Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TRAVELER, THE

TRAVELER, THE

Traveler, The

ocena:5
Rok prod.:2010
Reżyser:Michael Oblowitz
Kraj prod.:USA / Kanada
Obsada:Val Kilmer, Dylan Neal, Nels Lennarson, Chris Gauthier, Panou
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:3.5
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Zemsta jest dla ust najsłodszym kęskiem, jaki kiedykolwiek ugotowany został w piekle.
Walter Scott

W wigilijny wieczór na posterunku policji pojawia się nieznajomy mężczyzna. Znajdującym się akurat na służbie policjantom oznajmia, iż w krótkim odstępie czasu zabił sześć osób. Zaskoczeni wyznaniem funkcjonariusze pod dowództwem detektywa Blacka rozpoczynają przesłuchania. Nieznajomy nie chce się przedstawić, ale bardzo barwnie opisuje, w jaki sposób uśmiercał swoje ofiary. Zaraz później w budynku komisariatu jedno przerażające wydarzenie zaczyna gonić następne.

Tym, co od pierwszych chwil seansu „The Traveler” Michaela Oblowitza przykuwa uwagę widza, jest klimat filmu i atmosfera tajemniczości. Prawie całość akcji rozgrywa się w niewielkim budynku komendy policji skąpanym w strugach zimowego deszczu. Pojawienie się tajemniczego gościa nie tylko zaskakuje pracujących w nim funkcjonariuszy, lecz także przywołuje wspomnienia z koszmaru, którego bohaterowie byli świadkiem rok wcześniej. Reżyser bardzo oszczędnie dzieli się szczegółami mogącymi rozjaśnić nieco fabułę filmu. Nie wiemy kim jest tajemniczy nieznajomy. Nie do końca także orientujemy się, co mają z nim wspólnego wydarzenia, w których bohaterowie brali udział rok wcześniej. Wreszcie do pewnego momentu pewne trudności może sprawiać dopasowanie do filmowej układanki tragicznej śmierci córki detektywa Blacka.

Biorąc pod uwagę całość „The Traveler” fraza „do pewnego momentu” okazuje się być idealnym wyrażeniem, które posłużyć może jako klucz od oceny filmu Oblowitza. Otóż jak wspomniałem wyżej, pierwsze minuty obrazu ogląda się z narastającym zainteresowaniem. Kiedy jednak z czasem zaczynamy się orientować w meandrach fabuły, w zastraszającym tempie traci ona na wartości. Akcja bowiem, mimo swej pewnej dynamiki i drastyczności, staje się jednostajna, zaś sens całej opowieści sprowadza się do kilku wyświechtanych i niejednokrotnie przez kino podejmowanych motywów (by nie psuć zabawy potencjalnym widzom, nie zdradzę, o jakie motywy chodzi). Finał całego przedsięwzięcia, przypominający zakończenia tanich (w pejoratywnym tego wyrażenia znaczeniu) filmach sensacyjnych, trudno skwitować innymi słowami jak „totalna porażka”. Zamiast zaskakującego zwrotu akcji mamy strzelaninę, zaś w miejsce intrygującego i rozłożonego w czasie pojedynku między głównymi oponentami dostajemy sentymentalną szmirę.

Osobny akapit należy się tu Val Kilmerowi, odtwórcy postaci pana Nikt. W przeszłości aktor pracował z takimi mistrzami kina jak Werner Herzog, Michael Mann, Ed Harris, Oliver Stone czy Ron Howard. Aż trudno uwierzyć, iż ktoś, kto stworzył fantastyczne kreacje w „Heat” czy „The Doors” to ten sam Val Kilmer, który zagrał w „The Traveler”. Zdaję sobie sprawę z tego, iż mizeria aktorska bardzo często wynika ze słabego scenariusza (i tak jest w przypadku produkcji Oblowitza). Jednak to, co twórca zrobił w opisywanym tu filmie, trudno nazwać inaczej niż pójście po najmniejszej linii oporu. Z czego bowiem składa się kreacja pana Nikt? Z jednej miny, kilku gestów, mruknięć, ciszy i pompatycznych kwestii o życiu i śmierci. Niektórzy zapewne ów styl określą minimalizmem lub powściągliwością. Dla mnie jest to bardzo słaba rola, zagrana ze świadomością, iż pracuje się nad filmem, który i tak nigdy nie trafi do kinowej dystrybucji.

W samym pomyśle, choć nie nowym, by osadzić całą akcję w budynku niewielkiego komisariatu, potencjał na niezłe patrzydło na pewno tkwił. Wystarczy obejrzeć genialną „Czystą formalność” Giuseppe Tornatore, by uświadomić sobie, ile można „wycisnąć” z takiego konceptu. Oblowitzowi nie udało się „ubrać” 90 minut filmu w treść, która przez cały sens przyciągałaby uwagę widza. Podsumowując, „The Traveler” to jeden z tych obrazów, które od biedy obejrzeć można. Jednak dla wybrednych albo tych, którzy w kinie poszukują czegoś wyjątkowego (nawet jeśli miałby to być tylko intrygujący kadr) produkcja Oblowitza będzie przeciętnym, absolutnie niczym niewyróżniającym się filmidłem, które zapomina się zaraz po wyłączeniu odtwarzacza DVD.

Screeny

HO, TRAVELER, THE HO, TRAVELER, THE HO, TRAVELER, THE HO, TRAVELER, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygujący początek
+ pomysł, by osadzić całą (lub prawie całą) akcję w zamkniętych przestrzeniach
+ momentami atmosfera filmu

Minusy:

- ciekawy pomysł na film został niewykorzystany
- kreacja Vala Kilmera
- nie tylko schematyczny, ale gdzieś od połowy przewidywalny
- słabe zakończenie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -