Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:POWINOWACTWO

POWINOWACTWO

Powinowactwo

ocena:5
Rok prod.:1984
Reżyser:Waldemar Krzystek
Kraj prod.:Polska
Obsada:Krzysztof Gosztyła, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Ewa Błaszczyk
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Dwa lata temu za sprawą nagród, jakie w kraju i za granicą otrzymywała „Mała Moskwa” (Złote Lwy, Polskie Nagrody Filmowe, wyróżnienia na festiwalach w Houston oraz Nowym Jorku) nazwisko Waldemara Krzystka odmieniane było przez wszystkie przypadki. Oprócz wspomnianego wyżej obrazu w dorobku twórcy znajdują się tak znakomite filmy jak „W zawieszeniu”, „Ostatni prom” czy „Polska śmierć”. Rzadko kto jednak wie, iż Krzystek jako reżyser filmowy zadebiutował produkcją „Powinowactwo”, średniometrażowym horrorem nakręconym dla telewizji.

Akcja filmu dzieje się na początku 1982 roku w Warszawie. Jego bohaterem jest Krzysztof, samotnie mieszkający nauczyciel. Od dłuższego czasu męczą go koszmary, w których stara się zapobiec śmierci kobiety chcącej (?) rzucić się pod nadjeżdżający pociąg. Bohater zaintrygowany sennym majakiem stara się dociec, co owe wizje mogą znaczyć. Pewnego dnia, przypadkiem (a może nie?) mężczyzna w jednym z katalogów znajduje reprodukcje obrazów jakby żywcem wyjętych z jego mar. Ich autorką jest Lucyna, młoda, piękna malarka, która niedawno wyszła ze szpitala psychiatrycznego. Krzysztof postanawia zbliżyć się do artystki. Temu jednak sprzeciwia się Marta, apodyktyczna siostra Lucyny.

Termin powinowactwo ma wiele znaczeń. Nas będzie interesował jego psychologiczny kontekst. A więc powinowactwo będzie oznaczało naturalne przyciąganie lub szczególne więzi, jakie istnieć mogą między ludźmi. Niewątpliwie z takim zjawiskiem mamy do czynienia w filmie Waldemara Krzystka. Bohater tęskniący coraz bardziej za żoną, która skorzystała z szansy i wyjechała na stypendium do Stanów Zjednoczonych, na sprawę rozwikłania swoich snów angażuje się niczym tonący w złapanie brzytwy. Najpierw zależy mu tylko na rozwikłaniu tego, kim w jego majaku jest rzucająca się pod pociąg kobieta. U wielu ludzi sny, zwłaszcza te straszne lub niezrozumiałe, wywołują uczucie trwogi. Stąd może jego obawa o życie kogoś, na kim mu zależy, np. żony. Później jednak, kiedy po raz pierwszy spotyka Lucynę, kobietę o skomplikowanym i niełatwym charakterze, kwestia zawiłości onirycznych schodzi na drugi plan. Krzysztof bowiem zakochuje się bez pamięci w malarce ignorując zarówno nieznoszącą sprzeciwu Martę jak również nie za ciekawą przeszłość Lucyny.

Bezpośrednim nawiązaniem do horroru są oczywiście pełne niesamowitości sny głównego bohatera (pustkowie, budzące grozę fioletowe kwiaty, samobójcza śmierć kobiety, stylistyczne nawiązania do kina niemego). Jako element konwencji potraktować można również tajemniczą więź, jaka łączyła go z nieznaną mu wtedy malarką (pomysł rodem z Egdara Alana Poe’go albo literatury romantycznej). Ale mnie szczególnie zafrapowało wizualne podobieństwo koszmarów sennych Krzysztofa do PRL-owskiej rzeczywistości, w której mężczyzna na co dzień musi egzystować. Momentami wręcz można się zgubić w tym, gdzie kończy się sen, a zaczyna jawa. Okazuje się bowiem, iż ówczesna szarość, wszechobecny bród oraz siermiężność dogorywającego socjalizmu mogą stanowić doskonałą scenografię dla niejednego sennego majaka. Dlatego też nowa znajomość dla bohatera może być azylem, a nawet czymś, co ówcześni artyści i myśliciele (ci niezależni, oczywiście) nazywali „emigracją wewnętrzną”.

Jeśli ktoś oczekuje od „Powinowactwa” emocjonującego i pełnego przemocy dreszczowca ten srodze się zawiedzie. Debiut Krzystka może powala z nóg frapującą i pełną oryginalnych rozwiązań fabułą, ani też szczególnie wyszukaną stroną wizualną. W moim przekonaniu reżyser chciał zrobić film o człowieku, którego coraz bardziej osacza nie tylko rzeczywistość zza okna, potworna i tłamsząca w zarodku jakąkolwiek inicjatywę, lecz także podświadomość, a więc ostatni bastion naszego jestestwa. Uwiedziony powabem Lucyny Krzysztof znajduje przynajmniej chwilowe ukojenie. Jednak czy taka osoba, w pewien sposób niebezpieczna, może być gwarantem trwałego spokoju?

Screeny

HO, POWINOWACTWO HO, POWINOWACTWO HO, POWINOWACTWO HO, POWINOWACTWO HO, POWINOWACTWO HO, POWINOWACTWO

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ nieźle się ogląda
+ trwa niecałą godzinę
+ dobre role Gosztyły, Jankowskiej-Cieślak i Błaszczyk
+ atmosfera sennego koszmaru

Minusy:

- właściwie nic specjalnego
- momentami nuży
- brak punku kulminacyjnego, wokół którego można by zbudować napięcie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -