Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HEARTLESS

HEARTLESS

Heartless – W świecie demonów

ocena:7
Rok prod.:2009
Reżyser:Philip Ridley
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Jim Sturgess, Clémence Poésy, Noel Clarke, Luke Treadaway, Justin Salinger, Fraser Ayres, Ruth Sheen
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7
Głosów:5
Inne oceny redakcji:

Co nas dzisiaj może jeszcze zaintrygować we współczesnym kinie grozy? Czy wszystko już było? Być może. Powstają od czasu do czasu nowe trendy, nowe mody, typy bohaterów. Takie jak choćby krewniaczki Sadako, bohaterki „Ringu” Hideo Nakaty, które opanowały jakiś czas temu azjatycką grozę, wyeksploatowane dzisiaj do granic możliwości. Za oceanem szaleje Rodriguez i Tarantino, tworzący krwawe festiwale nawiązujące do niskobudżetowych produkcji lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. A co się dzieje w Europie? Czy wszyscy obiecujący twórcy, tacy jak Alexandre Aja, wyjechali za wielką wodę kręcić remaki? Philip Ridley to dosyć intrygujący twórca brytyjski, który po kilkunastu latach postanowił coś znowu nakręcić. Reżyser to nietuzinkowy, co potwierdził wcześniejszymi filmami. W dodatku pracujący z wyśmienitymi aktorami, czyli można było się także tym razem spodziewać fascynującej i mrocznej jazdy bez trzymanki. Co otrzymaliśmy w rzeczywistości?

Gwiazdą „Heartless” jest Jim Sturgess, który wcielił się w Jamiego Morgana, dwudziestopięciolatka, oszpeconego licznymi znamionami umiejscowionymi po lewej części ciała. Większość z nich jest schowana pod odzieżą. Jednego jednak nigdy nie udało się całkowicie schować. Stygmat w kształcie serca na lewej części twarzy spowodował, że Jamie od dziecka był outsiderem. Wieczorami wychodzi, starając się zakryć jak największą część twarzy przy pomocy kaptura, fotografuje okolice – ulice, miejskie zakamarki. To zamiłowanie odziedziczył po nieżyjącym już ojcu. W czasie jednego z takich wojaży mężczyzna dostrzega dziwne stworzenia, które podpalają niewinnego człowieka. Także w telewizji można usłyszeć o napadach i podpaleniach dokonywanych przez grupki wyrostków. Jamie domyśla się, że nie są to ludzie. Pewności zyskuje, kiedy na przystanku autobusowym demony atakują jego wraz z matką. Podpalona kobieta ginie, mężczyzna ledwo uchodzi z życiem.

Podobnie jak w dwóch wcześniejszych swoich filmach, czyli całej twórczości, Philip Ridley skupił uwagę na jednej postaci i jej zmaganiach z otaczającą rzeczywistością. W swoim debiucie w 1990 roku - „Reflecting Skin” - reżyser nakreślił historię ośmioletniego chłopca przekonanego, że za tajemniczymi zniknięciami dzieci w jego miasteczku odpowiedzialne są wampiry. W „Heartless” zatoczył pełne koło. Tym razem jednak świat, w którym żyje główny bohater, to przede wszystkim obrzeża miasta, a właściwie „gnijące dzielnice – mury wypełnione graffiti, stare budynki, dziwne opuszczone podwórka i „nowoczesna” młodzież – gangi zatruwające okolicę. W takich warunkach wydaje się, że dorastał wyrzutek społeczny – Jamie. Czy tak jednak wyglądało całe jego życie? W scenach retrospekcji, w których żył ojciec głównego bohatera, świat wyglądał nieco inaczej, to szczęśliwe obrazki dzieciństwa, pełne radości, światła, na tle zielonego parku. Z tą przeszłością łączy mężczyznę aparat fotograficzny otrzymany jeszcze od ojca. To właśnie w towarzystwie tego sprzętu Jamie spędza najlepsze chwilę, dokumentując wieczorami okolicę.

Filmowe wydarzenia wciągają, szybko zanurzamy się w świecie głównego bohatera. Reżyser umiejętnie pokazuje nam świat jego oczyma. Warto wspomnieć, że to świat,w którym występuje zaledwie kilka osób – dziwny, czarnoskóry sąsiad, sklepikarz, matka, brat i bratanek oraz jego światełko w mrocznym tunelu – Tia. Spotyka także demony, jednym z nich jest Papa B. I tutaj właśnie następuje coś zaskakującego. Pojawienie się tej postaci nie jest zwiastunem tragedii, a czegoś nowego i dobrego. Wszystko ma jednak swoją cenę. Nawiązanie do „Fausta” Goethego wydaje się oczywiste. Niestety scena ich pierwszego spotkania zbyt mocno przypomina fragment „Matrixa”, w której Morfeusz oferuje Neo wybór pigułki.

„Heartless – W krainie demonów” można opisać przy pomocy opisać kilkoma słowami. Jednym z nich jest „mrok”. Jednak nie jest on całkowity. Pojawia się „światło” - wspomniane retrospekcje z dzieciństwa, Tia i spore fragmenty drugiej części. W tych momentach pojawia się także humor, bardzo delikatnie zarysowany. Nie był to jednak najlepszy pomysł, bo zbyt mocno rozluźnia i nadmiernie odstaje nawet od innych nawet tych optymistycznych fragmentów obrazu. Na szczęście obok wspomnianej „matrixowej” sceny, to jedna z nielicznych wad filmu. Ridley miał pewien pomysł na film, jako mroczny obraz, do którego bardzo udanie wmontował filozoficzne treści. Jednak czasem ich na ich styku można napotkać błędy fabularne.

Dużym atutem "Heartless" są zdjęcia i dźwięk. W pewnym momencie na tyle zatracałem się w obrazie, że nie słyszałem muzyki. Choć ona doskonale podkreślała wydarzenia na ekranie. Świetne lokacje w odpowiedniej ciemności, a jednak bardzo wyraziście nakręcone. Można odnieść nawet wrażenie, że filmowy świat widzimy okiem głównego bohatera, ale jako projekcję postrzegania rzeczywistości, czyli tak jakby on stał obok siebie i patrzył na swoje ciało i to, co je otacza.

Udany film nie może obejść się bez dobrej obsady. Jim Sturgess to być może aktor jeszcze zbyt dobrze nierozpoznawalny w Polsce, ale ma już na koncie, nie licząc aktywności serialowej, kilka znamienitych ról, jak choćby w „Kochanicach króla” (2008), czy „50 Dead Men Walking” (2009). Dla polskiego widza gratką zapewne będzie jego występ w „Niepokonanych” Petera Weira. W przypadku recenzowanego horroru połowa sukcesu to właśnie kreacja Sturgessa – postać mroczna, tajemnicza i jakże inna w drugiej części, zawsze jednak bardzo przekonująco zagrana.

Co nas dzisiaj może jeszcze zaintrygować we współczesnym kinie grozy? Pytanie postawione na początku recenzji. Odpowiedź jest oczywista - „Heartless – W świecie demonów”. Choć to tylko jeden z przykładów. O ile Amerykanie kręcą remaki, o tyle Brytyjczyk stworzył nowego „Fausta”, choć to nie jest jedyne nawiązanie do klasyki. I nie jest to najprecyzyjniejsze zdefiniowanie filmu, bo porównaniami nie można określić tego obrazu. To raczej mieszanina nostalgii, współczesności, filozofii i ponurej ciemności – oparta o klasyczne motywy, wepchnięta w brudne zakamarki miejskiej dżungli.

Screeny

HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS HO, HEARTLESS

Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ reżyseria, scenariusz
+ kreacje aktorskie
+ Jim Strugess
+ lokacje
+ „Faust”

Minusy:

- filozofia kontra uproszczenia fabularne
- humor
- Matrix

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -