Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TOMIE: ANOTHER FACE a.k.a Tomie: anaza feisu

TOMIE: ANOTHER FACE a.k.a Tomie: anaza feisu

Tomie: druga twarz

ocena:6
Rok prod.:1999
Reżyser:Toshirô Inomata
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Runa Nagai, Akira Shirai, Chie Tanaka, Mitsuaki Kaneko, Eriko Odaira, Mayumi Yoshida
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Kiedy Juni Ito, jeden z największych mistrzów współczesnego horroru rysunkowego, był kilkunastoletnim chłopcem, uczęszczającym do szkoły, musiał zmierzyć się z tragedią. Jedna z jego klasowych koleżanek zginęła w straszliwym wypadku samochodowym. Nauczyciele byli zszokowani, uczniowie przerażeni i pogrążeni w smutku. A Junji zastanawiał się co by się stało, gdyby do klasy weszła nagle zmarła koleżanka? Gdyby weszła jak gdyby nigdy nic. Zafascynowanym mangowymi horrorami mistrza Kazuo Umezu i skrycie marzący o karierze na miarę jego idola, wiele lat potem Ito wrócił do tego tragicznego dnia i dziwnych myśli, które wtedy go naszły. Narysował swoją debiutancką mangę, która rozwijała pomysł powstałej z martwych uczennicy w przerażającą opowieść o przeklętej, monstrualnej kobiecości (czy raczej dziewczęcości). Tak powstały dwa tomy „Tomie” – najsłynniejszego dzieła w dorobku Ito i rozpoczęły jego wspaniałą karierę mangakai (rysownika i scenarzysty mang). Sukces artysty zainspirował filmowców. W Japonii niemal powszechnym zjawiskiem jest przenoszenie popularnych mang na ekran, dlatego w 1999 r. Ataru Oikawa, zrealizował horror na podstawie słynnego komiksu Ito zatytułowany „Tomie”. Film nie był jednak wierną adaptacją mangi a raczej historią „na motywach”. Okazał się także zaskakująco słaby, zwłaszcza w porównaniu z mangowym pierwowzorem. Mimo to zapoczątkowana przez Oikawę filmowa serię o Tomie doczekała się siedmiu części, w tym ósma zapowiedziana jest na bieżący rok. Drugą w kolejności częścią, sfilmowaną w tym samym roku co horror Oikawy, jest obraz Toshirô Inomaty, „Tomie: Another Face”. Choć jest to film nakręcony z myślą o rynku wideo i nie pozbawiony wad jest bez porównania lepszy niż jego kinowy poprzednik.

Fabuła „Tomie: Another Face” składa się z trzech osobnych historii. Niezmiennym elementem każdej z nich jest postać Tomie – nastolatki o olśniewającej urodzie, w której mężczyźni, niezależnie od wieku i wykonywanego zawodu, zakochują się bez pamięć a kobiety pałają patologiczną zazdrością. Niezmiennym elementem jest również finał każdej z historii: Tomie doprowadza zakochanych mężczyzn do zbrodni. Mężczyźni mordują Tomie, ale dziewczyna powraca do życia, jak gdyby śmierć się jej nie imała. W pierwszej historii nieśmiertelna nastolatka zostaje uduszona przez szkolnego kolegę, który wraz z zakochaną w nim koleżanką grzebie ciało Tomie. Na próżno. Dziewczyna wstaje z grobu. W drugiej historii pewien fotograf traci głowę dla młodziutkiej modelki, którą okazuje się Tomie. Kiedy wydaje się, że ją zabił, dziewczyna ożywa. W trzeciej zaś historii Tomie zostaje spalona, ale odradza się z drobinek popiołu.

Aby docenić walory filmu nieznanego szerzej Toshirô Inomaty konieczne jest wpierw zaznajomienie się z treścią dwutomowej mangi Junji Ito. Dlaczego? Ponieważ w swym skromnym niskobudżetowym obrazie Inomata zdołał dokonać sztuki, która nie udała się Ataru Oikawie w pełnometrażowym filmie o nastolatce z piekła rodem. Oikawa postawił na własne ambicje i własną wizję opowieści o wcielonym w seksowne ciało lolitki złu, które nieustannie się odradza i chociaż film zyskał aprobatę Ito, praktycznie w żadnym aspekcie nie oddawał ducha genialnego komiksu. Inomata, w kwestii wierności z fabułą i atmosferą mangi, jest znacznie bliżej oryginału, choć z powodu budżetowych ograniczeń, nie jest to wierność stuprocentowa. Z mały wyjątkiem. Dotyczy on tytułowej bohaterki, którą w filmie zagrała zjawiskowa Runa Nagai. Podobieństwo między Tomie filmową a rysunkową jest tak wielkie, że można odnieść wrażenie, jakby ta druga wyszła z kart mangi i stanęła przed kamerą. To zasługa reżysera, że znalazł do roli aktorkę, która pod względem fizycznym w tak znacznym stopniu jest podobna do bohaterki z komiksu Ito. Uroda Nagai, stanowiąca wybuchową mieszankę, naturalności, wdzięku, dziewczęcości i seksapealu sprawia, że widz zaczyna rozumieć dlaczego faceci i kobiety wariują na punkcie Tomie. A zatem robią dokładnie to, co rysunkowi bohaterowie. Niezwykła uroda jest bowiem podstawowym orężem Tomie. Dzięki niej dziewczyna zwraca na siebie uwagę, manipuluje, podporządkowuje, a w końcu niszczy ludzi. Mężczyzn, ponieważ jest dla nich symbolem kobiety-dziecka, lolitki z najdzikszych fantazji, obietnicą spełnienia najmroczniejszych pragnień, które jednak nigdy nie znajdą zaspokojenia; dla kobiet zaś – symbolem kobiecej seksualności doprowadzonej do perfekcji, nieosiągalnej jednak dla „szarych myszek”. Stąd też uroda Tomie staje się powodem, dla którego wszyscy chcą ją zamordować. Czy nastolatka jest zatem ofiarą sfrustrowanych panów i pań? Otóż nie. Każda kolejna zbrodnia dokonana na Tomie wzmacnia ją, zapewnia jej kolejne życie. I co gorsza sprawia, że niczym podlegający replikacji wirus, dziewczyna rozmnaża się zaludniając świat demonicznymi lolitami.

Nagai świetnie oddała także inne cechy rysunkowej Tomie. Jest słodka, urocza, śliczna a zarazem samolubna, bezwzględna i okrutna. Bohaterka grana przez młodziutką aktorkę wtula się w pierś mężczyzn i szczebiocze słodkie słówka, a chwilę potem staje się chłodna jak lód. Uśmiecha się uroczo, by w jednym momencie spojrzeć z pogardą. Ta gra między skrajnymi emocjami wypada w wykonaniu Nagai bardzo naturalnie. Dlatego też nie bez powodu David Kalat, autor znakomitej monografii o japońskim kinie grozy, stwierdza, że Runa Nagai jest najlepszą odtwórczynią postaci Tomie z wszystkich aktorek, które ją zagrały.

Niestety, rola i postać, zagrana przez młodą aktorkę jest właściwie jedynym elementem wyróżniającym obraz Inomaty. Realizacja jest wprawdzie sprawna, ale każdy, kto oczekiwałby horroru, którym jest mangowy pierwowzór, będzie srodze zawiedziony. Inomata podobnie jak wcześniej Oikawa zrezygnował ze wszystkich makabrycznych, groteskowych i odrażających pomysłów obecnych w komiksie Ito. Szkoda, bo wyobraźnia japońskiego mistrza mangi nie zna granic. Rezygnacja zatem z najbardziej typowych elementów horroru sprawiła, że „Tomie: Another Face” jest filmem niemal zupełnie pozbawionym grozy. Owszem jest kilka momentów horrorowych (np. scena w kostnicy), ale mają one tak niewielki potencjał, że można je nie zauważyć. W istocie więc opowieść o przybierającym kształt seksownej nastolatki potworze, nieśmiertelnym, przerażającym złu, potrafiącym się zregenerować z mikroskopijnej cząstki ciała, staje się opowieścią o zbrodniach namiętności i upartej nastolatce, która nie chce umrzeć. Film oceniam jednak na sześć czaszek, a tych, którzy uważają, że to ocena wygórowana odsyłam do filmu Oikawy.

Screeny

HO, TOMIE: ANOTHER FACE a.k.a Tomie: anaza feisu HO, TOMIE: ANOTHER FACE a.k.a Tomie: anaza feisu HO, TOMIE: ANOTHER FACE a.k.a Tomie: anaza feisu HO, TOMIE: ANOTHER FACE a.k.a Tomie: anaza feisu HO, TOMIE: ANOTHER FACE a.k.a Tomie: anaza feisu HO, TOMIE: ANOTHER FACE a.k.a Tomie: anaza feisu HO, TOMIE: ANOTHER FACE a.k.a Tomie: anaza feisu HO, TOMIE: ANOTHER FACE a.k.a Tomie: anaza feisu

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna realizacja
+ zjawiskowa Runa Nagai jako Tomie
+ wierność filmowej bohaterki z bohaterką mangi Junji Ito
+ ogląda się bez bólu

Minusy:

- horror w ilości śladowej
- ta raczej opowieść o zbrodniach namiętności niż o nieustannie odradzającym się złu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -