Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:UNINHABITED

UNINHABITED

Uninhabited

ocena:6
Rok prod.:2010
Reżyser:Bill Bennett
Kraj prod.:Australia
Obsada:Geraldine Hakewill, Billy Milionis, Henry James, Tasia Zalar, Bob Baines, Terry Siourounis
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:3.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Horrory z Azji i Francji, po spektakularnym wdarciu się do ogólnej świadomości widzów, ustępują powoli pola dziełom pochodzącym z innych krajów, które mają w ofercie to, co kino grozy z Europy i Azji (Amerykę pomijam celowo) utraciło już dawno: świeżość i lekkość. Tym razem warto skoncentrować swoją uwagę na kinie australijskim, które jest z pewnością nieobce fanom gatunku, a ma do zaprezentowania wiele bardzo przyzwoitych filmów. Nie znajdziemy w nich może wielkiego wyrafinowania fabularnego czy szokujących pomysłów, ale dostaniemy za to inny świat, który jawi się przeciętnemu Europejczykowi jako zupełnie obcy. Tym samym zwykła historia o duchach może zdobyć nasze uznanie dzikością lub oryginalnością miejsca, w którym się rozgrywa. Do tego dochodzi ta specyficzna, wyspiarska mentalność Australijczyków, którzy wydają się czasem ludźmi żyjącymi na zupełnie innej planecie, pochłoniętymi zupełnie innymi sprawami, niż my. Już choćby to czyni australijskie kino grozy wyjątkowym. Zobaczymy, na jak długo to wystarczy...

Film Bennetta opowiada trywialną wręcz historyjkę, chociaż jest ona, wedle autorów, oparta na autentycznych wydarzeniach. Oto para młodych ludzi, Harry i Beth, postanawia zafundować sobie nietypowe wakacje i posiedzieć przez 10 dni na zupełnie bezludnej wyspie w pobliżu Wielkiej Rafy Koralowej. Chociaż z rozmowy między bohaterami wynika pośrednio, że Beth jest kimś w rodzaju badacza życia na rafie koralowej, to ich celem jest przede wszystkim spędzenie czasu w oddaleniu od cywilizacji. Plan jest prosty: nurkowanie, lenistwo i cieszenie się sobą samymi. Wyspa, którą oboje wybrali na wypad wakacyjny jest iście rajskie. To nieduża łacha jasnego piasku porośnięta gęstym lasem, otoczona zewsząd kryształowoniebieską wodą, którą tak dobrze znamy ze zdjęć i programów przyrodniczych. Idylla młodych zostaje jednak zakłócona, gdy zaczynają oni odnajdywać ślady obecności na wyspie kogoś jeszcze. Początkowo są to tylko ślady stóp, potem zaczynają ginąć rzeczy, a z czasem staje się oczywiste, że są obserwowani. Wielokrotne przeszukania wyspy nie przynoszą żadnego rezultatu, aż nagle pośrodku lasu znajdują opuszczoną chatkę. Oględziny i znaleziony tam pamiętnik sugerują, że należała do pewnej dziewczyny (Coral), którą spotkał dramatyczny los: została zatruta jadem szkaradnicy, na którą nadepnęła w przybrzeżnej wodzie, a następnie zgwałcona przez siedmiu marynarzy, gdy była w agonii. Harry i Beth nie wiążą zrazu tego przypadku z wydarzeniami na wyspie, a dostrzeżona na brzegu łódź z dwoma podejrzanymi typami, którzy polują na ryby z użyciem broni maszynowej naprowadza ich na wniosek, że za tajemniczymi zjawiskami stoją właśnie oni. Konfrontacja z przybyszami nie kończy się dobrze, ale przynosi wyjaśnienie sytuacji: to nie oni są problemem, ale ktoś zupełnie inny. Beth od razu wierzy, że to duch zgwałconej Coral rządzi tą wyspą. Harry jest sceptykiem i odrzuca takie rozwiązanie, ale fakty mówią same za siebie: dziwne zdarzenia tylko się nasilają...

Od strony warsztatowej film jest bardzo dobry, a szczególny zachwyt budzą zdjęcia i krajobrazy, niekiedy wręcz nieziemskie. Myślę, że wielu widzów westchnie na te widoki i zapragnie spędzić wakacje w rejonie Australii. Już choćby tylko za to można miło spędzić te 80 minut filmu, bo jest naprawdę na co popatrzeć. Równie pozytywnych wrażeń dostarcza para głównych bohaterów, którzy kreślą bardzo wiarygodne i kolorowe postaci. Ich zachowanie, chemia i dialogi pomiędzy nimi to przykład bardzo starannego aktorstwa, ale także wielkiej naturalności i swobody w zachowaniu na planie. Naprawdę bardzo dobrze ogląda się poczynania obojga, a zważywszy na fakt, że akcja rozgrywa się w plenerach letnich, dochodzi jeszcze aspekt wizualny, gdy możemy podziwiać szczupłe i wysportowane ciała (to kąsek dla obojga płci!). Miałem momentami wrażenie, że oglądam jakiś odcinek serialu na wakacje, tak beztroskie i niewinne jest 30 pierwszych minut filmu. Potem rzeczywistość zaczyna się zagęszczać i powoli wkraczamy w świat, gdzie rządzi nieznane. Las nocą robi się nieprzyjazny, a film zaczyna przypominać, skądinąd znakomity Long Weekend. Do pewnego momentu, gdzieś tak do 2/3 długości filmu opowieść doskonale się nakręca i robi się naprawdę duszno. Potem bańka pęka i zamiast eksplozji, dostajemy ledwie cichy syk uchodzącego z niej powietrza.

Największym mankamentem filmu jest brak jednoznacznego mroku i zła, a dodam, że aż się o to prosi. Czasem wszystkim, czego potrzeba jest ta przysłowiowa „kropka nad i”, która wybrzmi niczym dzwon w ciemności. Szkoda, że pan Bennett nie chciał zastosować nieco więcej dosłowności, bo bardzo by się tu przydała. Nieustanne operowanie „nienazwanym” i „nieznanym” z czasem zaczyna nużyć i chciałoby się dostać po pysku... a tu nic. Film jest logicznie bardzo spójny i trudno wskazać tu na jakieś kłujące w oczy dziury fabularne, ale efekt całościowy nieco się rozmywa. Gdy zaczynają lecieć napisy końcowe można odczuć wielki niedosyt. To trochę tak, jakby widzieć formujące się chmury burzowe, czuć wiatr na twarzy i z utęsknieniem czekać na pierwszą burzę po fali upałów, ale ona nie nadchodzi. Ja przeżyłem właśnie takie rozczarowanie, niespełnienie, gdy człowiek chce się bać i coś przeżyć, ale nie dostaje tego, czego najbardziej potrzebuje. Ten jednostkowy fakt mocno psuje odbiór filmu, ale nie zmienia to faktu, że australijskie kino grozy może sobie dopisać do portfolio nową pozycję, której nie ma powodu się wstydzić.

Screeny

HO, UNINHABITED HO, UNINHABITED HO, UNINHABITED HO, UNINHABITED HO, UNINHABITED HO, UNINHABITED HO, UNINHABITED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ doskonałe miejsce do osadzenia opowieści
+ wspaniałe krajobrazy i zdjęcia
+ ponadprzeciętnie dobra gra aktorska
+ znakomicie rozkręcona i zagęszczona opowieść
+ wielki potencjał na coś naprawdę mocnego

Minusy:

- brak dosadności i mocnej puenty spycha film w odmęty lekkiej nudy i rozczarowuje
- za mało grozy!

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -