Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:QUARANTINE 2: TERMINAL

QUARANTINE 2: TERMINAL

Kwarantanna 2: Terminal

ocena:5
Rok prod.:2011
Reżyser:John Pogue
Kraj prod.:USA
Obsada:Bre Blair, Josh Cooke, Judd Lormand, George Back, Lynn Cole, Phillip DeVona
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:3.5
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

W 2007 roku miłośników kina grozy zelektryzowała premiera emocjonującego i dynamicznego „[REC]” w reżyserii Jaume Balagueró i Paco Plazy. Raptem po roku na ekranach kin zobaczyć mogliśmy „Quarantine”, nakręconą przez Johna Ericka Dowdle amerykańska wersję hiszpańskiego przeboju. Zapewne Hiszpanom znane jest powiedzenie o kuciu żelaza póki gorące, ponieważ w cztery lata po premierze „[REC]” spółka Balagueró & Plaza „wysmażyła” kuriozalną (wątki religijne i metafizyczne) kontynuację swojego hitu, „[REC] 2”. Na początku 2011 roku na rynek DVD trafiła płyta z filmem „Quarantine 2: Terminal” (reż. John Pogue) luźno nawiązującym do historii opowiedzianej przez Johna Ericka Dowdle.

Na pokładzie samolotu należącego do jednej z amerykańskich linii lotniczych stewardesy obezwładniają agresywnie zachowującego się pasażera. Kiedy służby naziemne dowiadują się, iż przyczyną jego agresji jest najprawdopodobniej jakaś nieznana infekcja, kapitan dostaje polecenie awaryjnego lądowania. Po wylądowaniu zszokowani pasażerowie dowiadują się, iż nie mogą opuścić samolotu. Dopiero kapitan podejmuje decyzję o wypuszczeniu podróżnych przez jeden z terminali. Szybko jednak okazuje się, iż część lotniska, na którym znaleźli się bohaterowie, została odizolowana od reszty kompleksu. Uwięzieni bohaterowie zaczynają wpadać w panikę, bowiem na skutek tajemniczej choroby kolejni pasażerowie feralnego lotu przeistaczają się w krwiożercze bestie.

Już sam fakt pominięcia dystrybucji kinowej „Quarantine 2: Terminal” świadczy o tym, iż producenci nie wierzyli w jego komercyjny sukces. Po sensie filmu Pogue’a trudno dziwić się takiej decyzji, ponieważ pod każdym względem obraz ten ustępuje zarówno swojemu hiszpańskiemu jak i amerykańsku „rodzeństwu”. Najistotniejszą różnicą między nim a produkcjami Balagueró & Plazy czy Dowdle’a jest rezygnacja z konwencji quasi dokumentu czyniącej z „[REC]” czy „Quarantine” filmy intensywne i niezwykle emocjonujące. Trudno nazwać wysiłki ekipy „Quarantine 2: Terminal” nieudolnymi, bo film jakimś wyjątkowym gniotem nie jest. Niemniej jednak jego seans ani nie angażuje, ani też nie zwraca uwagi na jakieś szczególne rozwiania formalne czy fabularne. Jednowymiarowi bohaterowie „ani ziębią, ani grzeją”. Ich osaczenie przez wojsko oraz coraz większa ilość bestii nie robi jakiegoś szczególnego wrażenia. Film Pogue’a blado wypada również jako horror. Nie straszy ani za pomocą umiejętnie podkręcanemu napięciu, mało też jest w nim przekonujących scen, które zachwyciłyby widza złaknionego dużej ilości rozdzieranego mięsa i lejącej się przy tym krwi. Wreszcie trudno w „Quarantine 2: Terminal” doszukiwać się jakiegoś drugiego dna przydającego filmowi metaforycznego, a tym samym skłaniającego do refleksji znaczenia. Obraz Pogue’a to kolejne filmowe straszydło, które co prawda w trakcie seansu jakoś tam się ogląda, nikt jednak nie wróci do niego, by przyjrzeć się jakiemuś intrygującemu ujęciu czy ciekawej sekwencji.

A mogło być dużo lepiej. W moim przekonaniu dziejący się na pokładzie samolotu film o wirusie przemieniającym ludzi w krwiożercze bestie mógłby być ciekawszy od hiszpańskiego oryginału autorstwa duetu Balagueró & Plaza. Z jednej strony mielibyśmy do czynienia z izolacją totalną (nie muszę chyba tłumaczyć, dlaczego) z drugiej zaś ludzie walczący o swoje życie musieliby postawić wszystko na jedną kartę. Nie mogliby przecież liczyć na jakąkolwiek pomoc z zewnątrz. Trudny byłby to film do realizacji, wymagający przede wszystkim realizacyjnej pomysłowości i odwagi w prezentacji pomysłów. Ale krwawe i pełne zadziorności widowisko rozgrywające się 11 000 m nad ziemią mogłoby naprawdę przyprawić o palpitacje serca niejednego widza.

Pogue postanowił także wykorzystać kilka tricków, które dość dobrze sprawdziły się u poprzedników. Mamy więc niezwykle szybkie i cholernie krwiożercze bestie z całą bezwzględnością czyniące z przerażonych ofiar krwawą miazgę. Ich ugryzienie ze zdrowego człowieka prawie natychmiast czyni kolejne, podlegające tylko imperatywowi mordowania monstrum. Finałowe wydarzenia oglądamy z perspektywy bohaterów poruszających się w lotniskowych kazamatach dzięki goglom termowizyjnym. Wreszcie Pogue, podobnie jak Balagueró & Plaza w „[REC]” i Dowdle „Quarantine”, nie zamykając wszystkich wątków dał szansę innym twórcom na stworzenie kolejnego sequela będącego bezpośrednią kontynuacją „Quarantine 2: Terminal”. Kto wie, czy producenci nie dysponują już gotowym scenariuszem albo chociaż pomysłem na niego, ponieważ film Pogue’a zakończył się w bardzo charakterystycznym i znaczącym dla Ameryki miejscu.

Do obejrzenia filmu nie zachęcam, daleki jestem także od stwierdzenia, iż seans „Quarantine 2: Terminal” będzie stratą czasu. Niektórym może się spodobać, bo Pogue jest dość sprawnym „opowiadaczem”. Inni mogą szybko zarzuć projekcję jego filmu, bo po co oglądać coś, co nieraz widziało się w lepszym wykonaniu.

Screeny

HO, QUARANTINE 2: TERMINAL HO, QUARANTINE 2: TERMINAL HO, QUARANTINE 2: TERMINAL HO, QUARANTINE 2: TERMINAL HO, QUARANTINE 2: TERMINAL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ oglądalny film
+ sceny w samolocie lepsze niż na lotniskowym terminalu
+ niezła końcówka

Minusy:

- tanie filmidło
- zrobiony na modłę telewizyjną
- nijak się ma do „[REC]” czy „Quarantine”

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -