Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CALLER, THE

CALLER, THE

Caller, The

ocena:6
Rok prod.:2011
Reżyser:Matthew Parkhill
Kraj prod.:Wielka Brytania / Puerto Rico
Obsada:Rachelle Lefevre, Stephen Moyer, Luis Guzman, Ed Quinn, Lorna Raver
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Mamy już za sobą tegoroczne Zaduszki i zakładam, że część z Was, może w związku właśnie z tym świętem, a po części z uwagi na nostalgiczną aurę za oknem, pozostaje w mocy świata duchów i umarłych i oddaje się rozmyślaniom o sprawach nie z tego świata. Tematyka to wszakże stara jak ludzkość, a zatem nie powinno dziwić, że twórcy horrorów nader ją sobie cenią. Tym razem uciekniemy jednak od sztampy nawiedzonych domów, zapomnianych, indiańskich cmentarzy czy dyszących żądzą zemsty upiorów. Zachęcam do odwiedzenia świata, gdzie umarli dzwonią na Wasz numer domowy...

Mary Kee nie ma lekkiego życia. Właśnie trwa proces rozwodowy, a sytuacja życiowa zmusza Mary do poszukania jakiegoś lokum z dala od męża. Odległość jest ważna, bowiem mąż nie wykazuje chęci pozostawienia jej spokoju(chce, między innymi, odzyskać psa, który sąd przyznał Mary). Mąż Mary to dość wredny rodzaj faceta i od razu wiadomo, że będą z nim kłopoty. Mary udaje się znaleźć ustronne lokum, które nie grzeszy elegancją, ale zapewnia możliwość spokojnego rozpoczęcia życia od nowa. Wkrótce po wprowadzeniu się Mary zaczyna otrzymywać niecodzienne telefonu od kobiety, która szuka swojego męża. Okazuje się, że oboje mieszkali kiedyś pod tym adresem, gdzie teraz mieszka Mary. Nie byłoby w tych telefonach może niczego nadzwyczaj dziwnego gdyby nie fakt, że telefonująca kobieta zdaje się być... z przeszłości. Mary próbuje dowiedzieć się czegoś o byłej lokatorce i udaje się jej dowiedzieć, że nazywała się Rose i mieszkała tu... do swojej śmierci przez powieszenie. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Mary zaczyna zauważać, że niektóre osoby z jej otoczenia pozostają niezauważone dla innych ludzi. Wkrótce wychodzi na jaw, że one także nie żyją...

Cały film bazuje na próbie dialogu pomiędzy teraźniejszością a przeszłością oraz kontaktach pomiędzy światem żywych i umarłych. Przez znakomitą większość czasu działa to na korzyść filmu, bo fabuła jest serwowana szczątkowo i widać wyraźnie, że twórcy zamierzyli pozostawić widzowi jak największą wolność w łączeniu poszczególnych elementów. Dość długo nie wiemy zbyt wiele, a nawet, jeżeli się domyślamy, to nasze interpretacje pozostają bez pokrycia, bo fabuła co chwila odkrywa kolejną warstwę, która wprowadza dodatkowy wątek. Sprawdza się to dość długo, ale z czasem cała misterna konstrukcja zaczyna się chwiać. Coraz wyraźniej widać, że trudno znaleźć uzasadnienie dla niektórych zdarzeń. Weźmy choćby Mary, która spotyka umarłych. Można zrozumieć, że nie widzą ich żyjący, ale dlaczego umarli nie widzą siebie nawzajem? Trudno także znaleźć klucz do rozwiązania zagadki przenikania się światów , tj. przeszłości z teraźniejszością oraz sposobu, w jaki umarli znajdują wejście do naszego wymiaru. Owszem, jest to efektowne z punktu widzenia dynamiki filmu i podnosi napięcie, ale znów kłania się wewnętrzna logika świata przedstawionego. Być może znów się czepiam niepotrzebnie, ale ja od dawien dawna podnoszę brak logiki wewnętrznej w filmie jako zarzut wobec twórców. Nie oczekuję, że mechanika działa zdarzeń będzie tożsama z naszym światem, ale warto czasem wtrącić parę elementów wyjaśniających co się z czego bierze.

Wyjąwszy te mankamenty film ogląda się naprawdę dobrze. Akcja jest dynamiczna, a długotrwałe i celowe niełączenie ze sobą pewnych elementów fabuły podsyca ciekawość. Celowo nie podaję szczegółów fabularnych filmu, bo to zepsułoby odbiór i odarło film ze swoistej mistyki. Najbardziej jednak, szczególnie pod koniec filmu, doskwiera świadomość, że nie wiadomo, o czym to właściwie było. Wszystko niby jest tu na miejscu, ale widz zadaje sobie pytanie: to był film o duchach/umarłych czy może opowieść o tajemniczym mordzie? Pozornie elementy się do siebie dodają, ale wyzierają z tego spore dziury i prowadzi to do niebezpiecznej konkluzji, że filmowi brak puenty. Zakładam jednak, że nie każdy z Was tak to odbierze, a film warto zobaczyć choćby dla bardzo dobrze zagranej roli Mary Kee oraz Stephena Moyera, który coraz skuteczniej wyrywa się z pułapki Czystej krwi.

Screeny

HO, CALLER, THE HO, CALLER, THE HO, CALLER, THE HO, CALLER, THE HO, CALLER, THE HO, CALLER, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dynamiczna, ciekawa fabuła
+ interesujący pomysł na nieschematyczne przedstawienie świata umarłych
+ bardzo dobre, zaangażowane aktorstwo
+ kolejny dowód na to, że mały budżet to często zaleta

Minusy:

- brak logiki wewnętrznej
- fabuła nieco się „gubi” i nie widać wyraźnej puenty

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -