Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WARD, THE

WARD, THE

Oddział

ocena:3
Rok prod.:2010
Reżyser:John Carpenter
Kraj prod.:USA
Obsada:Amber Heard, Mika Boorem, Lyndsy Fonseca, Danielle Panabaker, Jared Harris
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:5.33
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Wstęp, podobnie jak cała recenzja, będzie bardzo krótki. Tak naprawdę bowiem nie ma o czym pisać, zaś całą notę wartościującą najnowszy film mistrza (?) Carpentera sprowadzić można do stwierdzenia, iż „The Ward” to porażka na całej linii.

Kristen trafia na zamknięty oddział szpitala psychiatrycznego. Nie wie, kim jest, co zrobiła, ani tego, co jej dolega. Zarówno personel jak i zajmujący się jej przypadkiem dr Stringer nie spieszą się z odpowiedziami na pytania bohaterki. Podobnie czynią jej cztery towarzyszki w niedoli, tak jak Kristen z niewiadomego powodu zamknięte w „psychiatryku”. Wszystkie czegoś bardzo wyraźnie się boją. Z czasem dziewczyna dowiaduje się, iż w szpitalu zaczaił się duch, który zabija pensjonariuszki jedna po drugiej.

W „The Ward” Carpenter postanowił nas przestraszyć używając do tego najbardziej wyświechtanych chwytów, po jakie twórca horroru może sięgnąć. Piękne niczym z magazynu dla nastolatek, wymuskane i zadbane bohaterki reżyser zamknął w domu wariatów. Komu jak komu, ale „psychicznym” się nie dowierza, nic więc dziwnego, iż personel słysząc z ust dziewczyn o duchach, traktuje to jak rojenia... wariatów. Twórca kultowego „Halloween” akcję swojego najnowszego filmu osadził w latach 60., a więc w czasach, kiedy niektóre sposoby leczenia dzisiaj nazwano by nieludzkimi. Nic więc dziwnego, iż w „The Ward” mamy do czynienia i z eksperymentalnymi terapiami, i z „klasycznymi” (na pewno w horrorach) elektrowstrząsami. Jakby tego było mało, Carpenter postanowił całą rozgrywającą się w szpitalu historię „opakować” w nader „oryginalny” klimat z burzą i piorunami w rolach głównych.

Zamknięcie, szpital psychiatryczny, pacjent, który wśród innych pensjonariuszy sieje ferment, wreszcie chęć wyrwania się z ogłupiającego miejsca – brzmi jak gazetowe streszczenie „Lotu nad kukułczym gniazdem”, nieprawdaż? W pewnym sensie tych kilka fraz jest odzwierciedleniem także tego, co dzieje się w „The Ward”. Nie trzeba być jednak geniuszem, by domyśleć się, iż u Carpentera pod powłoką składających się na fabułę wydarzeń nie kryje się żadna treść. Co gorsza, opisywany przeze mnie film pozbawiony jest także szlifu charakterystycznego dla rzemieślnika „robiącego” w kinie gatunków. „The Ward” ogląda się jak toporną produkcję telewizyjną pospiesznie nakręcą dla najmniej wymagającego widza. Aż trudno uwierzyć, iż monotonną bieganinę po pustych korytarzach „wariatkowa” nakręcił gość, w którego dorobku artystycznym znajdują się takie filmy jak „Escape from New York”, „The Thing” czy „Assault on Precinct 13”. Nawet końcowy „twist” mający wkręcić widza w fotel nie ratuje filmu. Co gorsza, on go nawet pogrąża, ponieważ podobne rozwiązania fabularne już kilkakrotnie widzieliśmy na ekranach kin (by nie psuć zabawy potencjalnym odbiorcom, tychże tytułów tu nie wymienię).

Z „The Ward” Carpentera sprawa ma się tak samo jak z „Survival of the Dead” George’a A. Romero – oba filmy pokazują, iż współczesnemu widzowi dawni mistrzowie nie mają już do powiedzenia. Teraz obaj odcinają kupony od kilku świetnych filmów, które zrobili przed laty.

Screeny

HO, WARD, THE HO, WARD, THE HO, WARD, THE HO, WARD, THE HO, WARD, THE HO, WARD, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niektórym spodoba się na pewno Amber Heard

Minusy:

- ocierająca się o banał historia
- realizacyjne chwyty rodem z najbardziej wyświechtanych filmów grozy
- momentami strasznie wieje nudą

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -