Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BRIDE WATERFALL a.k.a Air Terjun Pengantin

BRIDE WATERFALL a.k.a Air Terjun Pengantin

Wodospad Panny Młodej

ocena:4
Rok prod.:2009
Reżyser:Rizal Mantovani
Kraj prod.:Indonezja
Obsada:Tamara Blezinski, Marcel Chandrawinata, Tyas Mirasih, Andrew Roxburgh
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Indonezja to kolejna azjatycka kinematografia, która próbuje zmierzyć się z wybitnie amerykańskim patentem na krwawe kino, czyli slasherem. „Bride Waterfall” Rizala Mantovaniego to rozgrywająca się w pięknych okolicznościach przyrody historia grupy miejscowej młodzieży systematycznie wyrzynanej przez zamaskowanego mordercę. Brzmi znajomo? To niestety niejedyny element indonezyjskiego horroru, który wyda się nam aż nadto dobrze znany. Nie wystarczy bowiem przenieść w miejscowe realia schemat slashera by zrealizować przyzwoitego reprezentanta tej odmiany horroru. Oto końcowy, smutny wniosek, który nasuwa się po seansie filmu Mantovaniego. Ale zacznijmy od początku.

Tiara jest młodą, atrakcyjną dziewczyną, która stara się uporać z traumą po niebezpiecznym wypadku samochodowym, w którym omal nie straciła życia. Aby zatrzeć w pamięci złe wspomnienia wybiera się ze swoim chłopakiem i paczką znajomych na odludną wyspę, na której znajduje się niezwykle malowniczy Wodospad Panny Młodej. Z wodospadem łączy się także legenda wedle, której ten, kto stanie przede nim zwrócony twarzą i pomyśli sobie jakieś życzenie, może być pewny, że ono się spełni. Młodzież przybywa na wyspę, korzysta z uroków plaży, podziwia słynny wodospad i …metodycznie zaczyna być mordowana przez nieznajomego, zamaskowanego zabójcę. Tiara i jej przyjaciele nie znają bowiem mrocznej przeszłości wyspy. To tutaj grupa mieszkańców zabiła młodą dziewczynę podejrzewaną o czary. Jej narzeczony postanowił pomścić śmierć swej ukochanej, a gdy zemsta na oprawcach się dokonała, zapragnął przywrócić zmarłą do życia. W tym celu musiał zdobyć krew niewinnych ofiar…

„Bride Waterfall” nie jest pierwszą próbą Indonezyjczyków zmierzenia się z konwencją slashera. Już w 2005 r. pojawiły się horror „Psychopath” („Psikopat”), który jednak łączył elementy różnych konwencji i nie był czystym gatunkowo przedstawicielem tego subgatunku grozy. Dopiero obraz Mantovaniego, i to z nawiązką, spełnia wymóg rasowego teenage slashera. Jest zatem grupa bogatej, rozpuszczonej młodzieży, odcięte od świata miejsce, zamaskowany psychopata ( w śmiesznej masce ze sterczący nosem a`la Pinokio), atrakcyjna final girl oraz, oczywiście, brutalne morderstwa. Nasuwa się pytanie: jak te doskonale sprawdzone elementy wypadają na ekranie? Częściowa odpowiedź już padła, ale jak przedstawia się ona w szczegółach? Niestety, bardzo, bardzo przeciętnie. Właściwie godne uwagi jest jedynie autentyczna sceneria rajskiej przyrody indonezyjskiej wyspy oraz zgromadzenie przed kamera sześciu seksownych, niezwykle apetycznych aktorek, ochoczo eksponujących swe wdzięki w skąpych strojach kąpielowych. Natomiast cała reszta jest już ….milczeniem.

Zacznijmy od najważniejszej w slasherze postaci psychopatycznego mordercy, który miał pewne zadatki na postać wyłamującą się ze stereotypu tego rodzaju bohaterów. Ta szansa tkwiła w połączeniu zabójcy z wątkiem okultystycznym, który mógłby nieco rozruszać tę skostniałą w konwencji postać. Niestety odniesienia do czarnej magii są powierzchowne i bełkotliwe, w konsekwencji jedynie irytując i pogrążając jeszcze bardziej tę zupełnie nieciekawa postać. „Słaby” morderca pociąga za sobą rozczarowujące sceny uśmiercania ofiar, które to sceny w slasherze są największą atrakcją, a przynajmniej takie powinny być. Efekty gore nie są zbyt liczne, na dodatek wypadają sztucznie, kompromitując tak pożądane dla wzmocnienie efektu wrażenie realizmu. Właściwie tylko ujęcie, w którym popchnięty bohater wpada na ścianę z wystającym kolcem tak nieszczęśliwie, że kolec przechodzi przez głowę ofiary dokładnie na wysokości jego oka. Brak przekonująco ukazanych scen morderstw nie jest jednak najgorszym grzechem twórców „Bride Waterfall”. Jeszcze gorszy jest kompletny brak emocji. Brak emocji jest natomiast rezultatem papierowych, nieinteresujących bohaterów, których los obchodzi nas tyle co zeszłoroczny śnieg a także rezultatem obrażającego inteligencje widza ich zachowania. Młodzież biega bez składu i ładu po lesie, ucieka w miejsca, gdzie szansa na ich złapanie jest jeszcze większa, na dodatek środki łączności – co za niespodzianka! – odmawiają posłuszeństwa. Chyba tylko najzagorzalsi fani slasherów będą w stanie przełknąć tę porcję nonsensu i wtórności.

Czy są jeszcze jakieś plusy? Rizal Mantovani, twórca bardzo dobrej trylogii o kuntilanaku (o której pisałem już na Horror Online) jest niebywale sprawnym reżyserem, ładnie filmuje i ma talent do efektownych ujęć. Niestety nawet najlepiej zrealizowany obraz trzeba wypełnić treścią, która na czas jego trwania przykułaby uwagę widza. Nie tym razem.

Screeny

HO, BRIDE WATERFALL a.k.a Air Terjun Pengantin HO, BRIDE WATERFALL a.k.a Air Terjun Pengantin HO, BRIDE WATERFALL a.k.a Air Terjun Pengantin HO, BRIDE WATERFALL a.k.a Air Terjun Pengantin HO, BRIDE WATERFALL a.k.a Air Terjun Pengantin HO, BRIDE WATERFALL a.k.a Air Terjun Pengantin

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ efektownie zrealizowany
+ sceneria
+ atrakcyjne aktorki

Minusy:

- wszystko to już było i to w znacznie lepszym wydaniu
- zero emocji
- niedorzeczności w zachowaniu bohaterów
- słabe efekty gore
- niezbyt ładna final girl

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -