Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SAINT a.k.a. Sint

SAINT a.k.a. Sint

Saint

ocena:7
Rok prod.:2010
Reżyser:Dick Maas
Kraj prod.:Holandia
Obsada:Huub Stapel, Egbert Jan Weeber, Caro Lenssen
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:4
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Nieraz już opowiadano nam w filmowych i książkowych horrorach o psychopatycznych świętych Mikołajach, ale możecie mi wierzyć – nigdy jeszcze nie zepsuto pozytywnego wizerunku temu brodatemu poczciwcowi aż tak bardzo, jak w filmie Dicka Maasa „Sint”!

Co równie ciekawe, „Sint” pozwala nam zapoznać się z holenderską wersją opowieści o świętym Mikołaju. Jego dzień obchodzony jest więc nie szóstego, a piątego grudnia, w roznoszeniu prezentów pomaga mu dwójka tzw. Czarnych Piotrusiów – a więc ciemnoskórych przybyszów z Hiszpanii, którzy zajmują się łażeniem po kominach – zaś sam Mikołaj prezentuje się raczej niczym pełen powagi biskup niż jako pocieszny grubasek z worem na plecach. Rzecz jednak w tym, że cała ta legenda o dobrodusznym świętym to tylko komercyjna ściema. Już w prologu filmu Maasa przekonujemy się, że Mikołaj to tak naprawdę bezlitosny morderca, który dawno, dawno temu został przez żądne zemsty ofiary zapędzony w pułapkę i spalony – zupełnie jak stary, dobry Freddy Krueger, którego nasz bohater będzie od tej pory nieco przypominał. Obchodzenie uroczystości „dobrego świętego” jest dla niego zniewagą, bo piąty grudnia to właśnie dzień kiedy został spalony, ale za to co dwadzieścia kilka lat może ujawnić swe prawdziwe oblicze – kiedy bowiem w dzień świętego Mikołaja wypada pełnia księżyca, szpetnie zdeformowany psychopata-zombie w biskupiej czapie może ponownie wsiąść na swego pokiereszowanego rumaka i do woli oddawać się dawnemu morderczemu hobby…

Dick Maas, holenderski twórca takich horrorów i thrillerów, jak „Winda”, „Przekleństwo Amsterdamu” czy „Niemy świadek”, bawi się w „Sint” nie tylko legendą świętego Mikołaja, ale także formułą slashera. Można by niemalże powiedzieć, że to w jego dorobku coś podobnego, jak cravenowski „Krzyk” – z jednej strony celebracja gatunkowych klisz, a z drugiej – potraktowanie ich z wyraźnym przymrużeniem oka. Ostre przedmioty tną tu więc ludzkie ciało na wszystkie możliwe sposoby, krew fotogenicznie tryska z ran, a Maas mimo wszystko bierze większość scen mordów w komediowy nawias. Nie każdemu spodoba się tak nieortodoksyjne podejście do gatunku, ale czy ktoś powiedział, że film o świętym Mikołaju lubującym się w rzeziach bezbronnych dzieci ma być filmem dla wszystkich?

Trzeba zresztą przyznać, że pomimo nie do końca poważnego potraktowania tematu, reżyserowi udaje się czasem ładnie budować napięcie i zmuszać nas do lęku o życie pozytywnych bohaterów filmu – a to już nie byle jaka sztuka. Uroczo wypada też postać samego świętego Mikołaja – z oczyma pobłyskującymi czystą nienawiścią na poparzonej facjacie – którą wykreował tu jeden z ulubionych aktorów Maasa, Huub Stapel (grał m.in. w „Windzie” i „Przekleństwie Amsterdamu”). Nierówno wypada natomiast poziom zdjęć i efektów specjalnych – zdarzają się momenty naprawdę piękne (choćby ten, kiedy po raz pierwszy widzimy jak wredny Mikołaj dosiada białego rumaka… na dachu domu!), a zdarzają się brzydkie cyfrowe wpadki (np. scena ucieczki Mikołaja przed policją gdzie jego postać sprawia momentami wrażenie wyjętej z gry komputerowej). Ale taki już urok twórczości Maasa – w przeszłości nieraz zdarzało mu się już przecież mieszać pomysły świetne z idiotycznymi, a i kiczu czy chybionych efektów specjalnych raczej w jego filmach nie brakowało.

Trochę psuje to przyjemność z seansu, ale nie oznacza bynajmniej, że nie warto poświęcać nań czasu. Tym bardziej, że „Sint” to również kolejny w karierze Holendra pełen namiętności list miłosny do samego Amsterdamu, gdzie rozgrywa się akcja filmu. A kto nie chce pooglądać sobie tamtejszych cudnych kanałów w nastrojowej zimowej scenerii? W dodatku zasnutych mgłą, z której w każdej chwili może wyłonić się makabryczna facjata nieumarłego świętego Mikołaja?

Screeny

HO, SAINT a.k.a. Sint HO, SAINT a.k.a. Sint HO, SAINT a.k.a. Sint HO, SAINT a.k.a. Sint HO, SAINT a.k.a. Sint HO, SAINT a.k.a. Sint HO, SAINT a.k.a. Sint HO, SAINT a.k.a. Sint

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Amsterdam zimą
+ mnóstwo zabójczego humoru
+ zdarza się, że historia ładnie trzyma w napięciu
+ momentami piękne efekty specjalne

Minusy:

- w finale brak jakiegoś większego zaskoczenia
- momentami dość kiepskie efekty specjalne

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -