Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PACK, THE a.k.a La Meute

PACK, THE a.k.a La Meute

Sfora

ocena:6
Rok prod.:2010
Reżyser:Franck Richard
Kraj prod.:Francja
Obsada:Yolande Moreau, Émilie Dequenne, Benjamin Biolay, Philippe Nahon
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:4.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Groza francuska od kilku dobrych lat przeżywa renesans. Wiele produkcji z tego kraju podbija serca żądnych wrażeń horroromaniaków na całym świecie. Przy czym popularność zyskują przede wszystkim produkcje niezmiernie brutalne, takie jak „Inside”, „Martyrs”, czy „The Horde”. Filmy utrzymane w różnych konwencjach, które łączy jedynie epatowanie widza dużą ilością krwi i okrucieństwa. Właśnie takie podejście staje się znakiem rozpoznawczym grozy francuskiej. Na szczęście istnieją jeszcze inne obrazy, po które warto sięgnąć. Jednym z nich jest recenzowana „Sfora”, debiut reżyserski Francka Richarda. Twórca postawił sobie zadanie bardzo ambitne, nakręcenia horroru przepełnionego efektownymi scenami.

Młoda dziewczyna, Charlotte, samotnie przemierza Francję. Przy bocznej drodze zabiera autostopowicza, Maxa. Razem udają się do oddalonego od głównych dróg zajazdu. W barze zaczepia ich gang motocyklistów, którego lider chce zgwałcić najpierw dziewczynę, po namyśle mężczyznę. Podróżników z opresji wyswobadza barmanka, która uzbrojona w dubeltówkę, przepędza intruzów. Max udaje się do ubikacji, w której tajemniczo znika. Charlotte nie udaje się odnaleźć nowo poznanego kompana. Opuszcza lokal, wraca jednak w nocy, starając się odnaleźć Maxa. Włamuje się do zamkniętego baru, w ubikacji odnajduje tajemnicze przejście.


Przyznam, że ocena tego horroru to dla mnie drobny problem. Powód jest prosty – to hołd dla kina pokroju „Teksańska masakra piłą łańcuchową” (warto zwrócić uwagę na elementy dekoracji zajazdu), czyli podróżnicy natykający się rodzinę z piekła rodem. Nic nowego. „Sfora” nie jest obrazem długim, a twórcy postanowili do równania dodać jeszcze gang motocyklistów. Taki schemat raczej nie zachęca do obejrzenia filmu. Tym bardziej że fabuła to bardzo prosta historia. Choć przecież ciągle powstają obrazy o podobnym profilu, nawet we Francji, i zyskują sporą widownie, jak choćby „Frontier(s)” Xaviera Gensa. Za ich sukcesem zawsze stoją innowacje i pomysłowość scenarzystów (sposób uśmiercenia, torturowania, fabularne „wygibasy”, etc.). Tak też postanowił uczynić debiutujący reżyser. Skoro nie silił się na obraz o rozbudowanej fabule, pełny nagłych zwrotów sytuacji, to musiał uczynić to w inny sposób. Sztandarowe produkcje grozy, o których wspominałem we wstępnie, wspomagają się krwią, scenami gore, maksymalną brutalnością. Na szczęście „Sfora” nie poszła tą drogą. Franck Richard postawił na eklektyzm stylistyczny, którego najważniejszym elementem (dodatkiem do schematu) są zombie. Niestety ciekawy koncept częściowo zmarnował. Żywe trupy wyglądają raczej jak „obcy”, których naturalne środowisko występowania jest dokładnie takie samo jak dżdżownic. Ich wygląd również nie wzbudza zachwytu.

Scenariusz obfituje również w liczne nieścisłości. Wspaniała wiejska lokacja, odosobniona osada ludzka, czyli miejsce, w którym każdy zna każdego. Jednak jeden z głównych bohaterów, Chinaski, niewiele wie o okolicznych mieszkańców, ich sekretach, a przecież jest on także emerytowanym policjantem – powinien mieć znakomite rozeznanie. Błędy fabularne nie powinny jednak irytować, bo Franck Richard w zasadzie nie starał się skonstruować solidnej fabuły, postawił na efektowność scen. I to jest właśnie największy atut „Sfory”. Lokacja jest nie tylko znakomicie dobrana do charakteru obrazu – posępnego i mrocznego, ale także świetnie nakręcona. Świat zaproponowany w horrorze to powolny rozkład społeczny. Właściwie w obrazie nie zobaczymy żadnego nowoczesnego gadżetu, nowo wyprodukowanego przedmiotu. Do takiego obrazka nie jest potrzebna perfekcyjna fabuła. Całość doprawiono efektownymi scenami, często groteskowymi, jak karmienie żywych trupów, różnego typu przyrządy „podłączane” pod ofiary. Świetnie w to wszystko wpisuje się także muzyka i dialogi właściwie nie wypełnione żadną specjalną treścią.

Mimo niewielkiej ilości wydarzeń i ogranej fabule „Sfory” los głównych bohaterów intryguje. Powodem są atrakcyjne wizualnie sceny, a także świetnie dobrana i doświadczona obsada. Wystarczy wspomnieć Emilie Dequenne (Charlotte), która już na początku kariery zagrała dużą rolę w „Braterstwie wilków”. Postacie kreowane przez ekipę aktorską są po prostu ciekawe, zagrane w taki sposób, że łatwo skupiają na sobie uwagę widza, a także skuteczne zainteresowanie dalszymi losami głównych bohaterów.

Początkujący twórcy często starają się nadać swojemu filmowi jakieś szczególne znaczenie, głęboka treść, przesłanie, o którym widz szybko nie zapomni. Franck Richard na szczęście nie miał takiego zamiaru. Oczywiście świat w jego filmie jest nihilistyczny, ponury, ale to raczej koncept artystyczny, a nie przekaz, że świat chyli się ku upadkowi. Oczywiście można taki wniosek wyciągnąć. Nawet podczas seansu przez chwilę dałem się zwieść takiej wizji. Richard nie zdecydował jaki obraz tak naprawdę chce nakręcić, może poza wspomnianym wcześniej hołdem dla „Teksańskiej masakry piłą łańcuchową”. Dlatego powstała wieloskładnikowa mikstura – dodać zombie, wampiry już na szczęście nie. A może troszkę kina post apokaliptycznego. Właśnie takie wrażenie odniosłem trakcie seansu, że „Sfora” to apokalipsa, nie ważne co było jej przyczyną, bez apokalipsy. Świat dzisiejszy istnieje, choć nie jest idealny, to nie szkodzi. Najwyżej odrobinę się zmieni w kierunku raczej przez nas niepożądanym.

„Sfora” to bardzo obiecujący debiut Francka Richarda. Choć reżyser nie zawsze wybierał idealne rozwiązanie scen, mimo to zazwyczaj posiadały dobrze zbudowane napięcie. Z jednej strony to obraz o ogranej fabule, ale z drugiej o wielkim potencjale. „Sfora” nie jest mocno nasycona scenami gore, ale za to te zostały dobrze zaprojektowane. Nie jest to obraz obowiązkowy dla fanów grozy, jednak warty obejrzenia, również dlatego, że wróży jego reżyserowi udaną karierę.

Screeny

HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute HO, PACK, THE a.k.a La Meute

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ gra aktorska
+ oprawa wizualna
+ „zabawa” konwencjami
+ dialogi
+ efekty specjalne
+ lokacja

Minusy:

- scenariusz
- banalna, ograna fabuła
- zombie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -