Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:COMATOSE  a.k.a Mati Suri

COMATOSE a.k.a Mati Suri

Comatose

ocena:5
Rok prod.:2009
Reżyser:Rizal Mantovani
Kraj prod.:Indonezja
Obsada:Nadine Chandrawinata, Yama Carlos, Aty Cancer, Keith Foo, Tyas Mirasih
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

It`s a sin to commit suicide
/cytat z filmu/

Abel jest młodą piękną kobietą, która przygotowuje się do ceremonii weselnej z przystojnym prawnikiem Wisnu. Niespodziewanie w jej domu pojawia się nieproszony gość – tajemnicza dziewczyna imieniem Lisa, która twierdzi, że jest w ciąży z jej niedoszłym mężem. Załamana Abel sięga po fiolkę z lekarstwami i połyka całą jej zawartość. Od śmierci ratuję dziewczynę wieloletni przyjaciel Charlie, niemniej Abel choć żyje, zapada w śpiączkę. Po trzynastu dniach dziewczyna odzyskuje pełną świadomość. Lekarze zalecają odpoczynek, więc Charlie oferuję jej pobyt w jego wielkim domu, położonym z dala od zgiełku miejskiego życia. Domem opiekują się państwo Kus, którzy nie kryją (zwłaszcza pani Kus), że rezydencja, w której zamieszkała Abel jest nawiedzona. Pozostawiona sama na noc dziewczyna rzeczywiście słyszy niepokojące głosy, a także ma niespodziewanego gościa – córkę państwa Kus, Widę. Wida potajemnie odwiedza Abel, obawiając się ojca oraz czegoś jeszcze. Wkrótce okazuje się, że w domu jest ktoś jeszcze – przerażający upiór. Ale czy rzeczywiście? Abel coraz trudniej rozróżnić rzeczywistość od halucynacji i sennego koszmaru, w który zamienia się jej życie.

Rizal Mantovani, reżyser „Comatose” zdobył serca indonezyjskich widzów trzyczęściowym cyklem horrorów pod tytułem „Kuntilanak” ( tytuł angielski: „The Chanting”). Kuntilanak, czyli rodzima wersja wampirycznego demona, jest figurą w indonezyjskim kinie grozy eksploatowaną z jeszcze mniejszym opamiętaniem niż kiedyś traktowana była biedna Sadako. Kuntilanak pojawia się w co drugim horrorze z Indonezji, tym bardziej godne odnotowania był fakt, że sięgając po tę niemiłosiernie zgraną postać, Mantovani zdołał tchnąć w niej życie, a na dodatek opowiedzieć swój film (a właściwie filmy) w sposób niezwykle efektowny. Zarówno pierwsza, jak i dwie pozostałe części opowieści o straszliwym wampirze dowodziły, że można nakręcić film odważniewychodzący naprzeciw konwencji i przyzwyczajeniom widzów.

Tę skłonność Mantovaniego do wykraczania poza konwencję rodzimej ghost story widać także w pochodzącym z 2009 r. „Comatose”. Trudno jednoznacznie sklasyfikować ten horror. Z jednej strony, pojawia się w nim wiele znajomych elementów opowieści o duchach i nawiedzonym domu. Są zarówno same duchy, jak też ponura, wielka posiadłość pełna mrocznych sekretów i tajemniczych postaci. Z drugie zaś strony Mantovani sięga po elementy klasycznego stalker movie, czyli filmu o prześladowcy, zamieniającym z psychopatycznych pobudek życie niewinnej ofiary w koszmar. Jakby tego było mało twórcy filmu dorzucają po szczypcie melodramatu, gore i dydaktyki. Każdy, kto widział choć kilka azjatyckich horrorów wie, że gatunkowe mieszanki to nic nadzwyczajnego, pytanie zatem jak ten melanż udał się indonezyjskiemu reżyserowi.

Niestety, udał się marnie. Znać, że Mantovani oraz scenarzysta Ab Ac (pseudonim?) wpadali na pomysł być może nie szalenie oryginalny, ale raczej rzadko wykorzystywany przez kino grozy i niewątpliwie, posiadający ogromny potencjał dla interesującego poprowadzenia fabuły. Wydaje się jednak, że twórcy „Comatose” zbyt pospiesznie i powierzchownie potraktowali dramaturgiczny „zaczyn” wymyślonej przez siebie historii, ponieważ ekranowy efekt pozostawia wiele do życzenia. Przede wszystkim poszczególne „klocki”, z których poskładano horror Mantovaniego nie łączą się w spójną i - co istotne - wiarygodną całość. Samobójstwo, śpiączka, nawiedzony dom, dziewczynka wymiotująca biała cieczą, upiorny pocong (inne ulubione straszydło Indonezyjczyków), psychopata, tajemnicze głosy, senne koszmary, makabryczne halucynacje, życie po życiu i metafora piekła – jednym słowem chaos. Na dodatek liczne sceny grozy, w tym filmie wykazują się zaskakującym brakiem finezji i wtórnością (kłaniają się m.in. ‘Inni”, „Lśnienie”, „Zemsta po latach”). Jednakże nawet tym najbardziej ogranym scenom nie brak filmowej fotogeniczności i swoistego, mrocznego uroku. Znać, że Mantovani ma dar kreowania atmosfery grozy. Niestety pragnienie zaszokowania widza, jego oszołomienia makabrą i niesamowitością jest u Mantovaniego, tak wielkie, że nie dba on ani o logikę ani o treść.

Najogólniej mówiąc kino grozy (a może po prostu kino) składa się na filmy efektu i treści. Te pierwsze stawiają na atrakcje, efekty, zewnętrzne opakowanie, mają za cel zadziwić, zaszokować i oszołomić widza, nie dbając specjalnie o logike, wymowę, czy coś tak abstrakcyjnego jak głębię przekazu. „Filmy treści” natomiast główny nacisk kładą na to ostatnie – żeby było głęboko, mądrze, treściwie, ale niekoniecznie lub nawet świadomie (nie)efektownie, głośno, oszałamiająco. Wydaje mi się, że Mantovani starał się pogodzić te antagonistyczne koncepcje kina – wszak jego film zawiera jednak przekaz. Wyrażony jest prosto i w prosty sposób: „To grzech popełniać samobójstwo” - bohaterka słyszy wielokrotnie prześladujący ją złowieszczy głos. W islamie, dominującej religii w Indonezji, panem życia jest Allah i tylko on może je odebrać. Kto odbiera sobie życie sprzeciwia się woli Allaha, popełnia grzech i skazuje się na piekło. I właśnie to piekło, sięgając do ikonografii azjatyckiej ghost story i amerykańskiego thrillera, próbuje pokazać Mantovani. Tylko dlaczego jest ono takie nieprzekonujące i mało interesujące?

Oryginalny tytuł filmu brzmi: „mati suri”, co oznacza „prawie nieżywy”. O „Comatose” można powiedzieć, że to „prawie udany” horror. Jednak w tym przypadku „prawie” robi ogromną różnicę.

Screeny

HO, COMATOSE  a.k.a Mati Suri HO, COMATOSE  a.k.a Mati Suri HO, COMATOSE  a.k.a Mati Suri HO, COMATOSE  a.k.a Mati Suri HO, COMATOSE  a.k.a Mati Suri HO, COMATOSE  a.k.a Mati Suri HO, COMATOSE  a.k.a Mati Suri HO, COMATOSE  a.k.a Mati Suri

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ solidna realizacja
+ pomysł na fabułę
+ fotogeniczność scen grozy
+ próba wykroczenia poza konwencję indonezyjskich ghost stories

Minusy:

- fabularne pomieszanie z poplątaniem
- wtórność
- liczne nielogiczności
- mimo próby pogodzenia, ostatecznie dominuje efekt ponad treść

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -