Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei

REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei

Zemsta – opowieść o miłości

ocena:8
Rok prod.:2010
Reżyser:Ching-Po Wong
Kraj prod.:Hong Kong
Obsada:Juno Mak, Sola Aoi, Siu-hou Chin, Tony Ho, Tony Liu
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zemsta jest jednym z najprostszych ludzkich odruchów, wynikających przede wszystkim z poczucia doznanej krzywdy. Każdy z nas tego doświadczył jako mściciel lub jego ofiara. Mścimy się zazwyczaj za drobiazgi i nasz czyn jest dla drugiego człowieka tylko mniejszą lub większą dokuczliwością. Twórcy szeroko pojętego kina grozy posuwają się jednak znacznie dalej. W ich wersji zemsta wiąże się najczęściej z brutalnym morderstwem, czasem również torturami. Znakomicie ten kierunek kinematografii wyznacza „Oldboy” (część „Trylogii Zemsty”) Chan-wook Parka. Do jednego z ciekawszych koreańskich filmów roku 2010 należy „Zobaczyłem diabła” („I Saw The Devil”) Kim Ji-woona (min. „Opowieść o dwóch siostrach”), w którym policjant ściga zwyrodnialca, mordercę jego narzeczonej, poprzysięgając okrutną zemstę. W tym samym roku w Hongkongu powstaje obraz o jakże wymownym tytule - „Zemsta – opowieść o miłości”. Oba filmy wiele łączy. Przede wszystkim prostota w prezentacji zemsty. Obraz koreański jest może ciut brutalniejszy, ale nie tak nihilistyczny.

Fabuła recenzowanego filmu rozpoczyna się dosyć typowo. Tajemniczy seryjny morderca zabija, potwornie okaleczając, kobiety w ciąży. Zabójstwa nie są jednak przypadkowe. Łączy je także to, że mężowie ofiar są policjantami, których czeka brutalna śmierć we wrzątku. Podczas jednej z obław policja zatrzymuje młodego mężczyznę. Szybko okazuje się, że podejrzany jest najprawdopodobniej poszukiwanym seryjnym mordercą. Dlaczego zabija?

Najważniejszym podobieństwem ze wspomnianym filmem Kim Ji-woona jest fakt, że właściwie od początku znamy nie tylko mściciela, ale także jego ofiarę. W recenzowanym obrazie nie dowiadujemy się jednak od razu tego, co sprowadziło na ścieżkę zemsty głównego bohatera. „Zemsta – opowieść o miłości” to film nieskomplikowany fabularnie, choć sekwencja wydarzeń jest nieco zagmatwana. Obraz zaczyna się jakby od (prawie) końca – brutalnych morderstw, potem przywołane są wydarzenia z przeszłości, które zmieniły zwykłego chłopaka w bezwzględnego zabójcę. Taka konstrukcja fabularna to oczywiście pewien zamysł, konsekwentnie zrealizowany. Początek to także pokazane ofiary, ich wnętrzności. Kilka scen wystylizowano na formę wiadomości telewizyjnych. Zatem poznajemy głównego bohatera od jego gorszej strony. Czy wiedząc, co go motywuje, będziemy w stanie mu wybaczyć? Jakże inaczej przedstawiałaby się sytuacja, gdyby twórcy przedstawili wydarzenia chronologicznie. Wtedy zapewne usprawiedliwialibyśmy postępki mordercy.

Scenariusz jest napisany pomysłowo. Film rozpoczyna trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko narasta. Nie oznacza to, że scenariusz jest bezbłędny. Czasami uproszczenia fabularne, czy poszczególne sytuacje zostały rozwiązane niezbyt roztropnie. Najlepszym przykładem jest sam fakt aresztowania i przesłuchania głównego bohatera. Wszelkie wady nie mogą jednak wpłynąć zbyt negatywnie na całokształt. Warto wspomnieć, że autorem historii, na podstawie której nakręcono film oraz współtwórcą scenariusza jest Juno Mak, odtwórca głównej roli.

Na sukces recenzowanego obrazu ma wpływ szereg czynników. Nie brakuje świetnych ujęć i bardzo efektownych wizualnie scen. To nie tylko dobrze napisana i ciekawa historia, reżyseria, ale także muzyka. Ścieżka dźwiękowa nie tylko znakomicie podkreśla ponury nastrój filmu, ale jest urozmaicona i ciekawa. Dobrze spisali się aktorzy. Warto podkreślić, że nie mieli łatwego zadania. Z jednej strony zagrane przez nich postacie musiały wzbudzać określone emocje, ale także wpisywać się w przeciwstawności, w dualny charakter filmowej opowieści. Już w samym tytule odnajdujemy „miłość” i „zemstę”. Czy z siebie wynikają? Czy może są sobie przeciwstawione? Fabuła obfituje w różne kontrasty, czasem bardzo skrajne. Policjant - obrońca czy dręczyciel? Co ciekawe Ching-Po Wong stworzył dwuwymiarowe postacie. Nawet mściciel nie ma solidnie zbudowanego portretu psychologicznego. Poznajemy oczywiście chłopaka, któremu podoba się dziewczyna, w której się zakochuje. Dowiadujemy się potem, dlaczego się mści. Nic ponadto. Posługiwanie się przez reżysera kliszami to kolejny dobrze przeprowadzony koncept. Właśnie dzięki temu jesteśmy bliżej poznania bohaterów obrazu, bo sami sobie wiele o nich dopowiadamy na podstawie własnej wiedzy i różnorakich doświadczeń życiowych.

W „Zemście” nie czeka na nas zagadka odkrycia mordercy. To wyraźny ukłon w stronę „The Untold Story” Danny'ego Lee i Hermana Yau. W hongkońskim obrazie z 1993 roku policja także bardzo szybko wpada na trop zbrodniarza. Jego przesłuchanie również jest bardzo brutalne. Jednakże prezentacji przemocy chyba bliżej jest do „Ebola Syndrome” (1996, Herman Yau), choć recenzowanym obrazie właściwie, poza jednym wyjątkiem, na próżno szukać elementów humorystycznych. „Zemsta – opowieść o miłości” intryguje przede wszystkim dlatego, że przedstawia samą esencję zemsty. Co ciekawe reżyser nie pokazuje samych mordów. Widzimy tylko ich rezultat. Jest to o tyle zaskakujące, że brutalnych scen nie brakuje. Przemoc pokazana jest na różnych płaszczyznach – nie tylko fizyczna, jak wrzucenie człowieka na specjalnie rozsypane pinezki, ale także psychiczna. Wong epatuje także wstrząsającymi i zaskakującymi „obrazkami”. Dobrym przykładem pokazanie sposobu w jaki główny bohater pozbywa się linii papilarnych.

„Zemsta – opowieść o miłości” nawiązuje w większym stopniu do dobrej tradycji koreańskiego kina zemsty niż ekstremy rodem z Hongkongu. Choć oczywiście łatwo można odnaleźć pewne elementy zbieżne choćby ze wspomnianymi obrazami Hermana Yau. Pomimo pewnych podobieństw nie kopiuje „Zobaczyłem diabła”. Obydwa filmy w podobny sposób odnoszą się do zemsty, co ciekawe bezpośrednio jej nie oceniają. Rzeczywistość wykreowana przez Ching-Po Wonga jest bardzo prosta i przepełniona nihilizmem. Główni bohaterowie żyją w świecie zatraconym, w którym iskierka światła jest gaszona. To, co dobre musi umrzeć – nienarodzone dzieci, którym niedane będzie przyjść na świat. Czy bestialstwo z jakim spotkał główny bohater i jego dziewczyna jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla jego zbrodni? Rozwiązanie tej zagadki nie czeka na nas jednak na końcu seansu. Finał to wstrząs i ponura odpowiedź na nieco inne pytanie.

Screeny

HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei HO, REVENGE: A LOVE STORY a.k.a Fuk sau che chi sei

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz
+ reżyseria
+ muzyka
+ obsada aktorska
+ intrygująca fabuła

Minusy:

- skomplikowany układ filmu
- uproszczenia fabularne

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -