Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ASCENSION

ASCENSION

Ascension

ocena:9
Rok prod.:2002
Reżyser:Karim Hussain
Kraj prod.:Kanada / USA
Obsada:Marie-Josée Croze, Barbara Ulrich, Ilona Elkin
Autor recenzji:Katarzyna Sawicka
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

No use crying over a broken finger. We have billions of lives to break.
/cytat z filmu/

„Ascension”, w reżyserii Kanadyjczyka Karima Hussaina, to jeden z tych filmów, które wywołują opinie diametralnie skrajne i nacechowane silnymi emocjami. I tak, część recenzji – zarówno widzów, jak i krytyków – roi się od zachwytów, ucieleśnionych chociażby w postaci głównej nagrody w kategorii Noves Visions na festiwalu w Sitges, w którego centrum uwagi znajdują się gatunki fantasy i horror. Z drugiej strony, film spotyka się z miażdżącą, a niekiedy dość agresywną, krytyką. Taka polaryzacja opinii powinna być wystarczającą zachętą by z ciekawości sięgnąć po „Ascension” i samemu wyrobić sobie zdanie. A może przy okazji uda się doznać czy odkryć coś naprawdę wyjątkowego?


Trzy kobiety, jak współczesne Mojry, postanawiają wziąć losy ludzkości w swoje ręce: ich planem jest unicestwić świat. A jest to obecnie miejsce, w którym „Bóg nie żyje” - zgładzony został przez bliżej nieokreśloną istotę. Energia martwego Stwórcy rozpierzchła się i trafiła w każde żyjące stworzenie, dając ludziom boskość, a przy okazji umiejętność dokonywania cudów. Przytłoczony ciężarem boskości świat pogrąża się w psychozie i chaosie. Ludzie mordują się nawzajem, a potem w cudowny sposób przywracają do życia – ot nowa dziedzina sportu. Trzy kobiety chcą zakończyć horror na ziemi poprzez konfrontację z istotą, która zgładziła Boga, a która teraz rezyduje na szczycie opuszczonej fabryki. Rozpoczynają tytułowe „ascension” (z ang. „wchodzenie na górę”, ale i „wniebowstąpienie”), pielgrzymkę po schodach, która z każdym krokiem staje się coraz trudniejsza.

Brzmi oryginalnie? A to dopiero zaledwie zarys fabuły. Film Hussaina może się podobać bądź nie, ale na pewno nie można mu zarzucić wtórności. Jest to obraz niepowtarzalny, niezwykły, choć niektórzy mogliby stwierdzić, że tak naprawdę niewiele się tutaj dzieje. Oglądamy w końcu trzy, dość apatyczne kobiety, które przez około półtora godziny wchodzą po schodach, czasem odpoczywają, od czasu do czasu natykają się na truchła poprzedników. I dużo rozmawiają. A nie są to bynajmniej przeciętne rozmowy. Dialogi w „Ascension” są niesamowicie błyskotliwe i pozbawione słów zbędnych. Chwilami poetyckie czy filozofujące, emanują cynizmem, sarkazmem, przewrotnością. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że doskonale sprawdziłyby się w teatrze.

„Ascension” to film, który – jeśli trafi w nasze gusta – powinno się obejrzeć więcej niż jeden raz. Dla wspomnianych dialogów, dla wyłuskania wszystkich niuansów, lepszego przyjrzenia się bohaterkom, które w miarę upływu czasu i poprzez rozmowy stopniowo odsłaniają siebie. I tak, każda z nich reprezentuje inne stadium życia: jest młoda kobieta, dopiero wkraczająca w dorosłość; kobieta w średnim wieku, spodziewająca się dziecka; starsza kobieta, prawie u schyłku żywota. Są różne i niezbyt przyjaźnie do siebie nastawione - dwie bezustannie wymieniają kąśliwe uwagi. Jednocześnie, wiele je łączy. Wszystkie chcą zakończyć życie na ziemi. Wszystkie wypełnia poczucie pustki. Jedna jest byłą „kobietą Boga”, zapewne zakonnicą, która straciła wszystko, w co zwykła wierzyć. Druga straciła ojca, który pogrążył się w „boskim” szaleństwie i uzależnił od dreszczyku umierania i mordowania. Trzecia - była nauczycielka – uważa, że dzieci są bardziej sadystyczne i podstępne od dorosłych; „zażyczyła” sobie jednak ciążę, by sprawdzić, czy jest w stanie pokochać dziecko, by stać się lepszym człowiekiem, w pełni poczuć się kobietą. A propos dzieci, są one określane tutaj mianem larw i pasożytów. Film Hussaina przekracza wiele tabu, agresywnym językiem rozprawia się ze świętościami. I tak na przykład, przyszła matka nazwana zostaje „zrakowaciałym słoniem” czy „rozrodczą suką”. Hussain w sposób przewrotny rozprawia się z technologią i miłością. Mogłoby się wydawać, że to technologiczny postęp jest szkodliwy, a wraz z otrzymaniem iskry boskości i magii ludzie powinni stać się lepsi, może szczęśliwsi. Tutaj boskość doprowadziła do degeneracji, a według słów najstarszej kobiety, opiewającej maszyny i ich wspaniałość, magia zabiła technologię - jedyną rzecz, na jaką człowiek mógł liczyć. Dla balansu, w odpowiedzi pada stwierdzenie „Nienawidzę elektryczności. Nienawidzę maszyn.” Zgorzkniała starsza niewiasta, a jednocześnie samozwańczy przywódca wyprawy, ostrzega też przed miłością, upatrując w niej śmiertelne niebezpieczeństwo. W opozycji znowu znajdują się pozostałe kobiety.

Dialogi w filmie można by analizować linijka po linijce, wyłapując „perełki”, typu „Ktoś jest na schodach i próbuje ukraść nasze ludobójstwo!” A co dzieje się wokół rozmów, poza wspomnianym wspinaniem się po schodach, napotykaniem trupów i odpoczywaniem? Kobiety, których jedyną bronią przeciwko tajemniczej istocie jest równie tajemnicza, niesiona przez nie walizka, nie mogą w fabryce posługiwać się magią – stają się na powrót zwykłymi, kruchymi ludźmi, starzejącymi się z każdym krokiem. Czasem doświadczają surrealistycznych wizji czy – prawdopodobnie – halucynacji, okazjonalnie natykają się na resztki dawnej technologii. Wędrówce bohaterek towarzyszy genialna i genialnie dobrana muzyka z gatunku (dark) ambient, autorstwa kanadyjskiego kompozytora Davida Kristiana; ku lekkiemu zaskoczeniu widza, pojawia się tu też kawałek electro-popowej grupy Ladytron, nadający scenie, w której rozbrzmiewa, gorzko-zabawny wydźwięk. Wizualnie, całość skąpana jest w błękitno-szarych barwach, oświetlona mroźnym dziennym światłem, co kreuje odczucie chłodu i pustki, korespondujące najpewniej z odczuciami bohaterek i kondycją świata. Od czasu do czasu kamera opuszcza bohaterki, i przygląda się ogromnej, zaniedbanej fabryce – nie tyle dając widzowi chwilę oddechu, co intensyfikując poczucie pustki i rozkładu.

Wydaje się, że skrajne opinie odnośnie „Ascension” wynikają z trywialnego powodu. Zabrzmi to mało odkrywczo, ale w tym przypadku, bardziej niż gdziekolwiek indziej, można stwierdzić: nie jest to po prostu film dla każdego. Zawiedzie się ten, kto spodziewa się obrazu standardowego, już niekoniecznie nawet horroru. Umrze z nudów ten, kto woli filmy wypełnione akcją, a nie głównie dialogiem i statycznością. Film Hussaina może natomiast okazać się prawdziwą ucztą dla widza, który poszukuje w filmach nie tyle rozrywki, co doświadczenia, który pragnie nietuzinkowości i intelektualnej pożywki. Tego na pewno tutaj nie zabraknie.

Screeny

HO, ASCENSION HO, ASCENSION HO, ASCENSION HO, ASCENSION HO, ASCENSION HO, ASCENSION HO, ASCENSION HO, ASCENSION HO, ASCENSION HO, ASCENSION

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dialogi: błyskotliwe, emanujące sarkazmem, filozofujące
+ klimatyczny setting
+ genialna muzyka Davida Kristiana
+ to film, który można obejrzeć parę razy, za każdym razem wyłapując coś nowego, i który nie daje o sobie zapomnieć
+ bardziej doświadczenie aniżeli zwykły seans

Minusy:

- nie dla każdego, o ile można to uznać za minus

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -