Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WE ARE THE NIGHT a.k.a Wir sind die Nacht

WE ARE THE NIGHT a.k.a Wir sind die Nacht

We Are the Night

ocena:6
Rok prod.:2010
Reżyser:Dennis Gansel
Kraj prod.:Niemcy
Obsada:Karoline Herfurth, Nina Hoss, Jennifer Ulrich, Anna Fischer, Max Riemelt
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Wyobraźcie sobie sytuację, w której na waszej drodze staje wampir proponując wam nieśmiertelność oraz nocne życie w najlepszych europejskich klubach. Akurat macie depresję, wracacie po ciężkim dniu w pracy do domu z świadomością, iż tam wcale nie będzie wam dane odpocząć, bo żona „trzeszczy”, dzieciaki drą się w niebogłosy i w ogóle „zupa była za słona”. Z głupia frant przystajecie więc na propozycję krwiopijcy i po chwilowych perturbacjach stajecie się kolejnym „dziecięciem nocy” spijającym krew powabnych dziewcząt/młodzieńców i prowadzącym „życie jak w Madrycie”. Mniej więcej tak wygląda fabuła filmu „Wir sind die Nacht” autorstwa Dennisa Gansela, który kilka lat temu zasłynął w Europie kontrowersyjną produkcją „Die Welle”.

Najnowszy film Gansela opowiada o Lenie, młodej mieszkance Berlina utrzymującej się z drobnych kradzieży. Zbuntowana i agresywnie nastawiona do wszystkich dziewczyna żyje z dnia na dzień. Nie ma żadnych marzeń, planów ani celu, któremu mogłaby się poświęcić. Pewnej nocy na jednej z dyskotek Lena poznaje Louise, piękną i pełną energii kobietę. Daje się jej uwieść. Okazuje się, iż spotkanie dwóch dam nie było przypadkowe. Louise, żyjąca od kilku stuleci wampirzyca, wybrała bohaterkę jako swoją kolejną towarzyszkę życia. Po krótkim zachłyśnięciu się nocnym życiem wśród berlińskiej socjety, Lena uświadamia sobie, iż egzystencja krwiopijcy wcale nie jest usłana różami.

Sprowadzając ocenę filmu do brutalnego minimum, napisać należy, iż Niemcom udało się zrobić film niezwykle dynamiczny i efektowny wizualnie, lecz pusty jak wydmuszka, a momentami wręcz banalny. Obraz Gansela nie wnosi niczego nowego do gatunku zarówno w kontekście formy jak i treści. Opowiada on historię trzech świetnie bawiących się wampirzyc, do których dołącza czwarta. Ta jednak nie widzi niczego zabawnego w mordowaniu niewinnych ludzi i pragnie od tego procederu się odseparować. Niestety, to nie jest możliwe, wszak wampir nie wielbłąd i pić musi (i to wcale nie wodę). Na skutek swoich wyborów główna bohaterka, podobnie jak w poprzednim życiu, nie może znaleźć swojego miejsca. W oczach ludzi jawi się niczym potwór z najbardziej koszmarnych snów, zaś wobec swoich wampirzych kompanek staje się odszczepieńcem. W iluż filmach o krwiopijcach mieliśmy do czynienia z taką sytuacją!

Trudno także doszukiwać się czegoś nowego i oryginalnego w wizerunku wampira, jaki w swoim filmie rysuje Dennis Gansel. Jego bohaterki są piękne i niezwykle żywotne. Nie mają najmniejszego problemu zarówno ze znalezieniem ofiar jak również w przekonaniu ludzi, do usługiwania sobie. Zarówno mężczyzn jak i kobiety potrafią oczarować jednym tajemniczym spojrzeniem albo wieloznacznym gestem. A poza tym wampiry, jak wampiry – muszą pić krew, nie widzą nic zdrożnego w stosowanej przez siebie przemocy. Rany wszelakie leczą się na nich jak na przysłowiowym psie, zaś największym wrogiem krwiopijców są bezlitosne promienie słoneczne. Właściwie tylko przed nimi nasze bohaterki czują prawdziwy respekt.

Jak wspomniałem wcześniej, przez swą dynamikę, agresywny montaż oraz mknącą do przodu akcję filmowi „Wir sind die Nacht” bliżej jest do konwencji kina akcji niż do klimatycznego horroru z misternie budowanym suspensem. Obraz Gansela wypełniony jest licznymi strzelaninami, pościgami oraz efektownymi sekwencjami imprez w berlińskich klubach nocnych. Niemniej jednak reżyserowi udało się, świadomie lub nie, zawrzeć w swojej produkcji jedną niezwykle celną refleksję. Otóż we współczesnych społeczeństwach Zachodu coraz bardziej atomizujących się jak również żyjących przede wszystkim dla rozrywki i nieustannego konsumowania, wampir, gdyby istniał, znalazłby wręcz idealne dla siebie środowisko. Jako indywidualista, a niechby nawet i dziwak, żyjący tylko dla siebie i nieprzejmujący się losem innych, nie wyróżniałby się z tłumu, przez co czułby się jak ryba w wodzie. Wcale nie zdziwiłbym się także, gdyby przy założeniu istnienia większej ilości krwiopijców powstałoby lobby nawołujące do tolerancji wobec nowej mniejszości. W przypadku bohaterek „Wir sind die Nacht” pomysł ten na pewno znalazłby liczne poparcie w środowiskach feministycznych. Dlaczego? Po obejrzeniu filmu Gansela wszystko będzie jasne.

Czy warto sięgnąć po ten obraz? Nie jest na tyle zły, aby jego seans uznać za stratę czasu. Z drugiej strony w ostatnich latach nakręcono sporo innych horrorów, zdecydowanie lepszych od „Wir sind die Nacht” i wartych należnej im uwagi. Dlatego też daleki jestem od uznania produkcji Gansela za „lekturę obowiązkową” i nikt nic nie straci, jeśli w swoich filmowych wyborach po prostu ją ominie.

Screeny

HO, WE ARE THE NIGHT a.k.a Wir sind die Nacht HO, WE ARE THE NIGHT a.k.a Wir sind die Nacht HO, WE ARE THE NIGHT a.k.a Wir sind die Nacht HO, WE ARE THE NIGHT a.k.a Wir sind die Nacht HO, WE ARE THE NIGHT a.k.a Wir sind die Nacht HO, WE ARE THE NIGHT a.k.a Wir sind die Nacht HO, WE ARE THE NIGHT a.k.a Wir sind die Nacht

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dynamiczny
+ nie nudzi
+ sprawnie zrealizowany
+ dla fanów kina typu „Blade”

Minusy:

- oklepana historia
- momentami trąci banałem
- wtórny
- na jeden raz i do zapomnienia

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -