Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GRAVE ENCOUNTERS

GRAVE ENCOUNTERS

Grave Encounters

ocena:6
Rok prod.:2011
Reżyser:The Vicious Brothers
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Sean Rogerson, Juan Riedinger, Ashleigh Gryzko, Mackenzie Gray, Merwin Mondesir
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Nie oszukujmy się, wielu z nas boi się ludzi psychicznie chorych. Często czujemy się skrępowani w ich towarzystwie, nierzadko także odczuwamy strach przed ich zachowaniem i reakcjami na bodźce. Gdzieś w głębi naszej świadomości ciągle tli się irracjonalne przeświadczenie o tym, że zaburzenia psychiczne czynią chorego groźnym dla otoczenia. Dużą „zasługę” w utrwalaniu takiego wizerunku osoby niepełnosprawnej psychicznie ma popkultura. Kino niejednokrotnie jednostkę z zaburzeniami pokazuje albo jako mającego kontakt z demonami (prawdziwymi lub wyimaginowanymi) opętanego albo w roli pałającego żądzą krwi szaleńca. Nie inaczej rzecz się ma ze szpitalami psychiatrycznymi, które w wielu filmach przedstawiano niczym przedsionki piekła. Owe schematy postanowili także „wziąć na warsztat” w swoim debiucie fabularnym, „Grave Encounters”, bracia Vicious.

Lance Preston jest producentem i pomysłodawcą programu „Grave Encounters” prezentującego telewizyjnej publice wszelakiego rodzaju uroczyska, nawiedzone domy i miejsca uznane za przeklęte. Szósty odcinek jego show zrealizowany ma być na terenie owianego złą sławą, niefunkcjonującego już szpitala psychiatrycznego. Pięcioosobowa ekipa z Prestonem na czele zostaje na noc zamknięta w opuszczonym kompleksie szpitalnym. Tam w ciągu kilku godzin mają zamiar „skręcić” materiał do kolejnego odcinka „Grave Encounters”. Jednak w pewnym momencie ginie jeden z członków ekipy. Zmęczeni i coraz bardziej poirytowani bohaterowie ruszają na jego poszukiwania. Pusty dotąd szpital ożywa.

Twórcy filmu wpadli na świetny, bo prosty, pomysł, by oprócz straszenia nawiedzonymi szpitalnymi kazamatami pokazać nam trochę kulisów powstawania programów dla współczesnego, złaknionego sensacji widza. Okazuje się, iż filmowy „Grave Encounters” to hucpa dla imbecyli, którzy bezkrytycznie „łykają” wszystkie związane z parapsychologią i okultyzmem newsy. Lance Preston, „frontman” przedsięwzięcia, jest cynicznym, ale i nie pozbawionym charyzmy manipulantem, który zrobi wszystko dla zwiększenia oglądalności swojego programu. I nagle, ów pewny siebie spec od nabijania ludzi w butelkę musi zmierzyć się z czymś, w co tak naprawdę nigdy nie wierzył.

Dalej jest już jak w każdym horrorze wykorzystującym niezwykle modną ostatnio konwencję mockumentary. Najpierw obserwujemy pracę ekipy przy realizacji kolejnego epizodu „Grave Encounters”. W czasie nagrań bohaterowie stroją się w pióra specjalistów od zjawisk paranormalnych (wśród nich jest dwóch mediów oraz fachowiec od zaawansowanej elektroniki), w przerwach zaś drwią zarówno z miejsca, w którym się znaleźli jak i ze swej pracy „łowców duchów”. Od czasu do czasu „dostajemy” obraz jednej z dziesięciu statycznym kamer umieszczonych w owianych najgorszą sławą pomieszczeniach szpitala. Wreszcie, kiedy prześladowani przez zjawy bohaterowie coraz bardziej gorączkowo zaczynają poszukiwać wyjścia z labiryntu szpitalnych korytarzy, ich przeżycia obserwować możemy dzięki przekazowi z trzymanych przez nich kamer.

Horrory, do nakręcenia których twórcy posłużyli się konwencją quasi-dokumentu, mają swoich oddanych wielbicieli i zagorzałych przeciwników. Ja należę do tych pierwszych, bo uważam, iż mockumentary wręcz idealnie pasuje do przekazu mającego oddziaływać na emocje widzów. I dlatego tym, którym podobają się obrazy zrobione na modłę „Blair Witch Project” również i „Grave Encounters” powinien przypaść do gustu. Spowite ciemnością korytarze i piwnice pustego szpitala działają na wyobraźnię. Twórcom udało się umiejętnie wykorzystać wszystkie możliwości, jakie w tworzeniu klimatu permanentnego zagrożenia daje formuła paradokumentu. Również sama historia, choć niepozbawiona mankamentów (nie do końca „trzymająca się kupy” idea szpitala oraz panujące w nim, trochę z kosmosu wzięte, zawirowania czasowo-przestrzenne) z perspektywy całości prezentuje się całkiem nieźle. Kilka razy twórcom udaje się na tyle zdynamizować akcję, iż poszczególne fragmenty filmu, jak choćby zakończenie, na co bardziej trwożliwych widzach mogą zrobić niemałe wrażenie.

Gdyby nie ogromny sukces komercyjny „Paranormal Activity” Orena Peli taki „Grave Encounters”, jak i legion jemu podobnych filmów, na pewno by nie powstał. Tym więc, co najbardziej irytuje w filmie tandemu The Vicious Brothers to wiernopoddańcze naśladowanie tego wszystkiego, co zawarł w swoim filmie Peli. I nie chodzi tu tylko o istotę konwencji, a więc pozór wyeliminowania ekipy filmowej i zastąpienie jej bohaterami wyposażonymi w kamery i mikrofony. Brakuje mi w tych filmach wyjścia poza schemat fabularny, który sprowadza się tak naprawdę do prób uchwycenia za pomocą aparatury audio-wideo obecności duchów i zjaw (zrobili to twórcy „Trolljegeren” i dlatego film ten spodobał się nawet tym, którzy na mockumentary wieszają psy). Nie inaczej rzecz się ma w „Grave Encounters”. Najpierw jego bohaterowie udają, że filmują duchy, a kiedy te pojawiają się naprawdę, jedynym pomysłem członków ekipy filmowej jest jak najszybsza ewakuacja z kompleksu szpitalnego. Podobnie jak w wielu filmach tego typu również i w obrazie braci Vicious brakuje prawdziwych ludzi, postaci z krwi i kości. Jedyny bohater, który nie szeleści papierem to Lance Preston. Pozostała czwórka to typ jednowymiarowych ofiar, których najważniejszym zadaniem w filmie jest efektownie umrzeć.

Najkrócej rzecz ujmując, „Grave Encounters” spodoba się tym, którzy bardzo dobrze bawili się na seansie „Paranormal Activity” czy „Atrocious” Fernanda Barreda Luny. Innych, podobnie jak wyżej wymienione produkcje, film autorstwa The Vicious Brothers zapewne znudzi, bo powtarza tak naprawdę to, co pokazali wcześniej zarówno wspominany już Peli jak i Daniel Myrick & Eduardo Sánchez.

Screeny

HO, GRAVE ENCOUNTERS HO, GRAVE ENCOUNTERS HO, GRAVE ENCOUNTERS HO, GRAVE ENCOUNTERS HO, GRAVE ENCOUNTERS HO, GRAVE ENCOUNTERS HO, GRAVE ENCOUNTERS HO, GRAVE ENCOUNTERS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł z wykorzystaniem ekipy tworzącej popularny program telewizyjny
+ nie nudzi
+ sceny w szpitalnych kazamatach
+ momentami jest i klimat, i napięcie
+ zakończenie

Minusy:

- to juz wszystko było
- nijakie postacie
- trochę przydługi

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -