Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:JULIA’S EYES a.k.a Los Ojos De Julia

JULIA’S EYES a.k.a Los Ojos De Julia

Oczy Julii

ocena:8
Rok prod.:2010
Reżyser:Guillem Morales
Kraj prod.:Hiszpania
Obsada:Belen Rueda, Lluis Homar, Pablo Derqui, Francesc Orella, Daniel Grao
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Ludzkie ułomności czy może dosłowniej kalectwo (choć dziś odchodzi się od tak mocnych i jednoznacznych określeń) to jeden ze składników zjawiska zwanego człowieczeństwem. W dawnych czasach większość niepełnosprawnych skazana była na całkowite wykluczenie ze społeczeństwa i śmierć w nędzy, jako żebracy czy włóczędzy. Z kolei w innych kulturach np. ślepota traktowana była jako dar umożliwiający wejrzenie w zamysły istot pozazmysłowych/bogów. Tak czy inaczej ludzie ułomni byli traktowani jako napiętnowani przez los, przegrani na loterii życia. Na tym tle rodzi się pytanie najzupełniej współczesne i aktualne: czy coś się w tej mierze zmieniło? Czy dziś widzimy kalectwo jako zwyczajny element codzienności, dostrzegając w osobach dotkniętych różnymi chorobami istoty ludzkie? Czy może nadal w skrytości mieszamy współczucie ze strachem, widząc najpierw kalectwo, a dopiero potem (o ile w ogóle) kryjącego się za nią człowieka? Niech każdy z czytających te słowa sam odpowie sobie na to pytanie. Nie twierdzę, że film Moralesa stanowi w tym względzie jakąś odpowiedź, ale na pewno podtrzymuje podstawową i niezmienną tezę: wszelkie kalectwo jest przede wszystkim wielką tragedią.

Nie dajcie się złapać na propagandę, że Oczy Julii to film Guillermo Del Toro, bo jest on tu jedynie producentem. Żyjemy w czasach, gdy do promowania danego dzieła/produktu trzeba użyć znanego nazwiska, bo inaczej wielu ludzi zupełnie tego nie zauważy (podobny przypadek to Sanctum, które rzekomo przypisuje się Cameronowi). Jeśli więc ktoś liczy na wizualną ucztę znaną z wcześniejszych produkcji Del Toro, niech odłoży oczekiwania na półkę. To jest zupełnie inny film, do którego należy podejść z czystą kartą, bez uciekania się do porównań. Na zachętę powiem jednak, że mamy do czynienia z jednym z mocnych kandydatów do najlepszego filmu grozy tego roku (biorę pod uwagę datę premiery, a nie produkcji).

Morales opowiada historię dwóch sióstr, Sary i Julii, które dotknęła ta sama choroba oczu, prowadząca do nieuniknionej i w zasadzie nieodwracalnej utraty wzroku. Film otwiera bardzo mocna i znakomicie przygotowana scena samobójstwa Sary, która chce w ten sposób uciec od niewidzialnego prześladowcy. Śmierć Sary stanowi punkt otwarcia dla losu Julii, która nie wierzy, że siostra targnęła się na swoje życie dlatego, że straciła wzrok. Jej zdaniem kluczem do zagadki staje się tajemniczy „chłopak” Sary, z którym widziano ją w kilku miejscach. Problem leży w tym, że nikt nie pamięta jego twarzy. Julia jest tak mocno przekonana o jego istnieniu, że rozpoczyna własne dochodzenie. Robi to wbrew radom męża, Isaaca, który boi się, że Julia wpadnie w obsesję, a nadmierny stres przyspieszy utratę wzroku. Julia zaczyna jednak powoli gromadzić poszczególne elementy układanki, a pewności co do istnienia tajemniczego wielbiciela Sary nabiera wtedy, gdy sama doświadcza jego obecności. Mężczyzna kryje się w zacienionych miejscach i zawsze ucieka od światła. Julia szybko orientuje się, że mężczyzna śledził obie siostry od dawna i robił im z ukrycia zdjęcia. Gdy udaje się dotrzeć do zapisów z kamery CCTV, które mają rzekomo pokazywać twarz ukrywającego się mężczyzny, mąż Julii nagle przepada. Stres i strach związany z tym wydarzeniem powoduje, że Julia traci wzrok. Szybko przeprowadzona operacja daje pewne szanse na jego odzyskanie, ale o sukcesie będzie można mówić dopiero po dwóch tygodniach. Do tego czasu Julia musi pozostawać pod opieką przydzielonego ze szpitala pielęgniarza Ivana. Pomiędzy obojgiem szybko nawiązuje się silna więź, ale wtedy Julia zaczyna podejrzewać, że Ivan nie powiedział jej całej prawdy o sobie. Jedna z sąsiadek mieszkająca koło domu jej zmarłej siostry usiłuje przekonać Julię, że Ivan jest seryjnym mordercą, który zabił jej siostrę. Pogrążona w ciemnościach Julia musi sama zmierzyć się z sytuacją i dowiedzieć się prawdy...

Film jest w zasadzie surową i pozbawioną fajerwerków opowieścią detektywistyczną, na którą nałożono filtr kina grozy. Mariaż ten udaje się znakomicie. Elementy czysto „śledcze” mieszają się z momentami niespodziewanej grozy, a strach i niepewność co jakiś czas wybuchają z siłą wulkanu, aby po chwili przycichnąć, robiąc miejsce na szukanie kolejnego kawałka układanki. Dzięki temu Moralesowi do samego końca udaje się przykuwać naszą uwagę, stosując prostą metodę dawkowania grozy. Film nie jest w gruncie rzeczy horrorem mówiącym o wtargnięciu niemożliwego, a raczej zgrabnie poskładaną opowieścią z dreszczykiem, której rdzeń można wręcz uznać za banalny. Moim zdaniem to spora sztuka tak opakować dość nieskomplikowaną i nieszczególnie oryginalną opowieść o psychopacie w szaty kina grozy, abyśmy bali się niemal przez cały czas, chociaż żadnych potworów tu nie zobaczymy. Niebagatelną rolę odgrywa tu surowość i oszczędność użytych środków wyrazu oraz naturalizm portretowania poszczególnych scen. Film przypomina chwilami zupełnie zwyczajny dramat, w którym centralną rolę grają ludzie i ich cierpienie, a tło pełni jedynie służalczą rolę względem opowiadanej historii. To jednak tylko pozór. Zadbano tu o każdy szczegół, a kilka scen, np. pościg Julii za uciekającym w tunelu człowiekiem-cieniem czy spotkanie z niewidomymi kobietami w szatni to istne perełki, które zrobiły na mnie kolosalne wrażenie. Wszystko, od wnętrz po plenery zaaranżowane zostało bardzo starannie i z dużym smakiem. Wnętrza pomieszczeń zostały przygotowane tak drobiazgowo, że momentami ma się wrażenie, że sceny kręcono w teatrze, a nie w żywym budynku. Do tego dochodzą znakomicie przemyślane barwy: zimne i wyblakłe kolory, mnóstwo szarości, a czasem brudu, odrapane ściany, kurz i wszechobecna starość, która odrealnia opowiadaną historię sprawiając, że chwilami znajdujemy się poza czasem i przestrzenią. I rzeczywiście, film jest sam dla siebie uniwersum, pozbawiony osadzenia w konkretnym czasie i miejscu, co jest jasnym komunikatem, że nie ma to żadnego znaczenia. Ważna jest opowieść Julii i o Julii.

Bohaterem tego filmu jest w zasadzie ciemność: ta pojmowana jako brak światła i ta, która towarzyszy niewidomym. Świat widziany gasnącymi oczami Julii to bardzo sugestywny zabieg, ponieważ jest filtrem pozwalającym na wejście w opowiadaną historię. Bez niego widzielibyśmy wszystko z zewnątrz, a tak to my stajemy się bohaterami tej historii. Z kolei ciemność pod postacią cieni staje się osobnym bytem – żywym tworem skrywającym tajemnice i ludzi, którzy nie chcą być widziani. Szkoda trochę, że ten wątek dobrowolnego wycofania się ze świata widzianego nie został przez Moralesa pogłębiony, bowiem z filmu zdaje się płynąć dwuznaczna sugestia, że ludzie kryjący się w cieniu są niebezpieczni, a to zbyt duże uproszczenie. Myślę, że w pogoni za poskładaniem spójnej i atrakcyjnej wizualnie historii umknęło reżyserowi kilka okazji do wyjścia poza wątek prześladowcy i ofiary. Nie zawadziłoby pokazać nieco więcej psychologii bohaterów, pokazać czający się w nich strach, wydobyć na wierzch podświadomość, ale bez moralizatorstwa czy schematów. Tego mi nieco w tym filmie zabrakło: tchnięcia nieco więcej życia w bohaterów, bo czasem zza ich wystudiowanych min i przerażonych spojrzeń wyzierają braki w psychologii. Wiemy wtedy, że oni boją się, bo tak jest w scenariuszu, a nie dlatego, że ich postaci naprawdę się boją. Dodam jeszcze, że nie pogniewałbym się, gdyby Morales powstrzymał się od kilku mocno oklepanych sposobów na wystraszenie widza, ale da się to wybaczyć w całokształcie tego filmu, bo to naprawdę doskonałe kino.

Przyznam się jeszcze i do tego, że jedna czaszka w ocenie tego filmu przypada wyłącznie pani Belen Ruedzie. Kto obejrzy ten film, będzie wiedział dlaczego zdecydowałem się na taki zabieg.

Screeny

HO, JULIA’S EYES a.k.a Los Ojos De Julia HO, JULIA’S EYES a.k.a Los Ojos De Julia HO, JULIA’S EYES a.k.a Los Ojos De Julia HO, JULIA’S EYES a.k.a Los Ojos De Julia HO, JULIA’S EYES a.k.a Los Ojos De Julia HO, JULIA’S EYES a.k.a Los Ojos De Julia HO, JULIA’S EYES a.k.a Los Ojos De Julia HO, JULIA’S EYES a.k.a Los Ojos De Julia

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ wciągająca i trzymająca w napięciu opowieść
+ doskonałe połączenie kina detektywistycznego z czystym kinem grozy
+ surowość i oszczędność w środkach wyrazu
+ barwy oraz znakomicie wykreowany mrok i zimno bijące z obrazu
+ Belen Rueda

Minusy:

- zabrakło szczypty więcej psychologii w postaciach
- można było zrezygnować z kilku oklepanych sposobów na wystraszenie widza

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -