Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:COLD PREY 3 a.k.a Fritt vilt 3

COLD PREY 3 a.k.a Fritt vilt 3

Hotel zła 3

ocena:3
Rok prod.:2010
Reżyser:Mikkel Brænne Sandemose
Kraj prod.:Norwegia
Obsada:Ida Marie Bakkerud, Kim S. Falck-Jørgensen, Pål Stokka, Julie Rusti
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:3
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

„Cold Prey” Roara Uthauga znany jest chyba każdemu miłośnikowi horroru. Nawet jeśli ktoś go nie widział, na pewno o tej produkcji słyszał co nieco. W 2006 roku film ciepło przyjęty został zarówno przez krytykę (tę mającą pojęcie o gatunku oczywiście) jak i miłośników kina grozy. Obraz Uthauga nie były jakimś novum, z perspektywy czasu trudno go nawet nazwać powiewem świeżości. Na tle skostniałego podgatunku jakim jest slasher, norweska produkcja wyróżniała się nie tylko dynamiczną akcją, świetnie sfotografowanymi plenerami i umiejętnie dawkowanym napięciem, lecz także interesującymi bohaterami oraz znawstwem reguł, jakimi rządzi się powyższa odmiana horroru. Niestety, sequel autorstwa Matsa Stenberga już bezkrytycznie powielał schematy wypracowane przez mocnych w tej materii Amerykanów. Zaś trzecią odsłonę perypetii norweskiego siepacza trudno nazwać inaczej jak kpiną nie tylko zrealizowaną na podstawie idiotycznego scenariusza, ale także nakręconą przez ludzi mających niewielkie pojęcie o robieniu filmów.

Akcja trzeciej odsłony „Cold Prey” dzieje się pod koniec lat 80. XX wieku. Letnią porą sześcioro nastolatków nikomu o tym nie mówiąc wybiera się do owianego złą sława hotelu. Bojąc się jednak złowrogiej atmosfery panującej w gmaszysku dzieciaki rozbijają obóz w pobliskim lesie. Nocą okazuje się, iż oprócz nich w lesie jest ktoś jeszcze. Psychopata, bo któż by inny, zrobi wszystko, by z „jego” terenu pozbyć się hałaśliwych intruzów.

Cóż oferuje nam „dzieło” Mikkela Brænne Sandemose? Lata osiemdziesiąte, grupkę głośnych nastolatków, piwo i buzujące hormony, obozowisko nad jeziorem oraz wielkiego, zakapturzonego oprawcę uzbrojonego w nóż i maczetę. I nikt nie narzekałby na brak oryginalności, gdyby „Cold Prey 3”, pomimo wytartego do bólu sznytu slashera, był widowiskowym i pełnym dynamizmu obrazem, oszałamiającym efektownymi jazdami kamery, gradacją napięcia i zewsząd lejącą się posoką. Opowieść o mordującym dzieciaki rzeźniku nie musi być przecież Bergmanowską psychodramą. Mówiąc wprost, horror może być durny, nigdy jednak nie powinien nudzić. A grzechem kardynalnym omawianej tutaj produkcji jest wiejąca z ekranu potworna nuda.

„Cold Prey 3” nie jest ani ciekawy, ani straszny, ani szczególnie krwawy. Od początku wiadomo, którzy z bohaterów zaszlachtowani zostaną pierwsi, a którym uda się przeżyć trochę dłużej. Co gorsza, ich wizerunki nakreślone zostały bez jakiegokolwiek pomysłu. Młode amerykańskie „mięso armatnie” przynajmniej w swym infantylnym luzie jest wiarygodne, przez co momentami zabawne. Norweska „nastoletnia padlina” to zbiór nudnych indywiduów, których mniej lub bardziej efektowną śmierć potraktować można co najwyżej wzruszeniem ramion. Nawiązując do elementów horroru, w produkcji Mikkela Brænne Sandemose te, owszem, występują, lecz trudno mi sobie wyobrazić, aby jakiegokolwiek fana kina grozy mogły one zainteresować. I na tej bowiem płaszczyźnie (mam na myśli zarówno kreowanie atmosfery permanentnego zagrożenia i zaszczucia jak i efekty gore) twórcy „Cold Prey 3” poszli po linii najmniejszego oporu.

Na początku tekstu wytoczyłem dość ciężkie działa pisząc, iż twórcy omawianej produkcji niespecjalnie znają się na robieniu filmów. Podczas seansu miałem bowiem wrażenie, jakby całą ekipę przeniesiono z planu zdjęciowego jakiegoś taniego, realizowanego w USA na początku lat 80. horroru do Norwegii i kazano im nakręcić film. Przez to wyszedł obraz formalnie nijaki – statyczny, schematyczny w pokazywaniu zarówno bohaterów jak i miejsca akcji, wreszcie pozbawiony jakichkolwiek intrygujących chwytów montażowych, które w horrorach odgrywają przecież ogromną rolę. Oglądając dzieło Sandemose trudno oprzeć się wrażeniu, jakby cały film nakręcony został w niezwykłym pośpiechu. Nie wnikam już w absurdalność poczynań bohaterów, bo jak wiadomo, w slasherach grzechem to nie jest, bardziej bowiem rzuca się w oczy wizualna, może nie fuszerka, ale na pewno nijakość „Cold Prey 3”. Potwierdzeniem powyższych cech może być sposób filmowania norweskich lasów, czyli miejsca akcji zdecydowanej większości wydarzeń. W pierwszej części piękno, a zarazem bezwzględność skandynawskiej przyrody odgrywały ogromną rolę. Dla bohaterów zagrożeniem był nie tylko polujący na nich morderca, lecz także mróz i pokryte grubą warstwą śniegu góry. Równie efektywnie i efoktownie, z wiadomych dla fanów horroru względów, wykorzystać można było las. Dla Mikkela Brænne Sandemose niedostępne góry stały się tylko i wyłącznie miejscem mało „fajnego” odstrzeliwania kolejnych bohaterów.

W moim przekonaniu „Cold Prey 3” nadaje się tylko na śmietnik. Dlatego też szczerze odradzam seans filmu Mikkela Brænne Sandemose. Kinematografie skandynawskie maja w swoim dorobku mnóstwo innych, o wiele bardziej wartościowych obrazów, które usatysfakcjonować mogą niejednego fana horroru. Zaś trzecią odsłonę „Cold Prey” należy omijać szerokim łukiem.

Screeny

HO, COLD PREY 3 a.k.a Fritt vilt 3 HO, COLD PREY 3 a.k.a Fritt vilt 3 HO, COLD PREY 3 a.k.a Fritt vilt 3 HO, COLD PREY 3 a.k.a Fritt vilt 3 HO, COLD PREY 3 a.k.a Fritt vilt 3

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ chęci nawiązania do lat 80.
+ widziałem gorsze horrory

Minusy:

- nudny
- kolosalna przepaść między „Cold Prey 3” a filmem, który zapoczątkował cykl
- nieciekawi, jednowymiarowi bohaterowie
- mało straszny czarny charakter
- brak napięcia
- w ogóle nie straszny
- do bólu sztampowy i schematyczny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -