Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru

HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru

Burdel z piekła rodem

ocena:5
Rok prod.:2010
Reżyser:Jun Tsugita
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Saori Hara, Asami, Mint Suzuki, Yuya Ishikawa, Toushi Yanagi, Wani Kansai, Akira Murota, Demo Tanaka
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Świat to cholernie niebezpieczne miejsce. Nie trzeba wspinać się na K2 czy wyjeżdżać do amazońskiej dżungli albo do Afganistanu, aby stracić życie. Nawet przechodząc na zielonym świetle przez ulicę albo czekając na przystanku na autobus nie możemy czuć się bezpieczni. Bezpiecznie nie jest nawet we własnym domu: kuchenka gazowa może wybuchnąć, mieszkanie zapalić od niedopałka papierosa, włączona suszarka może wpaść nam do wanny, w której akurat bierzemy kąpiel. To okropne! Ale nigdzie nie jesteśmy bezpieczni! A już na pewno nie w japońskich salonach masażu (czyli po prostu burdelach). Można w nich stracić nie tylko życie, ale, o mój Boże!, nawet przyrodzenie! O czym przekonuje nas erotyczny horror gore ”Horny House of Horror” w reżyserii Juna Tsugity.

Trzej przyjaciele z boiska (baseballowego): Nakatsu, Toshida i Uno po przegranym meczu czują się sfrustrowani porażką. Na szczęście w drodze do domu natrafiają na neon, informujący o nowo otwartym salonie masażu, który zachęca potencjalnych klientów wyjątkowo atrakcyjnym cenami. Na frustrację nie robi nic tak dobrze jak relaksujący masaż (+ kilka innych specjalnych atrakcji) – nic dziwnego, że Toshida i Uno zamierzają skorzystać z okazji. Nakatsu się opiera – jest zakochany w swej narzeczonej i nie ma zamiaru zdradzać jej z prostytutkami ( panie zatrudnione są w istocie prostytutkami). Ponieważ czuje się winny poniesionej na boisku porażki daje się namówić napalonym kolegom. Lokal ma do zaoferowanie usługi trzech pań – akurat po jednej dla każdego. Najbardziej spragniony cielesnych usług wybiera sobie najbardziej doświadczoną Nonoko przebraną za uczennicę. Toshida woli delikatną Kaori w stroju gejszy, zaś Nakatsu pozostaje nowo przyjęta do pracy w salonie masażu, Nagisa. Panowie nie mają pojęcia, że znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, ponieważ żaden z klientów nigdy nie opuścił tego przybytku rozkoszy żywy.

„Horny House of Horror” w reżyserii debiutanta, Juna Tsugity, scenarzysty „Mutant Girls Squad” to zwulgaryzowana esencja japońskiej “nowej fali gore”. Co bowiem oferują japońskie splattery spod znaku „The Machine Girl” i „Tokyo Gore Police”? Masę, krwawych, makabryczno-groteskowych efektów gore oraz seks. Jest to jednak esencja „nowej fali” zwulgaryzowana w tym sensie, że pozbawiona charakterystycznej dla tego nurtu postmodernistycznej kpiny oraz elementów kina akcji. Nie ma jednak wątpliwości, że swe powodzenie, zwłaszcza u zachodniej publiczności filmy Noburo Iguchiego i Yoshihiro Nishimury zawdzięczają właśnie tej wybuchowej mieszance seksu i widowiskowego gore, a nie satyrze na japońską pop kulturę (czytelną raczej tylko dla znawców tematu) czy też kinu akcji. Skoro zatem to erotyka oraz makabra jest największym magnesem przyciągającym widzów na świecie, to dlaczego nie zrobić filmu, który będzie miał do zaproponowania tego rodzaju atrakcje? I tak pewnie wyglądała geneza „Horny House of Horror”.

Bo rzeczywiście atrakcją jest znacznie większa niż w innych splatterach dawka erotyki. Już sama intryga obraca się przecież wokół „tych spraw”. Całkiem więc logiczne, że do filmu zatrudniono byłe (lub wciąż aktywne) aktorki porno, a wśród nich Asami – weterankę japońskich splatterów, która od czasu „The Machine Girl” pojawia się niemal w każdym filmie z tego nurtu. Gwiazdą „Horny House of Horror” jest jednak Saori Hara, której zachwycające wdzięki miłośnicy erotyki mogą podziwiać w przeboju ubiegłego roku hongkońskich kin – „Sex & Zen: Extreme Ecstasy 3D”. Nie pisałbym jednak o tym filmie na portalu poświeconym grozie, gdyby erotyka nie została przyprawiona dawką gore. Za filmowa makabrę odpowiadał sam mistrz, Yoshihiro Nishimura, toteż nie brak w filmie znaku firmowego Japończyka – „deszczu” krwi oraz efektownych fontann tej ustrojowego płynu tryskającego z przeciętych aort oraz przede wszystkim – penisów. Mamy również scenę wyciągania jelita z dziury w brzuchu oraz wypadania gałek ocznych. Miłośnicy krwawej makabry powinni być zadowoleni. Powinni. Ale raczej nie będą.

Film Tsugity obiecuje wiele, zwłaszcza widzom spragnionym ekranowego świntuszenia oraz fruwających w powietrzu wnętrzności. Niestety, żadna z tych obietnic nie zostaje spełniona. Erotyka jest dziwnie nieerotyczna, „momenty” pozbawione wyrazu i pikanterii, aktorki mało atrakcyjne (nawet Saori Hara, która tak imponująco prezentowała się w „Sex & Zen” wypada wyjątkowo nieapetycznie) – słowem absolutnie nie ma się czym podniecać! Podniecać nie mają się czym także fani japońskiego gore: skóra jest nieprzyzwoicie sztuczna, krew jasnoczerwona, inscenizacja makabrycznych efektów zdumiewająco pozbawiona inwencji. Można odnieść wrażenie, że Nishimura, który odpowiadał za krwawe efekty przygotował je w pospiechu, „na odwal” w przerwach między kręceniem swego własnego projektu, apokaliptycznego ‘Helldriver`a”. Jedynym groteskowym pomysłem wartym uwagi jest zębata proteza waginy, która Saori Hara zakłada na swe namiętne usta, by w ten sposób uzbrojona nieźle pokąsać.

Tylko z recenzenckiego obowiązku dodam, że poza wspomnianymi atrakcjami – erotyką i gore, film ten nie ma wiele do zaoferowania. Pretekstowa fabuła w swym skomplikowaniu nie dorównuje konstrukcji cepu, bohaterowie to papierowe wycinanki, a realizacja przypomina teatr telewizji. W tej sytuacji najciekawsze wydaje mi się spojrzenie na obraz Tsugity jak na antyreklamę japońskich salonów masażu oraz jako na kolejny film z długiej listy obrazów, wyrażających męskie fobie przed nieokiełznaną kobiecą seksualnością (motyw vaginy denaty, kastracji). Mimo to recenzent „Fangorii” ocenił film na „trzy i pół (na cztery czaszki)”. Bo miłośnicy filmowego trashu i kina bardzo niskobudżetowego nie powinni czuć się zawiedzeni – otrzymają dokładnie to, czego się spodziewają i ani mniej ani więcej ponad to. Dlatego ja oceniam „Horny House of Horror” na „pięć czaszek”.

Screeny

HO, HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru HO, HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru HO, HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru HO, HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru HO, HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru HO, HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru HO, HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru HO, HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru HO, HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru HO, HORNY HOUSE OF HORROR a.k.a Fasshon heru

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ erotyczny komediowy horror gore
+ jest erotyka i jest gore
+ film dla miłośników trashu i kina bardzo niskobudżetowego
+ kolejny film, który straszy kobieca seksualnością

Minusy:

- rozczarowujący
- nieerotyczna erotyka
- sztuczne gore
- nawet Saori Hara wypada nieatrakcyjnie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -