Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ANTIBODIES a.k.a Antikörper

ANTIBODIES a.k.a Antikörper

Antibodies

ocena:6
Rok prod.:2005
Reżyser:Christian Alvart
Kraj prod.:Niemcy
Obsada:Wotan Wilke Möhring Heinz Hoenig Andre Hennicke, Ulrike Krumbiegel, Hauke Diekamp
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Tylko raz w historii nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, czyli popularnych Oscarów zdarzyło się, że filmowy przedstawiciel grozy wygrał w pięciu najważniejszych kategoriach. Taka sytuacja miała miejsce w 1992 r. gdy Oscary: dla najlepszego filmu, za najlepszą reżyserię, najlepszy scenariuszu, najlepszego pierwszoplanowego aktora oraz najlepszą pierwszoplanową aktorkę powędrowały do twórców „Milczenia owiec”. Dziś film Jonathana Demme uważany jest za klasykę współczesnego thrillera i obrazów o seryjnych mordercach. Wywołał modę na opowieści o psychopatycznych mordercach, zainspirował i wciąż inspiruje filmowców na całym świecie, doczekał się kilku parodii a nawet indyjskiego remake`u („Sangharsh”, 1999), krótko mówiąc stał się częścią współczesnej, globalnej pop kultury. Dlatego nie powinno dziwić, że w 2005 r. niewątpliwe wpływy fabularnego schematu „Milczenia owiec”, odnajdziemy w niemieckim serial killer movie, „Antibodies” w reżyserii Christiana Alvarta.

Po spektakularnym pojmaniu przez policję seryjnego mordercy, Gabriela Engela, podejrzanego o zabójstwo trzynastu chłopców, wydaje się, że w końcu zapanuje w Berlinie i okolicach spokój. A jednak w małym miasteczku Harzbach, zamieszkanym przez katolicką społeczność, wciąż da się wyczuć ogromne napięcie. Mieszkańcy przeżyli niedawno wielką tragedię: córka jednego z nich, Lucia Fiedler została znaleziona martwa z rozciętą aż po brzuch waginą. Miejscowy policjant Michael Martens podejrzewa, że zbrodni dokonał ktoś z miasteczka, co rzecz jasna wywołało konflikt wśród mieszkańców, wzajemnie oskarżających się o popełnienie zbrodni. Gdy do miasteczka dociera wieść o schwytaniu Engela, nastroje się nieco się uspokoiły. Uznano bowiem, że morderstwo Lucii było dziełem pojmanego psychopaty. Michael pozostał jednak nieprzekonany. Niespodziewanie nawiązał z nim kontakt dawny znajomy z policji, detektyw Seiler, który powiadomił Martensa, że Engel chce się z nim osobiście spotkać. Michael przebywa do więzienia o zaostrzonym rygorze, by spotykać się w specjalnie zabezpieczonej celi z zabójca. Okazuje się, że Engel był świadkiem morderstwa Lucii, lecz w zamian za informację o sprawcy żąda szczerości i otwarcia się Martensa. Coraz bardziej ingeruje w prywatność policjanta, a przebywanie z seryjnym mordercą - ucieleśnionym złem, zaczyna wywierać coraz gorszy wpływ na Martensa. Bo kiedy zaglądasz w otchłań, ta również zagląda w ciebie.

Z przytoczonego streszczenia filmu Christiana Alvarta możemy zorientować się na czym polegają owe „niewątpliwe wpływy fabularnego schematu „Milczenia owiec”. W obydwu filmach mamy bowiem podobną sytuację: główna bohaterka/bohater zmuszona/y jest nawiązać nieformalną współpracę z seryjnym mordercą by złapać innego zbrodniarza. Co więcej w obu przypadkach główna postać odznacza się szczególnymi przymiotami charakteru, które przyciągają uwagę „czarnego charakteru”. Te przymioty to silnie rozwinięte poczucie moralności, czystość intencji, szlachetność postępowania a nawet swego rodzaju niewinność. Bo zarówno w „Milczeniu owiec”, jak w „Antibodies” konfrontacja bohatera z okrutnym, wyrafinowanym pozbawionym sumienia i jakichkolwiek zasad moralnych seryjnym mordercą jest w istocie konfrontacją między Dobrem a Złem. W filmie Alvarta przedstawicielem tej pierwszej wartości jest Michael Martens, tej drugiej – Gabriel Engel. W „Antibodies”, w przeciwieństwie do filmu Demme`a, Dobro utożsamiane nie jest z uczuciem, wrażliwością i poświeceniem, lecz z wiarą. I to na dodatek wyraźnie sprecyzowaną. Ilość biblijnych nawiązań w filmie jest tak znaczna, że nie można ich pominąć. Martens jest praktykującym katolikiem, imię i nazwisko seryjnego mordercy z filmu to przecież bezpośrednie odniesienie do Archanioła Gabriela, Bożego posłańca, w dialogach Engela wielokrotnie pojawia się Bóg jak istota wszechmocna, ale również odpowiedzialna za zło panujące na świecie („Jeśli Bóg stworzył człowieka, to stworzył także mnie” – mówi morderca), wreszcie finałowa sekwencja zostaje zilustrowana biblijną przypowieścią o Abrahamie, który gotów był poświęcić w ofierze swego jedynego, pierworodnego syna Izaaka, by dowieść swej bezgranicznej wiary w miłosierdzie Boże. Czemu mają zatem służyć te nawiązania do Boga i Biblii? Bo „Antibodies” nie jest filmem o walce Dobra ze złem, lecz raczej o konfrontacji Zła i Wiary. Martens przez znajomość z Engelem zostaje zarażony złem, ulega pokusie Zła: nie tylko zdradza swoją żonę, ale jest bliski popełnienia zbrodni a nawet zamordowania własnego syna. Jednak ostatecznie okazuje się, że przeszedł na Ciemną Stronę Mocy nie by zostać jej wyznawcą, ale by umocnić swą wiarę. Wedle teologii katolickiej Bóg dopuszcza istnienie Zła (Szatana), ponieważ szanuje wolną wolę człowieka, ale również dlatego by jego wyznawcy hartowali swą wiarę. Bogu nie zależy na bezwolnych, biernych czcicielach, lecz na ludziach gotowych za wiarę do największych poświęceń (jak biblijny Abraham).

Christianowi Alvartowi, twórcy dobrze przyjętego horroru SF „Pandorum”, udało się stworzyć niegłupią, nie pozbawioną drugiego dna opowieść, co w kinie rozrywkowym już jest godne uznania. Nieco słabiej prezentuje się jego film pod kątem filmowych atrakcji. Podobieństwo do „Milczenia owiec” zobowiązuje, a w każdym razie wywołuje u widza określone oczekiwania. Niestety, pod względem realizacyjnego rozmachu, efektownych postaci, makabrycznych scen, bogactwa ukrytych treści oraz napięcia „Antibodies” są daleko z tyłu za klasykiem Jonathana Demme`a. Niemiecki thriller jest zaskakująco mało krwawy i brutalny, a przecież gdy opowiada się o seryjnym zabójcy dzieci i pragnie się być wiarygodnym, trudno uniknąć rozlanej krwi i przemocy. Miałbym też pewne zastrzeżenia do budowania napięcia, które na dobrą sprawę pojawia się pod koniec filmu, ale i tak z jakiegoś powodu nie wywołuje większych emocji. Jest też najpoważniejszy mankament: postać Gabriela Engela. Gdy Martens po raz pierwszy spotyka się z Engelem, ten widząc zaskoczenie w oczach mężczyzn mówi: „A co oczekiwałeś Hannibala Lectera?”. Rzeczywiście, Engel jako postać superłotra jest ledwie cieniem słynnego bohatera „Milczenia owiec”. Co prawda trudno cokolwiek zarzucić André Hennicke`owi, który odtwarza postać zabójcy, to jednak raczej nie określilibyśmy granego przez niego bohatera mianem fascynującego. A tak mówiło się i wciąż mówi o Hannibalu Lecterze w interpretacji Anthony`ego Hopkinsa.

„Antibodies” czerpie wiele z tradycji kimri, czyli popularnych w latach 60. kryminałów, będących adaptacjami prozy Edgara Wallace. Być może dlatego film Alvarta pod względem atrakcji nieco odstaje od klasycznego serial killer movies. Chodzi bowiem w nim w gruncie rzeczy o rozwiązanie kryminalnej zagadki („kto zabił Lucię”?), a watek seryjnego mordercy jest jedynie rodzynkiem w tym torcie. Niemniej „Antibodies” jest filmem na tyle solidnym i interesującym, że można go bez naciągania zaliczyć do grona udanych europejskich filmów o wielokrotnych zabójcach.

Screeny

HO, ANTIBODIES a.k.a Antikörper HO, ANTIBODIES a.k.a Antikörper HO, ANTIBODIES a.k.a Antikörper HO, ANTIBODIES a.k.a Antikörper HO, ANTIBODIES a.k.a Antikörper HO, ANTIBODIES a.k.a Antikörper

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ solidna realizacja
+ mimo podobieństw do „Milczenia owiec” interesująco obmyślana fabuła
+ André Hennicke jako seryjny morderca
+ niegłupie refleksje

Minusy:

- jak na opowieść o okrutnych zbrodniach zaskakująco mało makabryczny
- emocje na poziomie letnim
- niektórych mogą irytować liczne nawiązania do wiary katolickiej

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -