Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WHISPERER IN DARKNESS, THE

WHISPERER IN DARKNESS, THE

Szepczący w ciemności

ocena:9
Rok prod.:2011
Reżyser:Sean Branney
Kraj prod.:USA
Obsada:Matt Foyer, Barry Lynch, Daniel Keamon, Stephen Blackehart,Casper Marsh, Sean Branney
Autor recenzji:Asdark
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zmarły 15 marca 1937 roku Howard Philliphs Lovecraft jest uznawany po dziś dzień za jednego z największych autorytetów w dziedzinie literackiej grozy. Jego klasyczna twórczość zawierająca liczne historie o nadprzyrodzonych i pradawnych istotach stała się natchnieniem dla wielu współczesnych pisarzy. Nie tylko dla tych związanych z horrorem.
Dziwi więc fakt, iż przez długi czas żadna z plugawych opowieści Samotnika z Providence nie przerodziła się w porządnej klasy adaptację filmową. Aż do roku 2005...

Kiedy 27 lipca 2004 roku Sean Branney ze stowarzyszenia The H. P. Lovecraft Historical Society zamieścił pierwszy wpis o tworzeniu nowej adaptacji opowiadania The Call of Cthulhu - coś znacząco drgnęło zarówno w odmętach Pacyfiku jak i wśród miłośników twórczości Lovecrafta. Była to bowiem zapowiedź powiewu świeżości wśród ekranizacji dzieł ekscentrycznego pisarza.

Film The Call of Cthulhu miał swoją premierę w 2005 roku na The H. P. Lovecraft Film Festival w Portland. Będąc ekranizacją utrzymaną w stylu niemieckiego ekspresjonizmu lat '20 został wyjątkowo entuzjastycznie przyjęty, głównie za sprawą wierności wobec opowiadania.

Let me whisper it to you...

Po prawie czteroletniej ciszy krążącej złowieszczo wokół Seana Branney'a i reszty twórców, na światło dzienne zaczęły wypływać informacje o podjęciu prac nad kolejną próbą przeniesienia Wielkich Przedwiecznych na ekrany kin. Padło na Szepczącego w Ciemności, którego kolejne fazy produkcji były opisywane również na tym forum.

Bohaterem opowiadania jest folklorysta z Uniwersytety Miskatonic - Albert Wilmarth, który po otrzymaniu od Henry'ego Akeley'a wiadomości o odkryciu wśród wzgórz Vermont tajemniczych istot spoza naszego świata, rusza z dozą sceptycyzmu w kieszeni, aby zbadać sprawę.

Znaczną część opowiadania zajmuje korespondencja pomiędzy Wilmarthem a Akeley'em, która to z czasem odkrywa nowe i coraz bardziej mrożące krew w żyłach fakty, iż tak naprawdę nie jesteśmy sami w kosmosie. Całość kończy się odkryciem przez Wilmartha makabrycznej sprawy o swoim gospodarzu. I w tym momencie kończy się książka.

Jak tylko na blogu poświęconym produkcji Whisperer in Darkness pojawiła się, jeszcze nie sprawdzona wówczas, informacja o wyświetleniu filmu w czasie Warszawskiego Festiwalu Filmowego - nie mogłem ominąć takiej okazji, aby zobaczyć film jeszcze na długo przed jego premierą na DVD czy Blu-Ray. Zakup biletu na ową projekcję był w tym przypadku obowiązkiem.

W momencie, gdy siedziałem już na sali kinowej warszawskiej Kinoteki zastanawiałem się, czy film sprosta wysokim wymaganiom, jakie ustawiła poprzednia produkcja The H. P. Lovecraft Historical Society. Pomimo, iż była to wówczas produkcja w pełni amatorska, to w krótkim czasie została przyjęta przez wielbicieli mitów Cthulhu z zadziwiającym zachwytem. Moje przemyślenia nie trwały jednak długo, gdyż bardzo szybko światła na sali zgasły i po krótkiej chwili wszechogarniającej ciemności na śnieżnobiałym ekranie zabłysło przepiękne i utrzymane w starym stylu Złotej Ery Hollywood logo studia HPLHS Motion Pictures. Przedwieczni zaczęli przemawiać z ekranu do niespokojnej widowni...

W trakcie projekcji zdałem sobie sprawę, iż Whisperer in Darkness w mniejszym stopniu bazuje na pierwowzorze niżeli Zew Cthulhu. Jest to jednak w pełni zrozumiałe, gdyż ukazanie pełnej korespondencji, na którą składa się większość opowiadania, pomiędzy bohaterami mogłoby znacząco spowolnić akcję filmu. Tym samym można powiedzieć, iż film bazuje na opowiadaniu Lovecrafta, lecz nie jest jego dokładną adaptacją. Dotyczy to także faktu wprowadzenia postaci, o których Lovecraft nie wspomina, a które to bardzo sprawnie wplatają się w fabułę filmu.

Jak już wcześniej wspomniałem - książka kończy się w momencie odkrycia przez Wilmartha tego, kim w rzeczywistości był "szepczący w ciemności". Scena ta ma miejsce mniej więcej w 3/4 długości filmu, by do samego końca raczyć nas dalszymi losami folklorysty wraz z motywem jego ucieczki z przeklętej ziemi.

Mimo, iż od mojej wizyty w kinie minął już cały dzień, to wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem tego filmu. Być może z powodu przekazu podprogowego, w którym swoją wolę przekazywały Mi-Go lub co gorsza - sami Przedwieczni, a być może dlatego, że jest to okrutnie dobry film!

Stylizowany na produkcje grozy z lat ’30. film niesie ze sobą ryzyko, iż nie każdego wielbiciela kina (grozy bądź nie) spotka tak ogromna przyjemność z jego oglądania.
Niemniej jednak obraz zapiera dech w niemalże wszystkich aspektach: począwszy od niesamowicie skomponowanej muzyki, która co chwilę wzmacnia uczucie niepokoju i czystej grozy, poprzez utrzymanie klimatu świata wykreowanego przez H. P. Lovecrafta, świetną główną rolę Matta Foyera, na niespotykanej grze świateł i zastosowaniu efektów specjalnych z poprzedniej epoki skończywszy. Sprawia to, iż obraz niemalże pozbawiony jest jakichkolwiek słabych stron.

Niemalże - no właśnie. Po zakończeniu projekcji byłem nieco niezadowolony z dwóch rzeczy: braku w filmie niezwykle klimatycznej sceny znanej z pierwszego zwiastuna, w której Wilmarth odsłuchuje nagranie z fonografu w obecności swojego zjeżonego kota, która została zastąpiona gorszą, choć podobną. Po spotkaniu z reżyserem filmu, stałem się w posiadaniu informacji, jakoby owa scena powstała kilka lat przed napisaniem kompletnego scenariusza. Mimo, iż była ona kwintesencją przedwojennej grozy, ostatecznie musiała zostać zmieniona, tak, aby lepiej komponować się z resztą fabuły.

Drugim aspektem jest coś, za sprawą czego co jakiś czas wśród publiczności dało się słyszeć nieśmiałe chichotanie. Chodzi mianowicie o umieszczenie osobowości z cylindrów ich twarzy w postaci hologramu. Z tego co pamiętam z opowiadania - wystąpienie owych nieszczęśników przedstawione została jedynie za pomocą nagrania głosowego. W filmie natomiast mamy do czynienia z hologramem twarzy rodem z najgorszych filmów SF. Zdecydowanie nietrafiony pomysł, lecz z drugiej strony – niosący ze sobą cień nie do końca poważnej produkcji.

I to właściwie tyle jeśli chodzi o jakieś nieprzyjemności dotyczące tej produkcji.

Podsumowując: jestem nieprawdopodobnie pozytywnie zaskoczony tym filmem, który okazał się znacznie lepszy niż to, co przedstawiono w urywkach na kilku zwiastunach. Widać twórcy poszli najlepszą możliwą drogą, w myśl której nie pokazujemy w zapowiedzi najlepszych scen. Brawo!
Bez wątpienia jest to, jak do tej pory, najlepsza ekranizacja prozy Samotnika z Providence, a także bardzo dobre kino grozy stylizowane na tak słynne produkcje jak: Dracula czy Frankenstein – obydwa ze studia Universal. 'Ia! Shub-Niggurath!

Screeny

HO, WHISPERER IN DARKNESS, THE HO, WHISPERER IN DARKNESS, THE HO, WHISPERER IN DARKNESS, THE HO, WHISPERER IN DARKNESS, THE HO, WHISPERER IN DARKNESS, THE HO, WHISPERER IN DARKNESS, THE HO, WHISPERER IN DARKNESS, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kolejna świetna produkcja od HPLHS Motion Pictures
+ zachowanie klimatu twórczości H. P. Lovecrafta oraz najsłynniejszych filmów grozy z Universal Studios
+ perfekcyjne operowanie światłem
+ wciągająca fabuła
+ zgrabna kontynuacja historii znanej z opowiadania
+ gra aktorska
+ muzyka i efekty dźwiękowe

Minusy:

- brak sceny znanej z pierwszego zwiastuna

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -