Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BONE SNATCHER, THE

BONE SNATCHER, THE

Łowca kości

ocena:6
Rok prod.:2003
Reżyser:Jason Jason Wulfsohn
Kraj prod.:Wielka Brytania / Kanada / RPA
Obsada:Scott Bairstow, Rachel Shelley, Warrick Grier, Patrick Shai, Andre Weideman, Adrienne Pierce
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Każdy miłośnik grozy zgodzi się z tym oczywistym faktem, że w horrorach sceneria ma znaczenie. Kto wie czy to właśnie ponure wnętrza gotyckiej posiadłości Strawberry Hills nie zainspirowały mieszkańca tej rezydencji, niejakiego Horace Walpole`a do napisania pierwszej powieści gotyckiej pod tytułem „Zamek Ontario”? Czasy się jednak zmieniają. Dziś gotyckie zamki się zwiedza, a nie w nich mieszka, a poza tym współczesny widz horrorów ma znacznie większe wymagania. Dlatego niekończące się korytarze posępnych zamczysk, zapomniane cmentarze czy odludne okolice jedynie z rzadka stanowią scenerię filmów grozy. Dziś groza czai się w apartamentowcach, szpitalach, szkołach lub biurach urządzonych w luksusowych wieżowcach. Oczywiście poza miejską scenerią wciąż powodzeniem cieszy się prowincja; najczęściej zamieszkana przez psychopatów, kanibali i mutantów. Ba! już nawet w przestrzeni kosmicznej człowiek nie może się czuć bezpiecznie. Ale szczerze powiedziawszy przed horrorową grozą już nigdzie nie można się ukryć. Nawet na skutej lodem Arktyce czy rozgrzanej do czerwoności pustyni. I właśnie w tych, raczej niecodziennych dla horroru pustynnych okolicznościach przyrody, rozgrywa się akcja filmu Jasona Wulfsohna pod tytułem „The Bone Snatcher”.

Dr Zack Snider, specjalista od wdrażania unikatowych systemów przetrwania w skrajnych warunkach, udaje się na południowoafrykańską pustynię, aby w praktyce sprawdzić wynaleziony przez niego system uzdatnia wody z ….moczu. Na miejscu dowiaduje się, że trzej badacze z kopalni diamentów Eland zaginęli bez wieści. Zack dołącza do grupy poszukiwawczej, która wkrótce odkrywa obżarte z ciała trzy szkielety. Przewodzący akcji Karl dochodzi do wniosku, że trzej badacze padli ofiara seryjnego mordercy, lecz wywodzący się z miejscowej ludności Tytus twierdzi, że za makabryczne zbrodnie odpowiada legendarna istota zwaną Matką Pustyni - Esikhulu. Wkrótce dochodzi do konfrontacji z tajemniczym napastnikiem. Ale nie jest on ludzką istotą.

W monster movies, w tej niedefiniowalnej hybrydzie kina science-fiction, fantasy i horroru, najważniejszy jest…potwór oraz jego konfrontacja z ludzkimi adwersarzami. Warto zdać sobie sprawę z tej banalnej konstatacji, gdy będziemy oglądać któryś z filmów o monstrach. Dlaczego? Bo łatwiej będzie nam ustalić hierarchię ważności poszczególnych elementów. To istotne, ponieważ – powiedzmy sobie wprost – trudno by znaleźć wśród monster movies dzieła wybitne. Nawet jeśli słynne obrazy z wytwórni Universal, które powoływały do ekranowego życia Frankensteina, Draculę, mumię czy wilkołaka, uznamy za obrazy przełomowe dla gatunku grozy, to i tak pozostają one przedstawicielami kina klasy B, choć w powszechnie szanowanym, klasycznym wydaniu. Kino klasy B to właśnie raj filmów o potworach. Swój złoty okres przeżywały w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. To wtedy za tanie pieniądze, wykorzystując prymitywne efekty wizualne, ekrany kin zaroiły się od gigantycznych jaszczurów pustoszących metropolie, napromieniowanych zwierząt i zmutowanych ludzi. I w potocznym rozumieniu to menażeria różnej maści potworów pojawiająca się w filmach z tego okresu utożsamiana jest z monster movies.
Dlaczego pozwoliłem sobie na tę dygresję? Ano dlatego, że obraz Jasona Wulfsohna, choć pochodzi z 2003 r. , nawiązuję fabularnie do niektórych klasycznych filmów z lat 50. i 60. Mam na myśli zwłaszcza opowieść o zmutowanych mrówkach gigantach, „Them” (1954) Gordona Douglasa oraz obraz z 1974 r. „Phase IV” Saula Bassa o zagładzie Ziemi przez inteligentne mrówki. Nie brakuje, rzecz jasna, skojarzeń bliższych nam czasowo, czyli m.in. do tetralogii o Obcym czy „The Thing” Carpentera, czy do niezliczoną ilość razy powtarzanego efektu kamery utożsamianej z oczami sił zła, a zaprezentowanym w „Evil Dead” Raimiego. Wszystkie te aluzje nie są jednak natrętne i nie przeszkadzają w odbiorze „The Bone Snatchera”.

Przeszkadzać może natomiast przewidywalność leniwie rozwijającej się akcji filmu zgodnie z klasycznym schematem filmów o monstrach, opierającym się na walce ludzi z potworem lub potworami. Przeszkadzać może brak logiki w zachowaniu bohaterów, którzy postępują tak jakby uczestniczyli w realizacji filmu instruktażowego pt.: „Czego nie należy robić na pustyni?”. Nie brakuje także zgranych elementów fabuły znanych z setek innych filmów (samochód psuje się pośród pustynnego bezkresu, nie działa radio, bohaterowie się rozdzielają itp.). Ale wszystkie niedostatki przestają mieć większe znaczenie, jeśli uświadomimy sobie, że oglądamy film klasy B o monstrach (choć w pełni profesjonalnie sfilmowany). Nadto Wulfshon, reżyser o nad wyraz skromnym dorobku, ma w zanadrzu dwa niewątpliwe atuty.

Pierwszy z nich to malownicze, a momentami autentycznie piękne zdjęcia pustyni autorstwa Andresa Poulssona umiejętnie wplatane w akcję filmu autorstwa. Drugi atut to… pomysł na potwora. Co prawda nie polecam zbyt głęboko analizować postaci Esikhulu – filmowego monstrum, bo okaże się on pozszywany bardzo grubymi nićmi, ale osobiście doceniam inwencję scenarzystów Malcolma Kholla i Gordona Rendera, którzy zdobyli się na coś bardziej pomysłowego niż rozrośnięty zwierzak czy inny mutant. Pustynna Matka, czyli Esikhulu to bowiem jeden a zarazem miliony, a może nawet miliardy stworzeń….Więcej zdradzać nie będę. Warto jednak zwrócić uwagę na tę próbę wyjścia poza konwencję oraz na próbę zracjonalizowania filmowego monstrum, które staje się nieco bardziej zrozumiałe a tym samym groźniejsze. I to właśnie tytułowemu „łowcy kości” oraz pustynnej scenerii seans obrazu Wulfshona mnie nam przyjemnie i bezboleśnie, co w przypadku kina grozy nie jest wcale oczywistością.

Screeny

HO, BONE SNATCHER, THE HO, BONE SNATCHER, THE HO, BONE SNATCHER, THE HO, BONE SNATCHER, THE HO, BONE SNATCHER, THE HO, BONE SNATCHER, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przyzwoita realizacja
+ malownicze pustynne widoki
+ próba stworzenia niekonwencjonalnego potwora
+ niektóre efekty gore
+ miły w oglądaniu

Minusy:

- dłuży się nieco
- nielogiczności w zachowaniu postaci
- schematyczna fabuła
- napięcie i grozę rozwiał pustynny wiatr

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -