AFTERMATH

DEAD SPACE: AFTERMATH

Dead Space: Aftermath

ocena:5
Rok prod.:2011
Reżyser:Mike Disa
Kraj prod.:USA
Obsada:Ricardo Chavira, Yorgo Constantine, Curt Cornelius, Charlotte Cornwell, Maggie Disa, Christopher Judge
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Dead Space stało się w ostatnich latach bardzo popularną marką, co jest bezpośrednim efektem powodzenia gry o tym samym tytule, która ukazała się w 2008 roku. Wielka popularność tego tytułu, a zwłaszcza tematyki i klimatu, jaki towarzyszy rozgrywce, spowodowała nieuniknioną kontynuację w postaci sequelu. Do machiny promocyjnej włączył się także świat filmu, tworząc dwuczęściową animację nawiązującą do tematu gry. Nasłuchałem się o grze samych zachwycających opinii, ale sam w nią nie grałem, więc ciężko mi wyrokować o jej rzeczywistych walorach. Nie widziałem także pierwszej części filmu animowanego, ale mimo to poważę się ocenić kontynuację graficznej opowieści, która pojawiła się w tym roku. Mam nadzieję, że oddani fani cyklu wybaczą mi ten śmiały krok.

Na wstępie powiem, że jestem niemal od dziecka wielkim zwolennikiem animacji mających aspiracje do naśladowania filmów. Animacji, które uciekają od banalnych historyjek, słabej grafiki i są ogólnie klasyfikowane jako przeznaczone dla niewymagającej widowni, niejednokrotnie najwyżej nastoletniej. Pod tym względem mistrzami są Japończycy i reszta świata wciąż jeszcze nie przestała próbować ich dogonić czy wręcz prześcignąć ich dokonania. Nie powiem, że Europa czy USA nie się czym pochwalić, ale wiele jeszcze trzeba się nauczyć. Filmy animowane mają jednak w sobie to coś, co powoduje, że zawsze stanowią odrębny gatunek nawet wtedy, gdy do złudzenia przypominają film (np. Final Fantasy czy Beowulf). Odpada element warsztatu aktorskiego czy niewielkiego budżetu, bo animacja skupia się na opowiedzeniu historii, a nie wyłącznie na maestrii warsztatowo-wizualnej. Idealnie byłoby, gdyby filmy animowane łączyły finezję wykonawczą z głęboką i złożoną fabułą, co po dziś dzień, moim skromnym zdaniem, udało się w niedościgniony sposób w całym cyklu Ghost in the Shell. Co jednak oferuje nam DS:A?

Na początek mocny cios. Film zupełnie nie broni się jako samoistny byt. Jego racją bytu jest kontynuacja opowieści podjętej w Dead Space Downfall. Cały film jest jednym wielkim nawiązaniem i rozwinięciem zajść, które rozegrały się w pierwszej części filmu (gry), do tego opowiadanym z perspektywy czwórki bohaterów, którzy przeżyli te wydarzenia. Fabuła części drugiej skupia się na dochodzeniu prowadzonym na czwórce ocalałych członków załogi statku USG „Ishimura”. W toku prowadzonych przesłuchań każdy z czworga osób opowiada swoją wersję wydarzeń, a odrębność każdej z opowieści wzmacniana jest przez zastosowanie innej techniki graficznej. W rezultacie odnosi się wrażenie, że oglądamy pięć różnych krótkometrażowych filmów (pięć, bo jest jeszcze poziom narracji ogólnej, która rozgrywa się w czasie rzeczywistym). Centralnym punktem jest oczywiście odnaleziony artefakt Obcych, który wpływa na psychikę ludzką i zamienia ludzi w potwory – Nekromorfy. Tak poprowadzona opowieść nieuchronnie wiąże się ze stosowaniem znanych klisz: złych korporacji, które nie zważają na straty w ludziach i chcą wyłącznie zdobyć choćby najmniejszy kawałek artefaktu; szlachetnych bohaterów, którzy poświęcają się dla innych w obliczu zagłady; szalonych naukowców, których zaślepia żądza wiedzy i sławy; wreszcie samej atmosfery na statku, która do złudzenia przypomina sytuację z Obcego 4, gdy Obcy rozpanoszyli się po statku. W konsekwencji całość zaczyna się odbierać z narastającym znużeniem, a chwilami irytacją, gdy zaczyna przewidywać dalszy rozwój akcji ze wzrastającą skutecznością. Różnice jakościowe pomiędzy każdą z opowieści dodatkowo znacznie zaburzają odbiór całości – ma się wrażenie obcowania ze sklejką graficzną, która tylko umownie połączona została osobami czworga ocalałych członków załogi.

Filmowi brak kluczowego elementu: przykuwającej uwagę opowieści, która tworzy i podsyca atmosferę grozy i zagłady. Dzieło Mike’a Disy ma potrzebne do tego narzędzia, ale zupełnie ich nie wykorzystuje. Świadomość nieuchronności konsekwencji obcowania z artefaktem, panosząca się wszędzie śmierć, zagłada planety, a na koniec przesłuchania, które jasno pokazują, że życie ludzkie nie ma wartości, gdy chodzi o zdobycie technologii Obcych – to wszystko wystarczyłoby do stworzenia mrocznego i przejmującego filmu bez happy-endu. Niestety pozostaje nam bardziej domyślać się rozpaczy, jaka musi towarzyszyć bohaterom uwikłanym w pokazywane wydarzenia, niż możemy ją odczuć. Nakreślone postaci są jednowymiarowe, a zmienna grafiki udaremnia wszelkie próby utożsamienia się z ich losami. Ich przetrwanie czy śmierć nie robi najmniejszego wrażenia. Graficznie film chciał chyba nawiązać do produkcji z lat 80 i 90, ale nie przydaje mu to artyzmu przy miałkości fabuły i wyczuwalnym braku kręgosłupa (np. braku głównego bohatera). Oglądanie cztery razy tej samej opowieści jest zwyczajnie męczące, a wynik końcowy dochodzenia łatwo będzie przewidzieć.

Podsumowując: w dobie, gdy produkowanie animacji jako formy reklamy gry komputerowej staje się powoli normą, należałoby dołożyć więcej starań, aby takie filmy wybijały się na samodzielność, a nie stanowiły jedynie wątpliwej jakości dodatek do gry. Nie służy to najlepiej samej grze, a widza pozostawia z retorycznym pytaniem: „Po co właściwie zrobiono ten film?”

Screeny

HO, DEAD SPACE: AFTERMATH HO, DEAD SPACE: AFTERMATH HO, DEAD SPACE: AFTERMATH HO, DEAD SPACE: AFTERMATH HO, DEAD SPACE: AFTERMATH HO, DEAD SPACE: AFTERMATH HO, DEAD SPACE: AFTERMATH HO, DEAD SPACE: AFTERMATH

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ film dla tych, którzy naprawdę lubią animacje w stylizacji horroru S-F
+ dla niewymagających widzów, którzy chcą pooddychać atmosferą animacji sprzed 20-30 lat

Minusy:

- poszatkowana opowieść, którą de facto niewiele trzyma w kupie
- oglądanie po wielokroć tej samej historii nie podnosi zainteresowania ukończeniem filmu
- brak głównego bohatera rozmywa opowieść
- brak grozy czy jakiegokolwiek mroku
- przewidywalność i miałkość fabuły
- spokojnie można było w ogóle nie robić tego filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -