Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BEREAVEMENT

BEREAVEMENT

Bereavement

ocena:7
Rok prod.:2010
Reżyser:Stevan Mena
Kraj prod.:USA
Obsada:Alexandra Daddario, Michael Biehn, Peyton List, John Savage, Valentina de Angelis, Spencer List, Nolan Gerard Funk
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:2.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Historie o maniakach, którzy na odludziu wprowadzają w życie swoje mordercze zamierzenia zna każdy. Analogicznie nie mniej popularna będzie też i tematyka dotycząca szaleńców, którzy zabijają w imię „wyższych celów”, np. słysząc głosy czy chcąc zbawić świat. Dramat polega na tym, że takich ludzi żyje pośród nas bardzo wielu, ale mało się o nich mówi, albo zbyt nieliczni zostali dotąd schwytani. Filmy o szaleńcach mają bardzo często ten atut, że nawet bez nagłówka „film oparty na faktach” opowiadana historia ma wszelkie znamiona prawdopodobieństwa. Jest to szczególnie bolesne w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych, z którego to kraju wywodzi się gros skatalogowanych dotąd seryjnych zabójców i psychopatów. Wystarczy bowiem dobrze usmażyć zupełnie fikcyjną historię o takim właśnie rzeźniku, który szaleje na jakiejś zapomnianej przez ludzi prowincji, a nie będzie ona wiele odbiegać od tego, co czasem widzi się w telewizji. Tak właśnie dzieje się w filmie Bereavement.

Prowincją jest stan Pensylwania w samej końcówce lat 80. ubiegłego wieku. Bohaterami żyjąca tam spokojnie rodzina państwa Miller (Jonathan i Karen), która przyjmuje pod swój dach Allison – córkę tragicznie zmarłego brata Jonathana. Dziewczyna trafia do wuja, ponieważ obaj bracia (wuj i jej ojciec) złożyli kiedyś przysięgę, że zaopiekują się dziećmi drugiego, gdyby któryś z nich miał przedwcześnie odejść. Allison przyjeżdża z Chicago, pełna smutku i rozgoryczenia. Na miejscu stara się ułożyć sobie życie na nowo jako sportsmenka, ale na takiej prowincji nie ma miejsca dla jej talentu. Ta część opowieści mogłaby spokojnie rozwijać się dalej jako całkiem sensowny dramat psychologiczny o dojrzewaniu i niezrozumieniu (Allison została sportowcem wbrew swojej woli, pod naciskiem ojca), ale jest to horror, więc w planie równoległym rozwija się inna historia. Tu spotykamy Teda, syna lokalnego rzeźnika i właściciela zakładów mięsnych. Zakłady podupadły, ojciec Teda zmarł, ale syn pozostał na miejscu, mieszkając w rozpadającej się fabryce i parając się całkowicie innym zajęciem niż ojciec: porywaniem i zabijaniem zupełnie przypadkowych ofiar – wyłącznie jednak kobiet. W jego szaleństwie jest jednak pewna metoda. Ted zdaje się działać pod wpływem bliżej nieokreślonych istot, które na własne potrzeby upersonifikował jako strachy na wróble z czaszkami bliżej nieokreślonego zwierzęcia (to chyba jakaś odmiana miejscowego jelenia). Ted zabija, aby zmazać grzechy (swoje?, ofiar?), ale wyraźnie widać, że żyje w cieniu swojego nieżyjącego ojca, który ongiś traktował go jak parobka, zakazując nawet chodzenia do szkoły. Ted idzie nieuchronnie w ślady ojca i też znajduje sobie wychowanka: porywa małego chłopca (Martin) cierpiącego na chorobę, która uniemożliwia mu odczuwanie emocji i bólu. Chłopak wydaje się idealnym „kandydatem” na terminowanie u psychopaty, ale Ted nie ma pewności, czy chłopak przejdzie próbę. Połączenie obu części opowieści jest teraz całkiem łatwe: zakłady mięsne znajdują się zupełnie niedaleko domu Millerów, Allison urządza sobie treningowe biegi po okolicznych drogach. Pewnego dnia dostrzega w oknie fabryki małego Martina i tylko kwestią czasu jest chwila, gdy postanowi sprawdzić, co on tam robi...

Przyznam, że podoba mi się dwutorowość tego filmu, bo obie opowieści równoległe przez dłuższy czas rozwijają się zupełnie osobno. Jako wytrawni wielbiciele gatunku domyślamy się naturalnie, że niebawem oba wątki się połączą, ale w tym przypadku nie jest to ani nachalne, ani szyte grubymi nićmi. Kolejnym dużym plusem jest fakt, że chwila splątania losów rodziny Millerów z mało dobroczynną działalnością Teda wcale nie przynosi rozwiązania filmu, czy staje się okazją do wielkich i heroicznych czynów w walce ze złem. Jest zupełnie odwrotnie: od tego momentu spirala szaleństwa wije się jeszcze bardziej, a na ekranie rozpoczyna istna hekatomba. Rzadko mam okazję oglądać film, gdzie wszelkie podejmowane wysiłki spełzają na niczym, a bohaterowie ponoszą całkowitą klęskę. Wiele więcej nie powiem, żeby nie odsłaniać wszystkiego, ale zapewniam, że wielokrotnie brew może się podnieść ze zdziwienia. Film nie traci na intensywności ani na moment, a im bliżej końca, tym robi się duszniej, co od razu stawia film na wysokim miejscu podium, bowiem horror made in USA nie kojarzy się dziś z czymś szczególnie lotnym. Do tego dochodzi naprawdę przemyślane i solidne rzemiosło aktorskie (chwilami irytować może za często krzycząca Allison czy zbyt znudzony Jonathan) oraz kapitalnie osadzone miejsce akcji, gdzie chciałoby się pojechać na wakacje – tak tam pięknie (pod warunkiem, że akurat nie wprowadzi się tam kuzynostwo Teda...). Nie ukrywam, że wolałbym urwać recenzję w tym miejscu, bo zachwytom nie ma końca, ale nie mogę, bo pan Stevan Mena zrobił kilka brzydkich rzeczy, które trochę naszym podium zachwiały.

Po pierwsze brak logiki. Skoro Ted działa na tym terenie od wielu lat, a wokół mnożą się doniesienia o zaginionych osobach (Ted sam je skrupulatnie gromadzi w zeszycie), to jakim trafem nikt niczego nie podejrzewa? Nie ma ani słowa, aby policja wcześniej interesowała się Tedem i zrujnowaną fabryką jako potencjalną katownią, a aż się o to prosi. Tym bardziej, że zaginione kobiety wydają się być „z sąsiedztwa”. Ted szaleje więc sobie w najlepsze, a nikt nie ma nawet cienia podejrzeń wobec niego. To jest tak absurdalne, że aż urąga wewnętrznej logice filmu. Po drugie nie wiadomo dlaczego Martin nigdy nie zdołał skutecznie uciec z fabryki, skoro z filmu wynika, że Ted często zostawiał go samego (Allison widziała Martina w oknie, więc nie był zamykanym, gdy Ted wyjeżdżał w sobie tylko wiadomym celu). Tu też zabrakło logiki. Po trzecie religijne szaleństwo Teda i głosy w głowie to bardzo oklepany motyw, który mocno trąci sztampą. Ted zabija, żeby uwolnić się od demonów w głowie i niby nie chce już brnąć w mordowanie, ale zawsze ulega rozkazom wydawanym przez wiszącą na ścianie czaszkę, która wydaje się być manifestacją jego nieżyjącego ojca. Zabrakło tu i konsekwencji w wyjaśnieniu tego ferworu religijnego i opętania w walce z grzechem (nie wiadomo czyim), i jakiegoś pogłębienia szaleństwa Teda, który chwilami wydaje się mocno papierowy. Po czwarte niepotrzebnie znów sięga się po wizerunek rozhisteryzowanej i zapłakanej nastolatki (Allison), która musi oczywiście zostać w samym podkoszulku, a widz, zamiast zamartwiać się jej losem, spoziera co i rusz na jej mocno przykuwający uwagę biust. Wiem, że takie apele to głos na puszczy, ale czasem można by było sobie darować... Po piąte Martin chwilami za bardzo przypomina chłopczyka z Lśnienia, choć może to nie jest akurat wielki zarzut. Po szóste scena w końcówce, gdy Allison zostawia córkę Millerów (Wendy) samą w pokoju, a dom stoi w ogniu – kto by się tak zachował?

Mimo tych mankamentów, które spychają film nieznacznie ku typowemu horrorowi pełnemu „obowiązkowych” skrótów fabularnych i irytujących zachowań postaci, jest Bereavement pozycją wystającą mocno ponad przeciętność. Przyjemnie jest znów zobaczyć na ekranie Michaela Biehna, którego bardzo lubię (choćby za niezapomnianą kreację Kyle'a Reese), a już na pewno warto przekonać się, że wciąż istnieją amerykańskie horrory, które potrafią zaskoczyć.

Screeny

HO, BEREAVEMENT HO, BEREAVEMENT HO, BEREAVEMENT HO, BEREAVEMENT HO, BEREAVEMENT HO, BEREAVEMENT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawie wyzyskana dwutorowość filmu
+ kilka mocno zaskakujących scen
+ wartka i wciągająca intryga
+ wyczuwalny klimat niepewności i strachu
+ bardzo dobre aktorstwo i znakomicie osadzone miejsce akcji
+ brak happy endu
+ światełko w tunelu, że amerykańskie horrory nie sczezły zupełnie

Minusy:

- chwilami irytujący brak logiki
- nieco zbyt oklepany temat szaleńca owładniętego pobudkami religijnymi
- trochę zbyt dużo skrótów fabularnych, które uniemożliwiają głębsze poznanie niektórych wątków i postaci

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -