Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GUARD FROM THE UNDERGROUND, THE a.k.a. Jigoku no keibîn

GUARD FROM THE UNDERGROUND, THE a.k.a. Jigoku no keibîn

Strażnik z piekła rodem

ocena:6
Rok prod.:1992
Reżyser:Kiyoshi Kurosawa
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Makiko Kuno, Kanta Ogata, Yutaka Matsushige, Ren Osugi, Yoshiko Yura, Hatsunori Hasegawa, Taro Suwa
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kiyoshi Kurosawa i slasher? To się wydaje niemożliwe! A jednak w czasach, gdy nazwisko twórcy „Cure” i „Pulse” kojarzyło się jedynie z innym, znacznie słynniejszym Kurosawą, młody reżyser istotnie popełnił ….slasher. I zaraz dodajmy „japoński” i „swój”. „The Guard from The Underground” jest bowiem jednym z pierwszych filmów Kiyoshi Kurosawy, który stanowi przykład specyficznego podejścia reżysera do filmowych gatunków i konwencji. W tym wczesnym filmie ostatecznie tradycja amerykańskiego slashera bierze gorę, niemniej pojawia się wiele elementów obcych schematom wypracowanym przez takie klasyki subgatunku jak „Halloween” czy „Piątek 13”.

Akiko Narushima jest młoda, ładną dziewczyną, która rozpoczyna pracę w korporacji Akebono Company. Zostaje przydzielona do nowo powstałego działu Departament 12 (być może dlatego wielu pracowników firmy nie wie o jego istnieniu), zajmującego się handlem obrazami. Atmosfera nie jest najlepsza, co jest w głównej mierze rezultatem szefa-tyrana, Kurume. Na dodatek okazuje się erotomanem, bowiem już pierwszego dnia zachowuje się wobec Akiko w sposób nie dwuznaczny. Przełożony Kurume, Mr. Hyodo okazuje się z kolei ignorantem, egoistą i osobą pełną pogardy dla swych podwładnych. Pozostali współpracownicy Akiko: przyjacielski Nonomura, obojętny Yoshioka i jedyna w tym gronie kobieta – Takada, choć wydają się życzliwi, nie budzą zaufania. Wkrótce jednak wzajemne relacje między pracownikami zejdą na drugi plan, bowiem w podziemiu budynku, gdzie swoje pomieszczenia ma ochrona pojawia się… morderca. Nie ukrywa swej tożsamości. Jest nim były zawodnik sumo, Fujinomaru, o którym zrobiło się głośno, gdy w okrutny sposób zamordował swego kolegę i jego kochankę. Sąd orzekł jego niepoczytalność i wypuścił z więzienia. Fujinomoru znalazł sobie pracę jako ochroniarz w budynku Akebono Company. Mężczyzna nie zarzucił jednak swych morderczych skłonności. O czym przekona się wkrótce Akiko oraz pozostali obecni w firmie pracownicy.

W wielu wywiadach Kurosawa otwarcie przyznawał się do swojej fascynacji amerykańskim kinem gatunkowy, zwłaszcza horrorem. Przystępując do realizacji „The Guard from The Underground” był w sytuacji komfortowej, ponieważ nie był ograniczony ani przez producencki kaganiec oraz przez budżet. Kurosawa wyreżyserował „The Guard from The Underworld” zatem tak tak jak chciał. Po amerykańsku. I na pierwszy rzut oka tak to właśnie wygląda. Obraz posiada bowiem wszystkie konstytutywne cechy slashera. Mamy zatem zamkniętą przestrzeń (budynek firmy), grupę osób, która ulega stopniowej brutalnej eliminacji (pracownicy firmy), mamy bezwzględnego mordercę, którego jedynym celem jest wymordowanie jak największej liczby osób, nie brakuje również tzw. „final girl’, czyli bohaterki, która ocaleje i doprowadzi do zguby zabójcy (u Kurosawy jest nią Akiko). Reżyser jest wierny tradycji nawet w takich szczegółach jak „seksualna czystość” final girl (Akiko odrzuca wszelkie awanse ze strony mężczyzn) oraz efektowna brutalność scen uśmiercania ofiar. A jednak tego rodzaj film mógł nakręcić tylko Kurosawa, choć elementów jego charakterystycznego stylu, jest jeszcze stosunkowo niewiele.

W slasherach morderca jest najczęściej potworem – postacią, która staje się uosobieniem ślepej, niepowstrzymanej siły zła, której jedynym celem jest nieść śmierć i zniszczenie. Dlatego w amerykańskich filmach slasherowi zabójcy noszą odczłowieczające ich maski, budzą przerażenie swą nienaturalnie potężną budową ciała, bezwzględnością, której mogły im pozazdrościć Terminator oraz przebiegłością godną największych seryjnych zabójców (nie myliłbym bym jej jednak z inteligencją). Fujinomaru pozornie odpowiada powyższemu wizerunkowi. Choć jest byłym zawodnikiem sumo nie jest zwalistym grubasem, ale dwumetrowym mężczyzną o posturze Arnolda Schwarzeneggera. Zarówno jego małomówność jak tez charakterystyczny element ubioru: długi płaszcza odsyła z kolei – jak najsłuszniej – do postaci Michaela Myersa z „Halloween”. Choć Fujinomaru nie nosi maski jego nieruchoma, pozbawiona emocji twarz przypomina właśnie maskę. Mimo tych pozorów wpisywania się w schemat slasherowego mordercy zabójca z „The Guard from The Underworld” jest daleki od typowości.

Kurosawa nadaje tej postaci cały zestaw ludzkich cech, ewentualnie powołuje okoliczności te cechy wydobywające. Fujinomaru – jak możemy się domyślić zamordował kolegę i swoją kochankę z zazdrości. Czyn był okrutny, ale zazdrość to ludzkie uczucie. Interesujący charakter ma też relacja miedzy mężczyzną a Mamiyą. Dwie pierwsze ofiary Fujinomaru zabija „dla” starszego mężczyzny, ponieważ jest on osobnikiem spragnionym akceptacji a jedyny sposób, w jaki potrafi ją zdobyć, to przypodobać się używając przemocy. W finale po raz wtóry zaskakuje „ludzką” stroną swej osoby. Okazuje się być świadomy wyrządzonego przez siebie zła, desperatem, który nie potrafi się uporać z „wiatrem rozpaczy przewiewającym jego ciało”, a w końcu samotnym wyalienowanym osobnikiem. Znamienna dla jego ludzkiego charakteru jest też ostania scena ukazująca Fujinomaru (której z oczywistych względów nie zdradzę).

Ale w „The Guard from The Underworld” nie tylko postać mordercy świadczy, że reżyser wychodzi poza zwykłą konwencję slashera. W jakim filmie tego rodzaju bowiem znajdziemy zarówno krytykę stosunków panujących w wielkich korporacjach, opowieść o dyskryminacji kobiet w miejscu pracy, historię wyalienowanych osobników (co ciekawe są nimi, choć z różnych powodów i Akiko i Fujinomaru) i wreszcie metaforę hierarchicznego społeczeństwa japońskiego?

Co więcej także na poziomie formy obraz Kurosawy nie jest zwyczajnym naśladownictwem amerykańskich slasherów. Niestety szukając własnego stylu reżyser błądzi jeszcze w tym filmie. Wątpliwości budzić może obfity humor obecny w „The Guard from The Underworld”, sprawiający, że zwłaszcza w pierwszej części obraz ten przypomina raczej satyrę na korporacyjny styl życia niż film grozy. Jest także wiele dłużyzn i scen przegadanych i zwyczajnie zbędnych. Ale na dwa momenty warto zwrócić uwagę, bowiem znamionują one przebłyski artystycznego geniuszu. Chodzi o długą scenę, gdy Akiko przesiaduje uwięziona w bibliotece, czekając na pomoc zewnętrz oraz na krótkie ujęciu (dlatego łatwe do pominięcia), gdy nagle obok siedzącej po godzinach w biurze Akiko przewraca się butelka. Bez niczyjej pomocy. W późniejszych filmach tego rodzaju elementów irracjonalnych, które niespodziewanie przebijają się do rzeczywistości, zakłócających jej swojskość i sygnalizujących jej inny wymiar, będzie znacznie więcej.

„The Guard from The Underworld”, mam wrażenie, pozostawi widzów nieobeznanych z wczesnymi filmami Kurosawy, jak też fanów slasherów z uczuciem konsternacji. Jest to bowiem film, który mimo ambicji reżysera, pozostaje obrazem w pół drogi. W pół drogi do trzymającego w napięciu rasowego slashera oraz w pół drogi do filmu artystycznego. Na szczęście w następnych filmach Kurosawa będzie wiedział już czego chce i będzie potrafił osiągnąć zamierzony cel w sposób mistrzowski.

Screeny

HO, GUARD FROM THE UNDERGROUND, THE a.k.a. Jigoku no keibîn HO, GUARD FROM THE UNDERGROUND, THE a.k.a. Jigoku no keibîn HO, GUARD FROM THE UNDERGROUND, THE a.k.a. Jigoku no keibîn HO, GUARD FROM THE UNDERGROUND, THE a.k.a. Jigoku no keibîn

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+Kiyoshi Kurosawa i slasher? a czemu nie!
+ miejsce akcji
+ postać mordercy
+ pomysłowość w uśmiercaniu ofiar
+ pojawia się kilka charakterystycznych dla stylu Kurosawy elementów
+ sporo ciekawych przemyśleń zupełnie nietypowych dla slashera

Minusy:

- niestety bywają dłużyzny
- wiele scen przegadanych a nawet zbędnych
- momentami to bardziej satyra na korporacyjne stosunki niż film grozy
- powolne tempo nawet jak na Kurosawę

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -