Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PROWL

PROWL

Prowl

ocena:3
Rok prod.:2011
Reżyser:Patrik Syversen
Kraj prod.:USA
Obsada:Courtney Hope, Ruta Gedmintas, Joshua Bowman, Bruce Payne
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:4
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Miłośnikom horroru nazwisko Patrika Syversena nie powinno być obce. Spod ręki Norwega w 2008 roku wyszedł film „Manhunt – Polowanie”, będący emocjonującym i krwawym hołdem złożonym filmom grozy, którym początek dała kultowa „Teksańska masakra piłą mechaniczną” Tobe’a Hoopera. Następny swój film, „Prowl”, Syversen nakręcił już w Stanach Zjednoczonych. I, niestety, jest to jeden z najbardziej beznadziejnych horrorów, jakie ostatnimi czasy oglądałem. Dlatego już na początku ostrzegam – trzymajcie się od niego z daleka!

Amber pragnie wyrwać się z rodzinnego miasta, w którym oprócz pracy nic więcej jej nie trzyma. W ramach pożegnalnej podróżny wraz z nią do Chicago jedzie pięcioro przyjaciół. Gdzieś na trasie wycieczkowiczom psuje się samochód. Niedługo później przyjaciółka Amber namawia kierowcę ciężarówki, by ten „na pace” przewiózł ich do "Wietrznego miasta". Facet zgadza się. Rzecz w tym, iż bohaterowie nigdy nie dojeżdżają do Chicago. Ich podróż kończy się w kompleksie gigantycznej, dawno opuszczonej rzeźni. Brutalna śmierć jednego z członków eskapady szybko uświadamia reszcie, iż budynki wcale nie są niezamieszkałe.

W całym filmie tylko jeden jego fragment budzi zainteresowanie – moment, w którym bohaterowie, wiedząc, iż wpadli w pułapkę, wychodzą z naczepy ciężarówki i rozglądają się po zrujnowanej hali produkcyjnej. Ani my, ani oni nie wiedzą, co za chwilę ich czeka. Przez moment, ale bardzo krótki, w „Prowl” mamy do czynienia z prawdziwym horrorem. Później jednak, kiedy dowiadujemy się, z kim bohaterowie będą mieli do czynienia, jedna monstrualna bzdura zaczyna gonić następną.

Emocjonujący horror wcale nie musi być nakręcony według jakiegoś nie wiadomo jak mądrego scenariusza. Patrik Syversen udowodnił to chociażby we wspominanym wyżej „Manhunt”. Norweg akcję swojego debiutu umieścił w lesie czyniąc z niego, miejsca urzekającego swą urodą, arenę niezwykle krwawego pojedynku między grupą młodzieży a trzema miejscowymi myśliwymi. Za pomocą kilku gadżetów wykreował oldschoolowy klimat lat 70., a dzięki znanym, ale umiejętnie wykorzystanym chwytom montażowym, zdynamizował całą opowieść tworząc z niej kawał naprawdę niezłego survival-horroru.

W „Prowl” tak naprawdę nie udało się nic. Już od początku film wydaje się być tworem nakręconym niechlujnie i w pośpiechu. Jakość kreacji aktorskich woła o pomstę do nieba, zaś dialogów, idiotycznych i czasami „wziętych z kosmosu” nie da się słuchać. Jasnym jest, iż w tego typu filmach nastoletnia dziatwa służy przede wszystkim jako padlina, na której najróżniejsze monstra wyładowują swą krwiożerczą „chcicę”. Niemniej jednak w wielu horrorach ich twórcom udaje się nadać swych bohaterom choćby szczątkową osobowość, przez co ich mniej lub bardziej spektakularna śmierć wpływa na emocje widzów. W „Manhunt” norweski reżyser doskonale wykorzystał naturalne plenery (skandynawskie lasy) w charakterze wieloznacznej ilustracji stanowiącej tło do brutalnych mordów dokonywanych na bohaterach filmu. W „Prowl” puste, pozornie opuszczone i zaniedbane hale produkcyjne takiego wrażenia nie robią. Nie tylko dlatego, że akcja najczęściej dzieje się w ciemności, lecz przede wszystkim z braku pomysłu twórcy na wykorzystanie specyficznych lokacji do kreowania atmosfery nieustannego zagrożenia.

Jednak największym grzechem produkcji Norwega jest bijący z ekranu brak poszanowania dla inteligencji widzów. Syversen zapewne mając świadomość, iż kręci gniota postanowił zaszokować odbiorcę atakując jego uszy paskudnymi wrzaskami, zaś oczy co i rusz traktując roztrzęsionymi i właściwie nieczytelnymi ujęciami. Nie mam nic przeciwko kręceniu „z ręki”, konwencja mocumentary wykorzystująca nader często ten zabieg w moim przekonaniu jest wręcz stworzona do horroru. Niemniej jednak stosowanie takiego rodzaju ujęć powinno mieć swoje uzasadnienie. W „Prowl” nie ma to najmniejszego sensu.

Zresztą moim zdaniem cały film Patrika Syversena jest bez sensu. Dlatego jeszcze raz przestrzegam przed jego „konsumpcją”.

Screeny

HO, PROWL HO, PROWL HO, PROWL HO, PROWL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden lub dwa w miarę intrygujące fragmenty

Minusy:

- film bez sensu
- od początku wygląda na amatorski
- wszystko co dotyczy warsztatu aktorskiego
- wszystko co dotyczy warsztatu scenopisarskiego
- beznadziejne zdjęcia
- itd.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -