Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HUSK

HUSK

Husk

ocena:6
Rok prod.:2011
Reżyser:Brett Simmons
Kraj prod.:USA
Obsada:C.J. Thomason, Devon Graye, Wes Chatham, Tammin Sursok, Ben Easter
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:4
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Oglądając kolejny horror „made in Hollywood” trudno odgonić od siebie myśl, iż Amerykanie wiedzą o sobie coś strasznego, coś, czego w przesiąkniętych poprawnością polityczną mediach nie da się zwerbalizować. Mam tu na myśli obraz amerykańskiej prowincji jakże często stanowiącej miejsce akcji dla licznych horrorów. Jaki obraz wyłania się z dziesiątków obrazów, w których kilkoro niczego niespodziewających się przybyszów musi stawić czoło zwyrodniałych oprawcom? Ano taki, iż w Stanach Zjednoczonych mnóstwo jest cywilizacyjnie zapadłych i zapomnianych przez wszystkich miejsc, w których królują perwersja i wynaturzenie. Jednym z przykładów świetnie ilustrującym tę tezę może być „Husk” wyreżyserowany przez Bretta Simmonsa.

Pięcioro młodych ludzi wyjeżdża na prowincję, by tam, na łonie przyrody, napić się, zapalić coś i „wyrwać” jakiegoś tubylczego „towara”. Niestety, na skutek ataku hordy wron samochód bohaterów ląduje w rowie. Szybki rekonesans uświadamia im, że utknęli na drodze pośród bezkresnych łanów kukurydzy. Co gorsza, zaraz po wypadku jeden z członków „ekipy” znika w tajemniczych okolicznościach. Reszta postanawia go szukać. Jak nietrudno się domyślić, pośród połaci wysokiej kukurydzy czai się zło, którego jedynym celem będzie zaszlachtowanie przybyszy.

Zapewne po streszczeniu fabuły większość widzów z miejsca skreśli obraz Simmonsa. Reżyser bowiem postanowił przygotować swój film według do cna zgranej formuły slashera. Bohaterami „Husk” są młodzi ludzie, dla których w danym momencie nie liczy się nic oprócz dobrej zabawy. Jak to zwykle bywa w tego rodzaju filmach, ni stąd ni zowąd unieruchomieni zostają oni w miejscu uniemożliwiającym kontakt z kimkolwiek, kto mógłby im pomóc. I co najważniejsze, zdani tylko na siebie będą musieli stoczyć bój z czarnym charakterem, którego celem będzie wykorzystanie bohaterów do swoich niecnych celów. W międzyczasie okazuje się, iż między połączonymi ideą wspólnego imprezowania ludźmi wcale nie ma jakiejś szczególnej zażyłości i wystarczy jedna problemowa sytuacja, by ci rzucili się sobie do gardeł. Ze slasherowych „składników obowiązkowych” w produkcji Simmonsa zabrakło tylko jednego, mianowicie widoku mocno wyeksponowanych kobiecych „organów rozrywkowych”, które, nie ma się co oszukiwać, w większości tego typu horrorów stanowią niemałą atrakcję dla licznie odwiedzających kina zastępów amerykańskiej dziatwy.

Jednak mimo powielenia scenariuszowego schematu o grupie wielkomiejskiej młodzieży służącej prowincjuszom za obiekt krwawej nagonki, „Husk” ogląda się całkiem nieźle. Podczas seansu miałem wrażenie, iż Simmons doskonale zdając sobie sprawę z tego, jaką historię ma do zekranizowania, postanowił ją maksymalnie uprościć i zintensyfikować. Podczas 83 minut projekcji akcja mknie do przodu gładko i bez przestojów. Między kolejnymi świetnie nakręconymi i zmontowanymi sekwencjami nie ma czasu, na zastanawianie, dlaczego bohater w danej sytuacji postąpił tak, a nie inaczej. Trudno także przyczepić się do wyglądu miejsc, w którym dzieje się akcja. Już dzięki Stephenowi Kingowi wiemy, iż łany wysokiej kukurydzy mogą być schronieniem dla niejednego licha. Simmons dodał do tego położoną pośród bezkresnych pól obskurną farmę skrywającą mroczne i krwawe tajemnice. Nic więc dziwnego, iż nawet w pełnym słońcu odludzie, na którym znaleźli się bohaterowie wygląda upiornie. Myślę także, iż pomysł na czarny charakter w „Husk” może rekompensować brak zbliżeń na podrygujące podczas kopulacji piersi. Na szczęście Simmons zrezygnował z licznie zamieszkujących amerykańską prowincję zmutowanych zwyrodnialców zażerających się ludziną na rzecz... (jeśli ktoś wcześniej nie czytał szczegółowych opisów dostępnych w Internecie, powinien być mile zaskoczony).

„Husk” Bretta Simmonsa arcydziełem horroru oczywiście nie jest i zapewne przez większość fanów horroru szybko zostanie zapomniany. Niemniej jednak może się sprawdzić jako solidne straszydło mające umilić weekendowy wieczór. Tym bardziej, iż fanów slashera nie brakuje i to dla nich zapewne „Husk” został zrobiony.

Screeny

HO, HUSK HO, HUSK HO, HUSK HO, HUSK HO, HUSK HO, HUSK HO, HUSK

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dynamiczna akcja
+ niezły klimat
+ ogląda się bez znużenia
+ momentami nawet straszy

Minusy:

- trudno w filmie znaleźć cokolwiek, czego byśmy w wielu filmach wcześniej nie widzieli

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -