Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2

CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2

Kuntilanak 2

ocena:8
Rok prod.:2007
Reżyser:Rizal Mantovani
Kraj prod.:Indonezja
Obsada:Julie Estelle, Evan Sanders, Ibnu Jamil, Lita Soewardi, Piet Pagau, Bella Esperance
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kuntilanak to znana w folklorze Indonezji lokalna odmiana kobiecego wampira. W najbardziej rozpowszechnionej wersji tę demoniczną istotą staje się zmarła podczas porodu młoda kobieta. Wampir w ciągu dnia zamieszkuje drzewo bananowca w nocy zaś może przybrać postać pięknej kobiety. W zmienionym kształcie uwodzi mężczyzn a następnie rozszarpuje pazurami ich brzuchy i zjada wnętrzności. Kuntilanak to postać z grona filmowych straszydeł najbardziej ulubiona przez tamtejszych filmów i tamtejszą publiczność. Trudno zliczyć indonezyjskie horrory, w których ten duch się pojawia, ale z pewnością znalazłby się w czołówce najczęściej straszących upiorów. Rzez jasna, tak niemiłosiernie eksploatowany kuntilanak tylko w nielicznych filmach prezentuje się autentycznie interesująco. W tej grupie na pewno z pewnością jest trylogia Rizala Mantovaniego zatytułowana mało wyrafinowanie – „Kuntilanak” (znana jest ona również pod anglojęzycznym tytułem, „The Chanting”). Pierwszy film zrealizowany w 2006 r. opowiadał o młodej dziewczynie Sam, która odkrywała w sobie niezwykły dar: potrafiła przywoływać kuntilanaka. Dar okazał się przekleństwem, bowiem bohaterka nie do końca była w stanie zapanować nad momentem przywołania upiora. Za każdy razem, gdy Sam ogarniał niepohamowany gniew, dziewczyna zapadała w rodzaj transu i bezwiednie nucąc okultystyczną pieśń wzywała kuntilanaka. A wezwany kuntilanak był niepowstrzymaną siłą, która w okrutny sposób zabijała każdego, kto stał się powodem gniewu Sam. Film Mantovaniego okazał się tak wielkim sukcesem, że w 2007 r. powstała jego część druga a w 2008 – trzecia.

Fabuła sequelu filmu z 2006 r. stanowi bezpośrednią kontynuację poprzedniej części. Sam opuszcza akademik, który popadł w ruinę i stał się miejscem nawiedzonym. Po finałowej konfrontacji z kuntilanakiem w pierwszym filmie z serii Sam stała się przeklęta. Uświadamia sobie, że nie jest w stanie kontrolować swego daru, a przywałowany upiór bezlitośnie rozprawia się z każdym, kto zalazł bohaterce za skórę. Sam stała się uzależniona od mordowania i choć nikogo nie zabiła osobiście, czuje się odpowiedzialna za zbrodnie popełnione przez jej wiernego sługę, kuntilanaka. Po wyprowadzeniu się z akademika i zerwaniu ze swoim narzeczonym Aunguiem (dla jego dobra) wynajmuje mieszkanie. Lecz nie jest jej dane zaznać spokoju. Satanistyczna sekta Mangkodjiwo, do której należała zgładzona w pierwszej części właścicielka akademika, Sri Sukmarahimi wciąż jest niebezpieczna. Ponieważ po śmierci Sri Sukmarahimi członkowie sekty utracili osobę, która miała dar wzywania kuntilanaka (dzięki któremu sekciarze rozprawiali się ze swoimi wrogami), wybór padł na Sam. Pozostało jedynie porwanie dziewczyny i skłonienie jej by pracowało dla Mangkodjiwo. Tymczasem osamotniony, żyjący z traumą (jaką była konfrontacja z upiorem) Anug nawiązuje ponownie znajomość z Sam. Teraz i jego życie jest zagrożone.

Wiadomo jaka panuje opinia o sequelach: wszystkiego jest w nich więcej (niż w oryginale), za wyjątkiem sensu. Toteż miłą niespodzianką jest, że druga cześć „The Chanting” stanowi chlubny wyjątek od przytoczonej przed chwila reguły. Co prawda reżyser filmu sięga po tytułowe straszydło częściej, ale czyni to na swój sposób (przez serię krótkich ujęć ukazujących makabryczną facjatę upiora), sprawiając, że nie czujemy się znużeni tę zintensyfikowaną obecnością kuntilanaka. Ale Mantovaniemu udaje się coś więcej: nie gubi sensu opowiadanej przez siebie historii. „The Chanting 2” jest logiczna kontynuacją fabuły filmu z 2006 r.. Ale nie tylko. Niektóre wątki zostają w sensowy sposób rozwinięte. Mam na myśli przede wszystkim najbardziej interesujący i raczej rzadko ogrywany wątek niezwykłej relacji łączącej główną postać ze złym duchem. W recenzji z pierwszego filmu trylogii pisałem, że w typowej opowieści o duchu zależność między bohaterką/em opierała się na krzywdzie i zemście, co oznaczało, że wcześniej czy później celem mściwej zjawy stawał się bohater/ka filmu. Tymczasem w serii o kuntilanaku owa zależność opiera się na układzie rzadko spotykanym, czyli pana i sługi. Co więcej relacja między Sam a upiorem ma jeszcze wyraźniejszy podtekst psychoanalityczny niż w obrazie z 2006 r. Mamy w „The Chanting 2” wymowną (i niesamowitą) scenę, gdy odbicie w lustrze bohaterki wychodzi ze zwierciadła i walczy z ”realną” Sam. Okazuje się, że sobowtór dziewczyny jest tą „złą” Sam, która jest po prostu mroczną nieświadomością dziewczyny (u Freuda nazywaną sferą id, czyli siedzibą prymitywnych namiętności oraz popędu śmierci, Tanatosa). Warto zauważyć, że id „ujawnia” się, gdy gniew ogrania Sam (emocja pierwotna), a zatem, gdy nieświadomość przyjmuje kontrolę nad świadomością. Nie jest też przypadkiem, że właśnie wtedy pojawia się kuntilanak. Już w pierwszym filmie z serii upiór symbolizował mroczną stronę osobowości Sam, w drugiej sens ten jest jeszcze bardziej uwypuklony (scena rzezi w domu Yanti, przyjaciółki bohaterki), ale zarazem nieco zmodyfikowany. W finale okazuje się bowiem, że kuntilanak wymyka się spod kontroli bohaterki. Czy zatem przestaje być symbolem najmroczniejszych aspektów ludzkiej duszy? Otóż nie, ale nie chce zdradzać za wiele, dlatego odsyłam do filmu.

Rozpisuję się o tych psychoanalitycznych aspektach fabuły „The Chanting 2”, ponieważ zasadniczym tematem tego horroru jest ludzka natura i zaciekła walka, jaka się w niej toczy między pierwiastkiem Dobra i Zła. Ale film Mantovaniego to także opowieść o fatalizmie ludzkiego losu. Tę tematykę znakomicie oddaje strona wizualna „The Chanting 2”. Nieustannie padający deszcz, utrzymane w ciemnych, monochromatycznych barwach zdjęcia Teguh Uche Santoso, sugestywna muzyka Andi Rianto, a nawet pochmurna uroda Julie Estelle (Sam) – wszystkie te elementy kreują posępną, ponurą atmosferę zagrożenia, niewidzialnego zła, osaczającego bohaterów, przed którym nie ma ucieczki. Zresztą od strony realizacyjnej Mantovani nie po raz pierwszy udowadnia, że ma kamerę w głowie, bo tak filmowo zainscenizowane są poszczególne sceny i ujęcia. Niestety indonezyjski reżyser ma też pewną niedobra skłonność. Lubi być dosłowny, dosadny. Bo lubi widza oszołomić za wszelką cenę, co nierzadko równoznaczne jest z sięganiem po tanie, zgrane chwyty. Niestety w „The Chanting 2” jest kilka momentów, które tę skłonność Mantovaniego do efekciarstwa ujawniają i co gorsza dotyczą one scen grozy (z których przynajmniej kilka można było sobie darować). Nota bene jeśli chodzi o atrakcje typowe dla horroru, to w drugiej części bardziej niż strasznie jest makabrycznie. Reżyser serwuję nam m.in. dekapitacje głowy, stos odciętych kończyn, wylewające się z rozciętego brzucha wnętrzności. A warto wiedzieć, że horror indonezyjski raczej nie słynnie ze szczególnej brutalności (choć i ta tendencja nieco się zmienia).

Jak zatem ocenić sequel „The Chanting”? Zazwyczaj oceniając film staram się zachować „złoty środek”, czyli wystawić ocenę, która jest kompromisem między obiektywnymi a subiektywnymi odczuciami. Tym razem będę jednak skrajnie subiektywny, bo choć zdaje sobie sprawę, że wielu widzów może odrzucić zupełnie ten film (aczkolwiek gwarantuje, że nie będą się nudzić), to ilość pozytywnych emocji, które wywołał we mnie horror Mantovaniego sprawia, że ostatecznie wystawiam „The Chanting 2” „osiem czaszek”.

Screeny

HO, CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2 HO, CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2 HO, CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2 HO, CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2 HO, CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2 HO, CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2 HO, CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2 HO, CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2 HO, CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2 HO, CHANTING, THE 2 a.k.a. Kuntilanak 2

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dowodzi, że niekiedy sequele dorównują oryginałowi
+ znakomita realizacja
+ prosta, ale angażująca fabuła
+ mroczna atmosfera fatalizmu
+ nietypowy upiór
+ Julie Estelle w roli głównej
+ psychoanalityczne tropy

Minusy:

- czasem efekt bierze górę nad treścią
- jeśli ktoś jest uprzedzony do indonezyjskich horrorów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -