Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SHOCK LABYRINTH 3D, THE a.k.a  Senritsu meikyû 3D

SHOCK LABYRINTH 3D, THE a.k.a Senritsu meikyû 3D

Labirynt strachu

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Takashi Shimizu
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Yuya Yagira, Misako Renbutsu, Ryo Katsuji, Ai Maeda, Erina Mizuno
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Fuji-Q Highland to park rozrywki położony u stóp świętej góry Japończyków, Fuji. Słynie on przede wszystkim z czterech zapierających dech w piesiach tras roller coasters`ów, z których Eejanaika to druga na świecie „czterowymiarowa trasa” tego rodzaju, zaś otwarta w 2011 r. Takabisha ma do zaoferowanie roller coastr`ową przepaść o kącie nachylenia 121 stopni – jedyną taką na świecie. Ale w tym niezwykłym parku rozrywki nie mniejszych emocji dostarcza drugi co do wielkości na świecie dom strachu – Haunted Hospital, w którym na spragnionych mocnych wrażeń, odwiedzających czekają mroczne korytarze, opuszczone sale szpitalne oraz makabryczny personel medyczny w postaci odpowiednio ucharakteryzowanych manekinów. 2009 r. do słynnego domu strachu z Fuji-Q Highland wybrał się z kamerą Takashi Shimizu, słusznie oceniając, że dzięki pieniądzom zaoszczędzonym na scenografii, będzie mógł nakręcić pierwszy japoński horror w formacie 3D. I tak (mniej więcej) powstał „The Shock Labyrinth” wydany na dvd ledwie kilka dni temu w Polsce jako „Labirynt strachu”.

Niewidoma Rin, oraz pięcioro jej przyjaciół: Yuki, Miyiu, Ken i Motoko łączy mroczna przeszłość. Jako dzieciaki, za namowa ciekawskiego Kena, dostali się do zamkniętego domu strachu – nawiedzonego szpitala, znajdującego się na terenie jednego z parków rozrywki. Wystraszeni uciekli z budynku, pozostawiając w środku Yuki, o której na dziesięć lat zaginał słuch (inna sprawa, że bohaterowie niespecjalnie interesowali się losem przyjaciółki). Niespodziewanie po dziesięciu latach, w pewien deszczowy wieczór do drzwi mieszkania Rin i Motoko (którzy zostali parą) dobija się przemoczona Yuki. Dziewczyna wygląda jak Yuki, ale czy to rzeczywiście zaginiona przyjaciółka? Bohaterowie decydują się zawieźć Yuki-nie-Yuki do jej młodszej siostry, Miyiu. Ale ta również nie jest pewna tożsamości tajemniczej dziewczyny. W czasie pobytu w rodzinnym domu Yuki ulega wypadkowi – spada ze schodów. Rin oraz jej przyjaciele decydują się zawieźć ranną dziewczynę do szpitalu. Ale coś jest nie tak. W poczekalni nie ma nikogo, a szpital wydaje się być opuszczony. Wkrótce okazuje się, że bohaterowie znaleźli się w domu strachu, w którym dziesięć lat temu pozostawili Yuki.

Trudno jest oceniać film taki jak „Labirynt strachu”. Dlaczego? Ponieważ z jednej strony Shimizu oraz jego ekipa (ze szczególnym wyróżnieniem autora zdjęć oraz twórców efektów wizualnych) oferuje widzom realizacyjną ucztę, z mnóstwem zapadających w pamięć obrazów, oszałamiających ujęć i niezwykłych efektów, z drugiej zaś? No, właśnie! Scenarzysta Daisuke Hosaka proponuje odbiorcom wyświechtaną historyjkę o mrocznej tajemnicy, krzywdzie i zemście dla niepoznaki podlanej psychopatologicznym sosem i fabularnie ponad miarę podkręconej. Być może z tego powodu w Internecie można się spotkać ze skrajnymi ocenami (choć te słabe dominują). Nie wydaje mi się jednak uczciwie zżymanie się na się nieprzyzwoicie wtórny i prymitywny scenariusz, który dla stworzenia głębi przepuszczono przez wirówkę. Wszak „Labirynt strachu” to horror, a w horrorze głęboka, precyzyjnie obmyślona, logiczna fabuła nie jest najważniejsza. Ważniejsze jest to czy film starszy czy też jedynie udaje, że straszy. W przypadku filmu Shimizu nie jest być może przerażająco, a jeśli porównać potencjał grozy ze słynną serią „Ju-on” tegoż reżysera, to w ogóle jest słabiutko, niemniej „Labirynt strachu” i tak trzyma poziom. Zaletą scen grozy jest ich pomysłowość oraz surrealistyczny charakter. Dlatego bardziej niż straszne są one dziwaczne, ale jednocześnie niepokojące, a momentami niesamowite. Jak choćby w scenie, w której głowa a następnie cała sylwetka biegnącej dziewczynki nagle obraca się o 180 stopni, czy też w finałowej scenie, gdy jednego z bohaterów osaczają ożywione manekiny. Sceneria, wykorzystując oryginalne wnętrza domu strachu z Fuji-Q Highland, jest zresztą mocnym punktem filmu. Zaciemnione wąskie korytarze, makabrycznie ucharakteryzowane manekiny czające się za rogiem każdego pokoju, walające się sztuczne kończyny i odcięte głowy – aż żal, że Japonia jest tak daleko i po prostu nie można sobie takiego nawiedzonego domu pozwiedzać. Dodajmy, że flm jest zrealizowany w technice trójwymiarowej, toteż mamy tutaj także sceny z użyciem formatu 3D. I są to również sceny godne zapamiętania (np. gdy nagle krople deszczu spowalniają tak bardzo jakby naraz zniknęła ziemska grawitacja). Niestety te nastrojowe, surrealistyczno-groteskowe momenty są trochę jak porozrzucane niedbale puzzle. Brakuje skutecznego spoiwa, które połączyłoby w sensowną całość te pojedyncze fragmenty filmu. Niestety fabuła tym spoiwem się nie okazała.

Właśnie, a historia? Shimizu podrzuca wiele tropów psychoanalitycznych (dom, kręte schody, czerwona barwa, las, ślepota, uczucia zawiści i zazdrości, motywujące bohaterów, dzieciństwo itp.) i mogłyby one być całkiem niezłą pożywką dla analizy w duch słynnego Austriaka. Niestety końcowe wyjaśnienie, które z typowej j-horrowej opowiastki stara się uczynić opowieść o szalonym umyśle, nie trzyma się, mówiąc brzydko, kupy. W istocie więc „Labirynt strachu” nie jest ani hołdem złożonym nurtowi J-horroru, który Shimizu niegdyś współtworzył, ani nie jest horrorem pyschopatologicznym nieco w stylu „Opowieści o dwóch siostrach”. Właściwie jedynym czym jest w sposób w pełni udanym, to reklamą domu strachu z parku rozrywki (do którego ktoś dodał zbędną fabułę). Niestety, obawiam się, że Shimizu miał nieco większe ambicje.

Jak zatem ocenić ten przepołowiony film? Gdyby można było wystawić dwie osobne oceny z pewnością strona wizualna a także sceny grozy otrzymałby ode mnie ocenę w okolicy „ośmiu czaszek” a scenariusz – w okolicy „czterech”. Ale taki już niewdzięczny los recenzenta, że musi kombinować. Dlatego wykombinowałem najprościej jak potrafiłem, czyli odwołując się do prostej arytmetyki. A z arytmetyki wychodzi – sześć (czaszek).

Screeny

HO, SHOCK LABYRINTH 3D, THE a.k.a  Senritsu meikyû 3D HO, SHOCK LABYRINTH 3D, THE a.k.a  Senritsu meikyû 3D HO, SHOCK LABYRINTH 3D, THE a.k.a  Senritsu meikyû 3D HO, SHOCK LABYRINTH 3D, THE a.k.a  Senritsu meikyû 3D HO, SHOCK LABYRINTH 3D, THE a.k.a  Senritsu meikyû 3D HO, SHOCK LABYRINTH 3D, THE a.k.a  Senritsu meikyû 3D

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niebywale efektowna realizacja
+ pomysłowe surrealistyczno-groteskowe sceny grozy
+ sceneria
+ psychoanalityczne tropy
+ prolog

Minusy:

- prościutka historyjka, którą dla niepoznaki przepuszczono przez fabularną wirówkę
- nielogiczności, które czynią finałowe wyjaśnienie kompletnie niewiarygodnym
- najlepiej sprawdza się, niestety, w roli reklamy domu strachu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -