Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ECLIPSE, THE

ECLIPSE, THE

Eclipse, The

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Conor McPherson
Kraj prod.:Irlandia
Obsada:Ciarán Hinds, Aidan Quinn, Iben Hjejle, Jim Norton
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Horror postrzegany jest jako gatunek wyjątkowo schematyczny i posługujący się po wielokroć wykorzystywanymi kliszami. Nie ma co dyskutować z tą tezą, ponieważ większość fanów filmów grozy tego właśnie oczekuje – powtarzalności i chwytów, które już nie raz widzieli na ekranie. Kinematografie amerykańska jak również w pewnej części europejska i azjatycka wykorzystują ów status horroru z całą bezwzględnością. Film bowiem to produkt, na którym każdy chce zarobić. Nic więc dziwnego, iż kino grozy jak żadne inne dotknięte jest przypadłością sequeli, prequeli, remake’ów i rebotów. Bywa jednak, iż twórcy wykorzystują elementy omawianego tu gatunku nie w sposób podmiotowy, a przedmiotowy, czyli jako narzędzie do pokazania czegoś o wiele istotniejszego niż epatowanie bezsensowną przemocą. Z takim przypadkiem mamy do czynienia w filmie irlandzkiego reżysera Conora McPhersona zatytułowanym „The Eclipse”.

Otóż omawiany przeze mnie film jest klasycznym melodramatem. Opowiada historię Michaela Farra, nauczyciela zawodu, który do szuflady pisuje poezję i prozę. Co roku w jego rodzinnym mieście odbywa się festiwal poświęcony literaturze. Oprócz paneli dyskusyjnych, prezentacji książek i rautów prelekcje wygłaszają znani pisarze. Najnowszą edycję imprezy zaszczycają swoją obecnością Lena Morrell i Nicholas Holden, cenieni i lubiani autorzy licznych bestsellerów. Na skutek wielu perypetii Lena odnajduje w cichym i nieokazującym uczuć bohaterze prawdziwego przyjaciela. Rzecz w tym, iż mający się za wielką gwiazdę światowej literatury Nicholas Holden, ubzdurawszy sobie, iż Morrell może być jego kochanką, zaczyna traktować Farra jak swojego rywala. Na domiar złego ten ostatni zaczyna mieć coraz więcej kłopotów z dorastającymi dziećmi. Coraz częściej także wydaje mu się, iż jego dom nawiedzany jest przez ducha mieszkającego w domu starców teścia.

Gdzie w tym wszystkim horror? Otóż czym bardziej główny bohater angażuje się w romans z pisarką, tym nawiedzający go duch staje się bardziej natarczywy. Co więcej, w pewnym momencie Michael Farr orientuje się, iż wszystkie wizje i sny jakich doświadcza okazują się być czymś więcej niż tylko przerażającymi majakami. Prześladująca go bowiem zjawa zaczyna zostawiać ślady na ciele naszego bohatera.

Przyjmując gatunkowy kontekst wartościowania niezmiernie trudno ocenić jest film, który stara się uciec od wszelakich konwencji i schematów. Tak jest w przypadku irlandzkiego „The Eclipse”. Najważniejszym elementem filmu Conora McPhersona nie jest groza, lecz główny bohater ze swoimi licznymi problemami. Michael Farr wydaje się człowiekiem, który godnie, lecz z wielkim trudem stara się utrzymać na powierzchni coraz bardziej przytłaczających go zmartwień. Kilka miesięcy wcześniej zmarła jego ukochana żona. Teraz mężczyzna nie tylko coraz gorzej radzi sobie z nastoletnimi dziećmi, lecz także umyka mu gdzieś cel, do którego mógłby dążyć. I kiedy nagle w jego życiu pojawia się piękna i inteligentna kobieta, która dostrzega w nim wartościowego i interesującego człowieka, bohater właściwie od razu daje się ponieść uczuciu. Największą bowiem bolączką trawiącą Michaela Farra jest dojmująca samotność. W poszukiwaniu ciepła, miłości oraz zrozumienia nawet zmanierowany i niedojrzały, choć niezwykle ceniony Nicholas Holden, okazuje się być tylko niewielką przeszkodą.

Niewątpliwie więc jako kameralny film o miłości, cierpieniu i potrzebie bliskości drugiego człowieka film McPhersona sprawdza się doskonale. Wielka zasługa w tym aktorów - Ciarán Hindsa oraz Iben Hjejle (miłośnicy kina powinni doskonale kojarzyć te nazwiska), którym udało się stworzyć postaci co prawda pełne niedoskonałości, lecz dzięki temu wiarygodne i wielowymiarowe. Ich romans, o ile można nazwać tak przelotne, choć oparte na szczerości, uczucie, wygląda zupełnie inaczej niż obraz „kochających się” ludzi kreowany prze kino amerykańskie. W ich zachowaniu dużo ważniejsze od słów wydaje się milczenie, dzięki któremu oboje w pełni nasycić mogą się swoją obecnością. Nic więc dziwnego, iż ów stan duszy bohaterów niejednokrotnie odzwierciedla forma „The Eclipse”. McPherson nie boi się zwolnić akcji i za pomocą długiego ujęcia, często skonstruowanego na fundamencie planu totalnego (extreme long shot), próbuje oddać całą gamę uczuć jakich doświadczają bohaterowie.

Jeszcze długo po seansie „The Eclipse” zastanawiałem się czemu służyć miały zawarte w filmie elementy konwencji grozy. Farrowi co i rusz zdaje się, iż towarzyszy mu duch ojca jego zmarłej żony. Gdyby ten nie zostawiał śladów na ciele bohatera, wszystko można by złożyć na karb wyrzutów sumienia, które mogłyby dręczyć go z powodu romansu. Farr jednak przekonany jest o prawdziwości zjawy. Wydaje mu się, iż przez nawiedzenia teść stara się wyładować irracjonalną złość za to, iż bohater pozwolił umrzeć jego jedynemu dziecku (kobieta zmarła na raka). Jakakolwiek nie byłaby interpretacja owych wydarzeń, zupełnie nie pasują one do całego filmu. Niby nadają mu głębi, dodatkowego wymiaru, próbują nas przekonać do tego, iż miłość i nienawiść mogą być tak silnymi uczuciami, że ich moc dosięga człowieka nawet z innego świata, jednak nie przekonują ani jako mający straszyć horror, ani jako tło dla obrazu rodzącego się związku między kobietą a mężczyzną.

Filmy intrygujące i niebanalne, lecz z jakimś widocznym pęknięciem recenzenci często określają mianem dzieł z niewykorzystanym potencjałem. Sens owej wyrazowej zbitki idealnie pasuje do „The Eclipse” Conora McPhersona. Jakkolwiek jego obraz ogląda się nieźle, trudno to udanego zaliczyć zawarty w nim mariaż horroru i filmu o miłości.

Screeny

HO, ECLIPSE, THE HO, ECLIPSE, THE HO, ECLIPSE, THE HO, ECLIPSE, THE HO, ECLIPSE, THE HO, ECLIPSE, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawy film
+ ładnie sfotografowany
+ dobre kreacje aktorskie
+ wiarygodnie ukazane relacje między bohaterami
+ przykuwająca uwagę muzyka

Minusy:

- brak równowagi między filmem o miłości a elementami grozy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -