Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HOSTEL: PART III

HOSTEL: PART III

Hostel 3

ocena:3
Rok prod.:2011
Reżyser:Scott Spiegel
Kraj prod.:USA
Obsada:Brian Hallisay, Thomas Kretschmann, John Hensley, Kip Pardue, Skyler Stone,
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:3
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Nie zarzyna się kur znoszących złote jajka, więc kwestią czasu było, kiedy znowu jakaś grupa przygodnych turystów trafi do hostelu będącego przedsionkiem piekła. W trzeciej części serii zapoczątkowanej w 2005 przez Eli Rotha akcja z Europy Środkowej przenosi się do miejsca, w którym swojego czasu Violetta Villas zrobiła zawrotną karierę. Do Las Vegas. Miasta Grzechu.

Na tydzień przed ślubem, w ramach upojnego pożegnania z kawalerską swobodą, Scott wraz z trzema kuplami wyjeżdża do Las Vegas. Nietrudno się domyślić, co czterech chłopaków pozbawionych żoninych (albo innych partnerek) lejców może robić w takim miejscu – panienki, wóda i hazard. W pewnym momencie panowie postanawiają zaszaleć i za namową dwóch nieznajomych lasek udają się na zamkniętą imprezę. Na drugi dzień, po suto zakrapianym melanżu bohaterowie orientują się, iż do hotelu wróciło ich tylko trzech. Zaniepokojeni postanawiają poszukać kumpla. Szybko i dla siebie w bardzo nieprzyjemny sposób dowiadują się, jaki los spotkał kolegę.

Film Scotta Spiegela to filmowy szrot, nie będę więc bawił się w zatajanie szczegółów mających w zamierzeniu twórców uatrakcyjnić fabułę. Ta ostatnia zresztą jest tak mało interesująca i ze wszech miar wtórna, że cudowanie z „niespojlerowaniem” nie ma sensu. Otóż czwórka młodzieńców szukając w Las Vegas mocnych wrażeń trafia na zorganizowaną grupę niezwykle bogatych i wpływowych zwyrodnialców czerpiących podnietę z patrzenia na cierpienie torturowanych ludzi. Nie trzeba być wybitnie uzdolnionym „mózgowcem”, by domyśleć się, iż część bohaterów (nie tylko z kręgu naszej „rozwirowanej” czwórki) umrze w dość paskudny sposób, inni zaś spróbują uciec z miejsca kaźni.

Oba poprzednie „Hostele” nie miały zadziwiać widza ani pełną intelektualnych meandrów historią, ani też obfitującą w formalne „bajery” konstrukcją fabularną. Prosta jak budowa cepa opowieść miała szokować brutalnością i przykuwać uwagę dynamizmem. Mając tak niskie oczekiwania filmy Eli Rotha, zwłaszcza pierwsza część, mogły się nawet podobać. Obraz Scotta Spiegela pod każdym względem ustępuje tym wyreżyserowanym przez kumpla Quentina Tarantino. Trudno się zatem dziwić, iż „Hostel 3” zamiast do kin od razu trafił na rynek DVD.

Roth amerykańskich widzów próbował zaskoczyć umieszczając akcję na Słowacji, będącej zapewne dla wielu żyjących za oceanem mało znaną, a może i przez to dziką krainą. Dla historii w „Hostelu” nie miało to większego znaczenia, ale jak się okazuje, u Spiegela Las Vegas odgrywa jeszcze mniejszą wagę. Po kilku bowiem sekwencjach nakręconych na ulicach Miasta Grzechu akcja przenosi się w kazamaty opuszczonego gmachu położnego gdzieś na jego peryferiach.

No dobrze, ale ci, którym horrory Eli Rotha się podobały, zapewne ciekawi są, jakimi scenami bestialskich mordów zaskakuje obraz Spiegla. Otóż w tej kwestii, niewątpliwie najważniejszej jeśli chodzi o takie kino jak „Hostele”, film autora „Intruder” (skądinąd całkiem przyjemny slasherek) nie ma kompletnie nic do zaoferowania. Na całe krwawe teatrum trzeciej części „Hostelu” składa się raptem kilka scen, drętwych nie tylko jeśli chodzi o stopień sadystycznego wyrafinowania, lecz także nijakich pod względem realizacji. Kiedy już wreszcie dochodzimy do momentu, w którym bajecznie bogaci dewianci ślinią się na widok tortur, Spiegel więcej pokazuje nam owych „zwyroli” niż podniecającej ich kaźni.

Jeśli nie bebechami, to może czymś innym reżyser próbuje nas „ująć” w „Hostelu”? Nic z tych rzeczy. Z nijakimi i słabo zagranymi bohaterami trudno jest się identyfikować, więc z obojętnością patrzymy na ich śmierć. Film nie sprawdza się także jako akcyjniak, w którym ci dobrzy, by uwolnić się z rąk oprawców, muszą przedzierzgnąć się w maszyny do zabijania w drodze ku wolności mordując wszystko co się rusza. Przysłowiowym gwoździem do trumny okazuje się końcowy „twist” – nie dość, że przewidywalny to w swym nieprawdopodobieństwie aż absurdalny.

Nawet tym, którym dwie pierwsze odsłony „Hostelu” bardzo się podobały, szczerze odradzam sens filmowego tworu Scotta Spiegela. A ci, którzy już kilka lat temu psioczyli na filmy Rotha, niech sobie wyobrażą, iż w porównaniu z trzecią częścią serii są one całkiem niezłymi i z „jajem” nakręconymi horrorami.

Screeny

HO, HOSTEL: PART III HO, HOSTEL: PART III HO, HOSTEL: PART III HO, HOSTEL: PART III HO, HOSTEL: PART III HO, HOSTEL: PART III HO, HOSTEL: PART III HO, HOSTEL: PART III

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sceny z podskakującymi piersiami i dygoczącymi w tańcu kobiecymi pośladkami
+ postać z kuszą

Minusy:

- nudny
- słabo zagrany
- mało brutalny
- momentami bez sensu
- nieprzekonujące efekty specjalne

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -