Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TWILIGHT a.k.a Senajkala

TWILIGHT a.k.a Senajkala

Zmierzch

ocena:6
Rok prod.:2011
Reżyser:Ahmad Idham
Kraj prod.:Malezja
Obsada:Liyana Jasmay, Zahiril Adzim, Elai Faezah, Kamal Adli, Aida Aris
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wygląda na to, że na mapie światowego kina grozy w ostatnich latach dochodzi do co coraz większych zmian. Potentaci w produkcji horrorów tacy jak USA, czy Wielka Brytania i Hiszpania albo gonią w piętkę, albo dostają – miejmy nadzieję – chwilowej zadyszki. Zmiany zachodzą także na kontynencie azjatyckim: lokalni hegemonii w dziedzinie horroru w ostatnich latach raczej zawodzą. W japońskim kinie grozy od 2007 r. króluje „nowa fala gore”, ale jej artystyczna siła zdaje się słabnąć. W Korei Południowej od niezwykle pomyślnego dla tamtejszego horroru 2007 roku powstawało ledwie kilka wartościowych filmów grozy. Hongkong i Chiny inwestują ze znacznie większym rozmachem w historyczne widowiska wu xia. Tajlandczycy co prawda utrzymują wysokie tempo produkcji, ale nie zawsze ilość przechodzi w jakość. Za to prawdziwy boom kino grozy przeżywa w krajach do tej pory uważanych za niszowe, jeśli chodzi o produkcję horrorów. Takim krajem jest egzotyczna Malezja, w której horror stał się, obok komedii romantycznych, jednym z najbardziej popularnych gatunków. Tylko w ciągu ostatniego roku (od maja 2010) na piętnaście premierowych filmów aż siedem z nich było horrorami. Wraz ze wzrostem produkcji poprawiła się jakość malezyjskich horrorów. Przykładem pozytywnych zmian jest omawiany poniżej horror Ahmada Idhama, „Twilght” z tego roku. Oto obraz, który zachwyca efektowną realizacją i przyzwoitym scenariuszem, zwłaszcza na tle typowej dla horroru z Malezji konwencji ghost story.

Khalisa jest młodą dziewczyną, która była świadkiem śmiertelnego potrącenia przez ciężarówkę jej narzeczonego. Od czasu tego wydarzenia bohaterka nękana jest przez przerażające sny, w których pojawia się dom rodzinny jej matki, Mazidah. Khalisa, przeczuwając, że sen zawiera jakiś ukryty dla niej przekaz decyduje się wyruszyć na prowincję. W podróż zabiera ze sobą najlepszą przyjaciółkę Izabellę. Na miejscu okazuje się, że wielka rezydencja, w której Khalisa spędzała swe dzieciństwo jest opuszczona. Gdy dziewczyny mają zamiar powrócić słyszą za sobą głos babki, Khalisy, Opah. Nie jest to jednak pierwsza zaskakująca dla przybyłych z miasta bohaterek sytuacja. Khalisa oraz jej przyjaciółka zostają wrogo przyjęte przez miejscową społeczność. Grupa mężczyzn próbuje nawet siłą zmusić przyjezdne do natychmiastowego powrotu do miasta. Ale w ich obronie staje tajemniczy młodzieniec Arman. Jest on miejscowym dukun, czyli szamanem. Skrywa on także mroczną tajemnicę, która ma związek z Khalisą i jej dziwnie się zachowującą babką a także z czarną magią i niebezpiecznymi, potężnymi demonami.

Miło popatrzeć na najnowszy horror reżysera, który zrealizował najbardziej kasowy w film w dziejach malezyjskiego kina. Ahmad Idham jest bowiem twórcą horroru „Don`t Look Back” (2007), który zarobił prawie siedem milionów ringgit (ok. 2, 5 mln dolarów). Sukces komercyjny miał się nijak do artystycznej wartości tego nieprzyzwoicie wtórnego horroru, pełnego tanich efektów i zgranych klisz. Najnowsze dzieło Idhama pokazuje, na szczęście, że twórca nie dał się zwieść ogromnemu powodzeniu swego najsłynniejszego filmu, ponieważ pochodzący z tego roku „Twilight” jest wielkim krokiem naprzód zarówno na płaszczyźnie realizacyjnej, jak i fabularnej.

To, co rzuca się od razu w oczy widza to niebywale efektowna realizacja. Przyzwyczaiłem się do wysokiego poziomu warsztatu azjatyckich twórców, zwłaszcza koreańskich i tajlandzkich, ale i tak byłem zaskoczony sposobem, w jaki Idham do spółki z Ahmedem Kamaruddin`em, autorem zdjęć czarują filmowym obrazem. W „Twlight” kamera wydaje się być czymś więcej niż tym, czy jest w każdym innym filmie: czyli urządzeniem do rejestracji filmowego obrazu. U malezyjskich twórców jest raczej żywym stworzeniem nieograniczonym grawitacją i przestrzenią. Niemal nie ma w tym filmie statycznych ujęć. Kamera filmuje w niezwykłych panoramach i z ekwilibrystycznych punktów widzenia, upodobniając film do pełnometrażowego wideo clipu. Nie jest to jednak sztuka dla sztuki: ten sposób prezentacji filmowych wydarzeń udanie współgra z oniryczno-demoniczną historią.

Idham w „Don`t Look Back” był siermiężnie konwencjonalny, w „Twlight” natomiast zdobywa się na o wiele większą inwencję. Przedstawia bowiem opowieść, która z niezłym skutkiem łączy zarówno wątki typowe dla ghost story (nawiedzona posiadłość, duchy itp.), jak równiez dla horroru okultystycznego (czarna magia, szamanizm, opętanie itp.), opowieści społecznej i obyczajowej. To, co bowiem jest interesujące w filmie Idhama to drugi plan, na którym rozgrywa się wątek obyczajowych różnic między nowoczesnym, emancypującym się miejskim światem a uosabiającym tradycję, ale również zaściankowość i nietolerancję światem malajskiej prowincji. Znamienna jest w tym względzie choćby scena na moście, gdy dwie miejscowe kobiety ubrane w tradycyjne dla muzułmanek stroje z odrazą spoglądają na ubraną w mini spódniczkę przyjaciółkę, Khalisy, Izabelle. Różnice w obyczajowości i mentalności mieszkańców miast i wsi bywają szczególnie dramatyczne w takim kraju jak Malezja, gdzie nowoczesność i otwartość na świat zderza się z muzułmańską religią i surowymi zasadami narzuconymi przez wiarę Mahometa. Malezja jest krajem kosmopolitycznym, ale na dalekiej prowincji gdzie życie w niewielkim stopniu ulega zmianom cywilizacyjnym wciąż można natknąć się na oznaki nietolerancji. I to pokazuje jakby mimochodem Idham. Rzecz jasna, „Twlight” jest horrorem, więc przyczyna agresywnego zachowania miejscowych wobec Khalisy i jej koleżanki ma uzasadnienie w konwencji grozy, ale czasem dobrze jest „oczyścić” film z wszelkich ornamentów i schematów gatunkowych, by przekonać się, że pod powierzchnią konwencji skrywa się poważniejsza treść.

Jako horror obraz Idhama odznacza się mroczną ( i egzotyczną) atmosferą, wzmacnianą przez kilka udanych scen grozy (zwłaszcza prolog). Niestety pewnych skłonności do tanich i zgranych chwytów trudno się jest się twórcom „Twlight” oduczyć. Pojawia się też popularna ( i równie niemiłosiernie eksploatowana w horrorach z Malezji i Indonezji) postać poconga – ducha zmarłego zawiniętego w białe płótno, z odkrytą twarzą i śmieszną kokardą na czubku głowy. Miłośnicy grozy realistycznej i zachowującej duże prawdopodobieństwo ukazywanych na ekranie wydarzeń mogą kręcić nosem na nieco naciąganą fabułę o klątwie demonów spoczywającej na rodzinie Khalisy. Wątpliwości budzić mogą niektóre postacie (np. Arman z irytującym gestem drapania się za uchem) i raczej mało przekonujący wątek miłosny. Niemniej wszystkie te zarzuty w ostatecznym rozrachunku nie przekreślają obrazu Idhama. Aczkolwiek dobrze jest mieć porównanie z innymi malezyjskimi horrorami, by utwierdzić się w przekonaniu, że „Twlight” to bardzo solidna opowieść grozy.

Screeny

HO, TWILIGHT a.k.a Senajkala HO, TWILIGHT a.k.a Senajkala HO, TWILIGHT a.k.a Senajkala HO, TWILIGHT a.k.a Senajkala

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niebywale efektowna realizacja
+ prolog
+ oszczędne gospodarowanie scenami grozy
+ egzotyka
+ na drugim planie kilka niegłupich refleksji o nietolerancji i lęku przed Innym

Minusy:

- czasem twórcy sięgają po zgrane chwyty
- niektórym osobom fabuła może się wydać naciągana
- wątek miłosny
- postać Armana

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -