Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CRAZIES, THE

CRAZIES, THE

Szaleńcy

ocena:8
Rok prod.:1973
Reżyser:George A. Romero
Kraj prod.:USA
Obsada:Lane Carroll, Will MacMillan, Harold Wayne Jones, Lloyd Hollar, Lynn Lowry, Richard Liberty, Richard France
Autor recenzji:Piotr Sawicki
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:8.09
Głosów:11
Inne oceny redakcji:

Lata 70., czas odnowy filmowego horroru na gruncie amerykańskim, był szczególnie miodnym okresem w twórczości najbardziej chyba nowoczesnego spośród mistrzów "krwawej fali" - George'a A. Romero. Stworzył on w tym czasie trzy filmy, które dziś należą do niekwestionowanej klasyki gatunku: "Martina" (1977), "Dawn of the Dead" (1978), a nieco wcześniej, w 1973 roku, "The Crazies" - przerażające studium społecznej paranoi.

Na terenie niewielkiego miasteczka w Pensylwanii rozbija się samolot przewożący niebezpiecznego wirusa, który szybko zaczyna się rozprzestrzeniać na okoliczną ludność. Zarażeni ludzie doznają niewiarygodnych ataków szału i w agresji zaczynają mordować swoich bliskich. Do akcji wkracza wojsko, ale to tylko pogarsza sprawę, gdyż żołnierze, by ułatwić sobie zadanie, nie wkładają wiele wysiłku w rozróżnianie kto jest zarażony a kto nie, i w rezultacie wszystkich cywilów traktują z jednakową bezwzględnością. Zapanowuje totalny chaos i w pewnym momencie przestaje już być jasne, kto jest większym zagrożeniem dla zdrowych jeszcze mieszkańców miasta: czy opętani żądzą mordu szaleńcy, czy raczej spieszący z "pomocą" bezduszni przedstawiciele armii...

Rewolucyjność "Nocy żywych trupów" polegała m.in. na tym, że, jak zauważył Andrzej Pitrus, żaden wcześniejszy horror nie pozostawiał widza tak samotnym: beznadziejność filmowej sytuacji brała się stąd, że wszelkie próby współdziałania bohaterów w walce o przetrwanie tylko bardziej ich pogrążały. Gdy jakaś postać zaczynała wzbudzać zaufanie widza, szybko okazywało się ono złudne. W "The Crazies", gdzie ów nihilizm został rozciągnięty na całą społeczność, klimat paranoicznej nieufności rozrósł się do rozmiarów gargantuicznych. Romero zawsze starał się oddać w swoich filmach bieżące nastroje społeczne i tutaj udało mu się to chyba nawet lepiej niż gdziekolwiek indziej: drastyczny podział społeczeństwa, przedstawienie rządu i armii jako zdehumanizowanej maszynerii ograniczającej wolność i nie dopuszczającej innych rozwiązań poza najbardziej radykalnymi - to odbicie goryczy i nastrojów antyrządowych w związku z klęską w Wietniamie oraz znaczniejszego niż kiedykolwiek rozbicia Ameryki - na tę purytańską i na kontestującą. Udział w jednej z głównych ról hippisowskiej piękności Lynn Lowry (która później stała się bardziej znana dzięki kreacji w "Dreszczach" Cronnenberga) jeszcze bardziej podkreśla tę analogię, która już nawet nie ma charakteru metafory, jak było w "Nocy żywych trupów", ale w swojej wyrazistości czyni film jawnym pamfletem politycznym, co jest rzeczą nieczęstą wśród filmów grozy, które tego typu problemy przemycają, owszem, ale podskórnie.

W "The Crazies" natomiast wiele, może nawet zbyt wiele, zostało podane na tacy, i nie wykluczone iż ten brak subtelności sprawił, że dziś, gdy tamte niepokoje dawno wywietrzały, o filmie nie pamięta się już tak dobrze jak o innych czołowych dokonaniach horroru z lat 70. Nie znaczy to jednak, że postarzał się jako osiągnięcie kina grozy. Przeciwnie - "The Crazies" to utwór, którego realizacyjna nowoczesność do dziś zdumiewa. Właśnie tutaj ostatecznie krystalizuje się charakterystyczny styl Romero: krótkie ujęcia ze statycznej kamery, łączone rytmicznym montażem, często z celowym ignorowaniem zasady o nieprzekraczalności osi akcji, co tak sugestywnie potęguje wrażenie braku bezpiecznej stabilności w świecie ekranowym. Jednocześnie zabieg ten przyspiesza tempo narracji i pozwala gładko łączyć liczne wątki opowieści w ciągły strumień obrazów, bez zgrzytów i nudnych przestojów późniejszego "Day of the Dead" (1985), w którym Romero po raz pierwszy zdradzi swoją metodę na rzecz bardziej przeźroczystej narracji. Na razie nie ma mowy o żadnych przestojach; "The Crazies", na poziomie myślowym będący rozwinięciem tematów z "Nocy żywych trupów", na poziomie formalnym stanowi zapowiedź gorączkowej dynamiki kolejnego arcydzieła Romero - "Dawn of the Dead".

Screeny

HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE HO, CRAZIES, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ film, w którym przetrwał duch epoki
+ kapitalnie oddany klimat paranoi społecznej
+ jeden z najlepszych horrorów "upolitycznionych"
+ dynamiczna narracja
+ sprawne prowadzenie równolegle kilku wątków
+ świetny montaż

Minusy:

- nazbyt histeryczne podejście do problemów amerykańskiej rzeczywistości początku lat 70.;
- brak "drugiego dna" w filmie sprawił, że po latach stracił on na aktualności

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -